Teraz na antenie:
Radio Wnet
Polska

Wyciek nagrania z przesłuchania Kaczyńskiego. Wąsowski: możliwe jest nie tylko rozpowszechnienie, ale i pomocnictwo

Publikacja nagrania z przesłuchania Jarosława Kaczyńskiego może rodzić odpowiedzialność karną nie tylko osób, które materiał upubliczniły, ale również tych, którzy pomogli w jego przekazaniu – ocenia adwokat Krzysztof Wąsowski. Analizując przepisy Kodeksu karnego, mecenas podkreśla, że należy odróżnić publiczne rozpowszechnienie materiału od ewentualnego pomocnictwa przy jego ujawnieniu.
Wyciek nagrania z przesłuchania Kaczyńskiego. Wąsowski: możliwe jest nie tylko rozpowszechnienie, ale i pomocnictwo

Krzysztof Wąsowski/ fot. Wnet

Kto odpowiada za ujawnienie nagrania?

Po publikacji fragmentów nagrania z przesłuchania Jarosława Kaczyńskiego Prokuratura Okręgowa w Warszawie poinformowała, że pełny dostęp do materiału miała wyłącznie kancelaria reprezentująca pokrzywdzonego. Jednocześnie wszczęto czynności mające wyjaśnić, w jaki sposób zapis trafił do mediów.

Zdaniem adwokata Krzysztofa Wąsowskiego sprawa wymaga analizy na dwóch płaszczyznach: odpowiedzialności za publiczne rozpowszechnienie nagrania oraz odpowiedzialności osoby, która mogła przekazać materiał.

– Jest pomocnictwo do przestępstwa. Ktoś pomógł temu redaktorowi w wykonaniu tego przestępstwa. Źródło niewątpliwie wychodzi od prokuratury – mówi Krzysztof Wąsowski.

Art. 241 Kodeksu karnego. Co trzeba udowodnić?

Wąsowski zwraca uwagę, że w przestrzeni publicznej często przywoływany jest art. 241 Kodeksu karnego, ale rzadziej wyjaśnia się, jakie warunki muszą zostać spełnione, aby można było mówić o przestępstwie.

– To przestępstwo musi charakteryzować się pewnymi cechami – podkreśla.

Jak wyjaśnia adwokat, pierwszym elementem jest publiczne rozpowszechnienie informacji z postępowania przygotowawczego. Drugim – fakt, że materiał rzeczywiście pochodzi z prowadzonego śledztwa lub dochodzenia. Kolejnym warunkiem jest brak zgody właściwego organu na jego publikację. Ostatnią przesłanką pozostaje to, że materiał nie został wcześniej ujawniony podczas jawnego postępowania sądowego.

– Żeby mogli to publicznie rozpowszechnić, musieliby mieć zgodę prokuratury. Prokuratura twierdzi, że takiej zgody nie było – mówi Wąsowski.

Śledztwo w sprawie działania Clifford Chance przy przejmowaniu mediów publicznych jest nadal w toku
Śledztwo w sprawie działania Clifford Chance przy przejmowaniu mediów publicznych jest nadal w toku

Radio Wnet ustaliło, że postępowanie dotyczące działania kancelarii prawnej Clifford Chance przy przejmowaniu mediów pub…

Dziennikarz i źródło przecieku to nie to samo

Adwokat podkreśla, że należy odróżnić odpowiedzialność osoby publikującej materiał od odpowiedzialności osoby, która mogła go przekazać.

– Tutaj prokuratura publicznie tego nie rozpowszechniała. Wydaje mi się, że pan mecenas Giertych też tego publicznie nie rozpowszechniał – mówi.

Jednocześnie zaznacza, że nie oznacza to automatycznie wyłączenia odpowiedzialności innych osób uczestniczących w przekazaniu materiału.

– Jest przecież pomocnictwo do przestępstwa – dodaje.

W ocenie Wąsowskiego właśnie ten wątek powinien zostać szczegółowo wyjaśniony przez śledczych.

Śledztwo nadal trwa

Znaczenie dla całej sprawy ma również etap postępowania.

Wąsowski przypomina, że – według publicznych wypowiedzi Romana Giertycha – planowane jest złożenie zażalenia na decyzję o umorzeniu postępowania. Oznacza to, że postępowanie przygotowawcze nie zostało jeszcze prawomocnie zakończone.

– Cały czas jest to faza postępowania przygotowawczego. Czekamy na uzasadnienie postanowienia o umorzeniu, a potem będzie możliwe złożenie zażalenia – mówi.

To właśnie z tego powodu – jak wskazuje – materiał nadal może korzystać z ochrony przewidzianej dla akt śledztwa.

Czy łatwo ustalić źródło nagrania?

Prowadząca rozmowę Katarzyna Adamiak zwróciła uwagę, że współczesne pliki elektroniczne pozostawiają ślady, które teoretycznie pozwalają odtworzyć drogę ich przekazania.

Wąsowski odpowiada jednak, że w praktyce sytuacja jest znacznie bardziej skomplikowana, zwłaszcza gdy w sprawie uczestniczy adwokat.

– To nie jest w ogóle proste – podkreśla.

Tajemnica adwokacka wyznacza granice śledztwa

Zdaniem Wąsowskiego organy ścigania nie mogą automatycznie domagać się od adwokata wydania telefonu, korespondencji czy innych materiałów objętych tajemnicą zawodową.

– Ustawodawca uznał, że dla demokratycznego państwa prawnego tajemnica adwokacka jest szczególnie chronioną tajemnicą. To jest niezwykle ważny element wymiaru sprawiedliwości – mówi.

Mecenas podkreśla, że ochrona tajemnicy zawodowej nie została ustanowiona dla wygody adwokatów, lecz dla ochrony prawa obywatela do rzetelnej pomocy prawnej.

Nagrania wideo nadal nie są standardem

Rozmowa dotyczyła również samego sposobu przeprowadzania przesłuchania. Wąsowski przyznał, że rejestrowanie czynności procesowych kamerą nadal nie jest standardem, choć – jego zdaniem – powinno nim być.

– Absolutnie nie jest to standardowe, a powinno być standardowe – mówi.

Przywołał własne doświadczenia z postępowań, w których nagrania wykorzystywano między innymi do pobierania próbek głosu i porównywania ich z materiałem operacyjnym. Jak zaznacza, poza takimi wyjątkowymi sytuacjami rejestracja obrazu podczas przesłuchań nadal należy do rzadkości.

WESPRZYJ NAS NA PATRONITE

Przeczytaj więcej

Rozłam w PiS to pułapka? Publicysta roztacza pesymistyczną wizję
Rozłam w PiS to pułapka? Publicysta roztacza pesymistyczną wizję
Akta 23 sędziów trafią pod lupę KRS. Piebiak mówi o „zorganizowanej próbie linczu”
Akta 23 sędziów trafią pod lupę KRS. Piebiak mówi o „zorganizowanej próbie linczu”
Odszedł człowiek pamięci. Jarosław Gabryelczyk – strażnik Kresów, prawdy i ludzkiego dobra
Odszedł człowiek pamięci. Jarosław Gabryelczyk – strażnik Kresów, prawdy i ludzkiego dobra