Top bar
Reklama
Włącz radio Aktualny Poranek Wspieraj WNET Szukaj

Muzyczna Polska Tygodniówka – polskie albumy AD 2019 – Pola Chobot & Adam Baran i DarkWind – zaprasza Tomasz Wybranowski

Rok 2019 był bardziej niż łaskawy, gdy mowa o premierach muzycznych w Polsce. Gośćmi Tomasza Wybranowskiego byli muzycy śląskiej formacji DarkWind i Adam Baran, połowa duetu Pola Chobot & Adam Baran .

Na duet Pola Chobot i Adam Baran zwróciłem uwagę, kiedy na rynku wydawniczym pojawiła się EPka „Brud”. Kanoniczną wersję bluesowego metrum i jego duszy Chobot i Baran ubogacili szatami nowych brzmień.

Tomasz Wybranowski

Album „Jak wyjść z domu, kiedy na świecie mży” wciąż przynosi owe czarowne bluesowości, z klimatem spacerów po Nowym Orleanie jakieś sto lat wstecz. Tak jest w urzekającym i mocnym wstępie „Listopady”, który na myśl przynosi mi od razu pewien tomik  wierszy Tadeusza Śliwonika. Gitara Adama lekko „nie stroi” z linią wokalną Poli. Ten szaleńczy rozjazd jest atutem, bo blues to muzyka pełnej wolności, ale i przestrzeń. I to wszystko słychać (i czuć!) w songu „Byś nie uciekał mi”.

Pola Chobot i Adam Baran. fot. potoczna (z archiwum duetu).

 

Mimo kanonicznej bluesowości, rozdroży melodycznych, to jedenaście nagrań z albumu ma w sobie mnóstwo potencjału „piosenkowego”. Znakomitym tego przykładem jest nagranie „Man in the Kitchen”.

Są także śmiałe łamania schematów bluesowych, jak chociażby improwizowane partie klarnetu.  Tak dzieje się w smakowitym „Gobi„. W roli głównej Magdalena Sowul.

Finałowe dwa utwory „Po ciemku” i „Ze snów” to już dźwiękowa rozkosz dla zmysłów. Na przemian czujemy nocną błogość i niepokój noncych koszmarów, dzikość i spokój, potoczystość wieczornych oddechów i nagły przypływ adrenaliny… A wszystko to w bluesowej oprawie, choć z letronicznymi wycieczkami ku Bjork czy solowych histriach Thoma Yorke’a.

„Jak wyjść z domu, gdy na świecie mży” to wysmakowana dawka bluesa pachnącego Nowym Orleanem i klimatami lat 20. i 30. XX wieku, ale także moc energii, którą porównuję z tą zaklętą przez Roberta Planta na krążku „Carry Fire”. Polecam gorąco ten album.

 

W czasach gdy forma przedkładana jest bardziej niż treść fonograficzny debiut zespołu gliwicko – knurowskiego jest ożywczym i bardziej niż szczerym tchnieniem. „Pieśń dla Joanny” zespołu DarkWind to bardzo specyficzny koncept – album. 

 

DarkWind. Fot. archiwum zespołu.

„Pieśń dla Joanny” to osiem piosenkowych pereł nawleczonych na sznur miłości, złego fatum, odejścia na zawsze i tkliwej pamięci. Tytułowa Joanna wciąż trwa dzięki słowom wpiętym w szal piosenek. Cała płyta jest dedykowana dzielnym  pielęgniarkom z Gliwickiego Centrum Onkologii. I dość na ten temat. 

Osiem nagrań. W nich szczerość i moc emocji, często rozchwianych sytuacją krańcową a potem uspokojenie.

Obok nagrania „Poranki” trzeba absolutnie zwrócić uwagę na bardziej niż piękną i tkliwą balladę „.058”.  Dla mnie osobiście to opis przejmujący drogę bliskich sobie ludzi przez chorobę, która nie daje nadziei.

Niby prosta opowieść, których można opowiedzieć tysiące, ale została słuchaczom podana w takiej formie, że łzy same cisną się do oczu. Tutaj muzyka, bez żadnych ozdobników i fajerwerków, poświęcona jest słowu. To słowa i ładunek emocji w nich ukryty wiedzie nas ku próbie odpowiedzi na pytanie, co w życiu tak naprawdę jest ważne?…

O tym niezwykłym, choć skromnym albumie rozmawiałem z Mirosławem Borsukiem (klawisze, chórki), Adamem Stankiem (bas) i Michałem Widyńskim (gitary i głos w nagraniu „.058”).

Zobacz także:


 

Republikanie komentują


Facebook