Teraz na antenie:
Radio Wnet
Gospodarka

Uwięzieni pod gruzami polityki klimatycznej

Na polskiej scenie politycznej trwa przebudowa przed nadchodzącymi wyborami parlamentarnymi. Wszyscy bez wyjątku politycy objęci tymi roszadami powinni z uwagą przesłuchać rozmowę prof. Tomasza Grosse z red. Łukaszem Jankowskim w Radiu Wnet z 21 lipca 2026 roku. Ekspert opisuje w niej kluczowe, stojące przed Polską wyzwanie, wobec którego stanowisko musi zająć każdy polski polityk. UE, jaką znamy, się kończy, a najsilniejsze państwa już teraz swoje główne interesy realizują z pominięciem Unii. Kontynuację rozmowy o tych tezach będziemy prowadzić w najbliższym odcinku Klubu Przyjaciół Metali Ziem Rzadkich, jutro, 28 lipca 2026 roku, o godz. 18:00 na antenie Radia Wnet.
Uwięzieni pod gruzami polityki klimatycznej

Krok w bok i upadek ideologicznego dogmatu

Brukselska polityka klimatyczna jest trupem, wie to każdy, kto cokolwiek rozumie z ekonomii: ta czaszka się już nie uśmiechnie. To ogromne wyzwanie dla całej Unii – na przestrzeni ostatnich 20 lat Bruksela podniosła politykę klimatyczną do rangi religii panującej i fundamentu integracji europejskiej. Bolesny upadek tej czczej ideologii może doprowadzić do zawalenia się całego pieczołowicie rozbudowywanego gmachu europejskiej biurokracji. Muszę przyznać, że spodziewałem się szybkiego końca Ursuli von der Leyen po wyborze Friedricha Merza na kanclerza Niemiec. Ursula była protegowaną Angeli Merkel, a Merz chciał mocno zmienić kurs.

Do upadku von der Leyen jednak nie doszło. Prof. Grosse w wybitny sposób opisuje rozwój tej sytuacji: kiedy Merz zobaczył, że jest za słaby, aby wymusić zmianę kursu całej Europy, bynajmniej nie pogodził się z porażką. Znalazł lepsze, kreatywne rozwiązanie: ciężary polityki klimatycznej i okowy brukselskiej biurokracji paraliżować będą państwa słabsze i peryferyjne, podczas gdy Niemcy ruszą do przodu, realizując swoje interesy poza unijnymi strukturami. To proces, który może odesłać Unię, jaką znamy, na śmietnik historii – jednak w sposób szczególnie bolesny dla nas, a mniej dojmujący dla naszych zachodnich sąsiadów.

Arcykapłanka kultu i kreatywność Berlina

Polityka klimatyczna jest główną osią sporu między Merzem a von der Leyen. Merz widzi, że jedynym skutkiem absurdalnych obciążeń wymyślanych w Brukseli jest upadek niemieckiego przemysłu i jego wyprowadzka do Chin. Globalne emisje CO2 dynamicznie rosną i unijne polityki nie mają na to najmniejszego wpływu – gdyby więc o to chodziło, są to polityki całkowicie chybione i bezcelowe. Natomiast skutek, jakim jest odebranie Niemcom setek tysięcy miejsc pracy i osłabienie tamtejszych firm, jest bardzo realny, a jego skala – zatrważająca. Jednak von der Leyen stała się już arcykapłanką klimatycznego kultu i z tej roli wyjść nie może, nawet dla dobra Niemiec i choćby opuścił ją sam Bill Gates. A wielka masa urzędników i posłów Parlamentu Europejskiego stoi za nią murem, wiedząc, że wraz z końcem polityki klimatycznej czeka ich bezrobocie.

Na razie okazuje się, że Niemcy są w stanie to jakoś obejść. Kreatywność kanclerza pozwoliła znaleźć środki na dopłaty do energii dla przemysłu, które sprawiają, że koszt energii dla przedsiębiorstw energochłonnych jest w Niemczech obecnie nawet 2–3 razy niższy niż w Polsce. I tu pojawia się myśl: skoro polityka klimatyczna przygniata uboższe lub bardziej zadłużone państwa, takie jak Polska, Czechy czy Włochy, a Niemcy jak na razie potrafią sobie z nią kreatywnie poradzić – to może nie trzeba z tą von der Leyen aż tak zacięcie walczyć? Niemcy zyskują wewnątrz Unii przewagę relatywną i szansę na impuls do odbudowy swojego przemysłu. Pozbycie się polityki klimatycznej pozwoliłoby na gospodarcze odbicie całego kontynentu, ale skoro to niemożliwe, na razie niech odbiją się Niemcy – kosztem unijnych sąsiadów i konkurentów.

Ta kalkulacja może jednak okazać się ryzykowna: w najludniejszych państwach UE przeciwko okowom brukselskiej biurokracji podnosi się bunt – w Niemczech reprezentowany przez AfD – który może zmieść całość unijnej machiny urzędniczej. Tego uczą prawa fizyki: jeśli coś nie wykazuje elastyczności i się nie nagina – tak jak Komisja Europejska względem oczekiwań europejskiego przemysłu i biznesu – to pod dużym naporem może się po prostu złamać.

Geopolityka poza Brukselą

To jednak niejedyny znak nowych czasów. Kluczowe sprawy wyprowadzane są już teraz poza struktury europejskie. Tygodniami zalewani byliśmy pustosłowiem o tym, jak to Unia przejmie od NATO zadania obronne i dlatego my nasze zakupy zbrojeniowe prowadzić mamy już w oparciu o unijny mechanizm SAFE. Chwilę później okazuje się, że kluczowy wymiar wspólnego bezpieczeństwa – obrona powietrzna i przeciwrakietowa – realizowany będzie w formacie 10 państw, do którego należą nasi zachodni (Niemcy) i wschodni (Ukraina) sąsiedzi, a my po prostu nie zostaliśmy zaproszeni. Pojawia się więc „Europejska Dziesiątka” państw z UE i spoza niej, która najważniejszy obszar zrealizuje, nie oglądając się na Brukselę i wspólny interes 27 państw. Podobnie zresztą wygląda kwestia kluczowa dla bezpieczeństwa Europy i Polski – wojna na Ukrainie – gdzie reprezentować Europę ma format E3: Niemcy i Francja z UE oraz Wielka Brytania, która z Unii wystąpiła. Dla Polski – największego sąsiada Ukrainy w UE – miejsce się nie znalazło.

Czas na polską strategię

Te dwa przykłady opisują szerszy proces, o którym mówi prof. Grosse. Unia, jaką znamy – czyli arogancka, skrajnie ideologiczna biurokracja, biczująca gospodarki państw narodowych kolejnymi rzemieniami polityki klimatycznej – odchodzi do przeszłości. Silne państwa już teraz realizują swoje interesy poza strukturami UE. Procesy te mogą doprowadzić do głębokiej przebudowy Unii lub do jej całkowitego rozpadu. Może to nastąpić w sposób bardziej ewolucyjny, w którym siły takie jak AfD nie uzyskają przewagi w krajach członkowskich, lub w procesie bardziej rewolucyjnym – gdy tama pęknie, po Europie rozleje się powódź zmian. Jedno jest pewne: tak jak było, już nie będzie.

Zmiany na polskiej scenie partyjnej zaczęły się od rozpadu Partii Razem, której część postanowiła wejść do obozu rządowego. Potem rozeszły się drogi Konfederacji i Korony, a Trzecia Droga ogłosiła zakończenie wspólnej podróży Polski 2050 i PSL. Jeszcze później z Polski 2050 wyłamała się frakcja pod nazwą Centrum. Teraz zmiany dotykają obóz PiS. Bez względu na finalny kształt sceny politycznej, obowiązkiem każdej partii w Polsce jest mieć na te nowe czasy przemyślaną strategię – abyśmy nie skończyli uwięzieni pod gruzami polityki klimatycznej, podczas gdy pozostałe kraje będą obok nas budowały swój dobrobyt na całkiem nowych zasadach.

Przeczytaj więcej

Słabe plony, niskie ceny i wysokie koszty. Ardanowski ostrzega przed falą bankructw
Słabe plony, niskie ceny i wysokie koszty. Ardanowski ostrzega przed falą bankructw
Chiny szturmują Niemcy. „China Shock 2.0”
Chiny szturmują Niemcy. „China Shock 2.0”
Fuzja gigantów zatwierdzona. Gwiazdy TVN stracą pracę? „To kula u nogi”
Fuzja gigantów zatwierdzona. Gwiazdy TVN stracą pracę? „To kula u nogi”