Top bar
Reklama
Włącz radio Aktualny Poranek Wspieraj WNET Szukaj

Agent tajnego wywiadu Stanisław Sierszyński – członek polskiej placówki wywiadowczej wspieranej przez wywiad brytyjski

Fot. CC0 Public Domain, Pxhere

Aktywność społeczna, znajomości, prawicowe poglądy i dobra znajomość niemieckiej gospodarki i niemieckich firm samochodowych sprawiły, że Sierszyńskim zainteresowały się polskie służby specjalne.

Rafał Sierchuła

Historia konspiracji wielkopolskiej pomimo upływu lat wciąż pozostaje wdzięcznym polem do badań naukowych. Ich efekty często przynoszą zaskakujące informacje, ukazują nieznanych, zapomnianych bohaterów. Jedną z takich postaci wartych przypomnienia jest Stanisław Sierszyński.

Urodził się 12 września 1897 r. w Mogilnie, był absolwentem jednej ze szkól wyższych, majorem rezerwy WP, choć należy przyznać, że historia jego lat młodzieńczy wciąż pozostaje zagadką. Dzięki swoim predyspozycjom, zdolnościom i pracowitości zdobył ważną pozycję i szacunek jako kupiec poznański. Ten mieszkający na poznańskiej Wildzie przy ul. Czarneckiego 77 przedsiębiorca znaczącą rolę w Poznaniu zawdzięczał sprzedaży samochodów. Należy podkreślić, że ich posiadanie było w II Rzeczpospolitej synonimem bogactwa, a bycie dilerem wymagało niezwykłej pracowitości. Na przełomie lat dwudziestych i trzydziestych XX w. w Polsce było ponad 29 tysięcy samochodów, a Anglii i Francji ponad milion. (…)

Aktywność społeczna, znajomości w kręgach poznańskich elit (jego wspólnikiem był Mieczysław Rolbiecki powiatowy sekretarz BBWR), prawicowe poglądy i dobra znajomość niemieckiej gospodarki i niemieckich firm samochodowych sprawiły, że Sierszyńskim zainteresowały się polskie służby specjalne.

Prawdopodobnie przeszedł wywiadowcze przeszkolenie wojskowe, a u progu wojny został włączony do sieci dywersji pozafrontowej – Tajnej Organizacji Konspiracyjnej. (…) W związku z zadaniami dywersyjnymi Sierszyński nie został powołany do jednostki wojskowej w czasie kampanii 1939 r. Pierwsze lata okupacji i działalność naszego bohatera pozostają zagadką.

Wiadomo, jednak, że już 14 września 1939 r. władze niemieckie przejęły jego firmę. Nie został jednak wysiedlony i prowadził w ograniczonym zakresie działalność kupiecką. W przeciwieństwie do wielu członków TOK, którzy związali swoją działalność konspiracyjną ze strukturami ZWZ-AK, Sierszyński pod pseudonimem „Wojciech” działał w strukturach wywiadowczych Narodowej Organizacji Wojskowej na terenie Poznania, będąc jej kierownikiem. Wkrótce zorganizował na terenie stolicy Wielkopolski sprawnie działającą siatkę informatorów.

Po utworzeniu Narodowych Sił Zbrojnych został członkiem tej struktury, utrzymywał bliskie, koleżeńskie relacje z szefem Inspektoratu Ziem Zachodnich NSZ, ppłk Edmundem Michalskim, który koordynował działalność NSZ na ziemiach polskich włączonych do III Rzeszy. (…)

Przewieziony do Warszawy przez Gestapo w celu identyfikacji aresztowanych wcześniej konspiratorów, uciekł. W kilka tygodni później znów został ujęty. Jak wspominał Ignaszak – „i wszelki ślad po nim zaginął”. (…)

Po aresztowaniu Sierszyński przeszedł ciężkie śledztwo. W tym czasie, 30 maja 1944 r. alianckie bombowce bombardowały cele wskazane przez siatkę „Wojciecha” w Poznaniu i okolicach. Natomiast Sierszyński został wysłany do obozu koncentracyjnego, najpierw do KL Auschwitz, a od 13 grudnia 1944 r. „został” numerem 113354 w niemieckim obozie zagłady Mauthausen.

W tym samy czasie do obozów w Bergen-Belsen i Ravensbrück trafiły jego żona i dwie córki. Pomimo ciężkich obozowych warunków, dożył wyzwolenia obozu przez armię amerykańską. Do 1946 r. przebywał w Lustenau w Austrii. Stamtąd wyruszył do Szwecji, gdzie pod opieką Szwedzkiego Czerwonego Krzyża przebywała jego rodzina. Do Polski w obawie przed represjami nie wrócił.

W Sztokholmie pracował m.in. jako przedstawiciel firmy zegarmistrzowskiej „Pallas”. Jego biuro mieściło się w hotelu „Serena”, a praca zarobkowa była elementem kamuflażu. W rzeczywistości Sierszyński był członkiem polskiej placówki wywiadowczej, wspieranej przez wywiad brytyjski. Ośrodkiem tym kierował płk Witold Szymaniak, a „Wojciech”, korzystając ze swej działalności gospodarczej, nawiązywał kontakty z marynarzami i osobami przyjeżdżającymi do Szwecji, werbując agenturę. Wobec sztokholmskiej placówki zarówno UB, jak i SB podjęło rozpoznanie kontrwywiadowcze i inwigilację, następstwem których były aresztowania powiązanych z nią osób w kraju i proces ludzi z nią związanych w Szczecinie.

Cały artykuł Rafała Sierchuły pt. „Agent tajnego wywiadu” znajduje się na s. 3 październikowego „Wielkopolskiego Kuriera Wnet” nr 40/2017, wnet.webbook.pl.

 


„Kurier Wnet”, „Śląski Kurier Wnet” i „Wielkopolski Kurier Wnet” są dostępne w jednym wydaniu w całej Polsce w kioskach sieci RUCH, Kolporter i Garmond Press oraz w Empikach, a także co sobota na Jarmarkach Wnet w Warszawie przy ul. Emilii Plater 29 (na tyłach hotelu Marriott), w godzinach 9–15.

Wersja elektroniczna „Kuriera Wnet” jest do nabycia pod adresem wnet.webbook.pl. W cenie 4,5 zł otrzymujemy ogólnopolskie wydanie „Kuriera Wnet” wraz z regionalnymi dodatkami, czyli 36 stron dobrego czytania dużego (pod każdym względem) formatu. Tyle samo stron w prenumeracie na www.kurierwnet.pl.

Artykuł Rafała Sierchuły pt. „Agent tajnego wywiadu” na s. 3 październikowego „Wielkopolskiego Kuriera Wnet” nr 40/2017, wnet.webbook.pl

Dofinansowany ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego

Zobacz także:


 

Republikanie komentują


Facebook