Leszek Kraskowski twierdzi, że przeprowadzone na zlecenie Prokuratury Okręgowej w Warszawie ekspertyzy informatyczne mają jednoznacznie wskazywać, iż nie był autorem maili z groźbami wysłanych do policjantów. Dziennikarz przekonuje jednak, że mimo nowych ustaleń śledztwa zarzuty wobec niego pozostają bez zmian.
Biegły miał wykryć przeróbkę zdjęcia
Jak relacjonuje Kraskowski, kluczowe znaczenie w sprawie miała opinia biegłego informatyka.
– Wydał kategoryczne opinie, że nie jestem autorem tych maili – mówi.
Według jego relacji specjalista miał przeanalizować metadane fotografii dołączonej do wiadomości z groźbami. Zdjęcie przedstawiające broń – jak twierdzi dziennikarz – rzeczywiście wykonał wcześniej na strzelnicy, jednak później miało ono zostać pobrane z serwisu X i przerobione przez osobę podszywającą się pod niego.






