Top bar
Reklama
Włącz radio Aktualny Poranek Wspieraj WNET Szukaj

Karol Godula, górnośląski król cynku. Człowiek, którego kariera, bogactwo stały się źródłem zazdrości i legend

Spadkobierczyni K. Goduli Joanna z mężem H.U. Schaffgotschem | Fot. Wikipedia

Pożywką dla stworzenia jego legendy było przekonanie, że do tak ogromnego bogactwa można było dość tylko za sprawą piekielnych mocy, a nie dzięki własnym zdolnościom, pracowitości i oszczędności.

Adam Frużyński

W 1936 roku Ludwik Łakomy w Ilustrowanej monografii Województwa Śląskiego w następujący sposób opisał postać Karola Goduli: „Imię jego przechowało się dotąd w żywej pamięci ludu górnoszląskiego i otoczono je szeregiem baśni i podań, z których prawie wszystkie przypisują Goduli styczność ze złymi duchami. To dowodzi, że za życia nie cieszył się on sympatią ludzi i nie zasłużył sobie na dobre wspomnienie. Jakoż tak było. Godula był znienawidzony niemal przez wszystkich, co go znali, a umarł opuszczony, daleko od swych posiadłości, pośród obcych, obojętnych ludzi, przeklinany przez jednych, nie żałowany przez drugich. Pomimo niezmiernych bogactw, jakie w ciągu swego życia nagromadził różnymi sposobami, umarł w opuszczeniu. Obcy ludzie zamknęli mu powieki, obcy też ludzie złożyli go do grobu.

Trzeba jednak być sprawiedliwym. Ten największy selfmade-man górnośląski, ten suchy, zwiędły człowiek o twarzy posępnej, z lewą ręką na temblaku, z prawą nogą krótszą, pozostanie na zawsze przykładem, do czego można dojść niezmordowaną pracą i wytrwałością, zwłaszcza, jeśli sprzyjają okoliczności. Z życia Goduli widać, czym może się stać potęga woli. Godula wprost przeraża swą posągowością i hartem; nie wzrusza się niczym, na pozór nie cierpi, nie kocha, a twarz jego nie wyrażała ni smutku, ni uśmiechu. Żył, wszystko rozważając chłodno, obojętnie. Ludzie w jego umyśle byli tylko cyfrą, liczbą. Szczęście dlań nie istniało, boć trudno nazwać szczęściem żądzę posiadania jak największego majątku. Wspaniały i wprost straszliwy był Godula w tym całkowitym wyzuciu się cech żywego człowieka”. (…)

Karol Godula był rodowitym Ślązakiem, pochodzącym z zamożnej rodziny. Jego rodzicami byli Józef i Franciszka z Haniszów. Ojciec Karola otrzymał staranne wykształcenie, pracował na rzecz miejscowej szlachty, sprawując funkcję nadleśniczego. W latach 1784–1791 był dzierżawcą majątków rycerskich w Makoszowach i Ligocie Zabrskiej, natomiast od 1792 r. dzierżawił Gaszowice. Posiadał również niewielki majątek ziemski w Kuźni Raciborskiej.

Rodzice Goduli zmarli w drugim dziesięcioleciu XIX stulecia, zostawiając po sobie dość duży spadek, w wysokości 7,7 tys. talarów. Mały Karol po ukończeniu szkoły parafialnej w Przyszowicach uczęszczał do szkoły realnej przy klasztorze cystersów w Rudach Raciborskich (1793–1798). Potem uzupełniał wiedzę w Szkole Głównej w Opawie. W trakcie nauki zdobył nie tylko gruntowną wiedzę, ale podczas pobytu w Rudach zapoznał się z prowadzeniem nowoczesnej gospodarki leśnej, rolnej i przemysłowej. (…) Najpierw pełnił funkcję pisarza sądu patrymonialnego w Pławniowicach, a wkrótce potem (1800) kasjera w majątku hr. Karola von Ballestrema w Rudzie Śląskiej. (…)

Od 1818 r. Godula był nie tylko doradcą hrabiego, ale także jego głównym pełnomocnikiem i egzekutorem testamentu oraz opiekunem pozostałych po nim dzieci. W tym czasie zainteresował się rozwijającym się od niedawna na Górnym Śląsku przemysłem cynkowym. (…) Obserwując rozwój nowej gałęzi przemysłu, około 1810 r. hrabia Ballestrem rozpoczął z namowy Goduli starania o uzyskanie zgody na uruchomienie huty cynku. (…) W uznaniu wkładu pracy, na początku 1815 r. hr. Ballestrem przekazał Goduli 28 kuksów we wspomnianej cynkowni. Były to kuksy wolne, zwalniające od obowiązku partycypowania w kosztach i ruchu huty. W ten sposób, jako współudziałowiec, otrzymywał Godula około 22% dochodów huty. Stały się one zaczątkiem jego fortuny i umożliwiły mu później prowadzenie samodzielnej działalności gospodarczej. (…)

W 1830 r. Karol Godula zrezygnował z posady u hr. Karola Wolfganga von Ballestrema, ale do końca życia pozostał doradcą hrabiego w sprawach gospodarczych. (…)

W odróżnieniu od innych przemysłowców, nie wydawał również wszystkich uzyskiwanych dochodów, a część zgromadzonych środków lokował w papierach wartościowych lub przeznaczał na nowe inwestycje. Dzięki zgromadzonym zapasom gotówki mógł pokrywać straty w niektórych niedochodowych przedsiębiorstwach. Było to na owe czasy rozwiązanie bardzo nowatorskie, nie stosowane przez innych przedsiębiorców.

Karol Godula nigdy nie założył rodziny. Przebywał w swoim pałacu w Szombierkach, poświęcając się cały czas pracy. Zmarł 6 lipca 1848 r. w hotelu „Pod Złotą Gęsią” we Wrocławiu, a prawdopodobną przyczyną śmierci była kamica nerkowa, na którą cierpiał przez wiele lat. Został pochowany 10 lipca 1848 roku na cmentarzu parafii św. Wojciecha, położonym wtedy na terenie obecnego Ogrodu Botanicznego. Ogromną sensację wzbudził spisany dzień przed śmiercią testament, w którym Godula nie przekazał majątku najbliższym krewnym, ale generalną sukcesorką ustanowił córkę swojej służącej, Joannę Gryzik (1842–1910).

Cały artykuł Adama Frużyńskiego pt. „Karol Godula, górnośląski król cynku” znajduje się na s. 12 sierpniowego „Śląskiego Kuriera WNET” nr 50/2018, wnet.webbook.pl.

 


„Kurier WNET”, „Śląski Kurier WNET” i „Wielkopolski Kurier WNET” są dostępne w jednym wydaniu w całej Polsce w kioskach sieci RUCH, Kolporter i Garmond Press oraz w Empikach, a także co sobota na Jarmarkach WNET w Warszawie przy ul. Emilii Plater 29 (na tyłach hotelu Marriott), w godzinach 9–15.

Wersja elektroniczna „Kuriera WNET” jest do nabycia pod adresem wnet.webbook.pl. W cenie 4,5 zł otrzymujemy ogólnopolskie wydanie „Kuriera WNET” wraz z wydaniami regionalnymi, czyli 40 stron dobrego czytania dużego (pod każdym względem) formatu. Tyle samo stron w prenumeracie na www.kurierwnet.pl.

Artykuł Adama Frużyńskiego pt. „Karol Godula, górnośląski król cynku” na s. 12 sierpniowego „Śląskiego Kuriera WNET” nr 50/2018, wnet.webbook.pl

Zobacz także:


 

Republikanie komentują


Facebook