Rozmowy przedstawicieli Stanów Zjednoczonych i Rosji mogą mieć znacznie większe znaczenie wizerunkowe niż dyplomatyczne. Moskwa od dawna stara się przekonywać, że mimo sankcji i izolacji Zachód nadal musi brać ją pod uwagę przy rozwiązywaniu najważniejszych konfliktów międzynarodowych. Według prof. Daniela Boćkowskiego właśnie taki przekaz Kreml będzie teraz kierował zarówno do własnego społeczeństwa, jak i państw wspierających Ukrainę.
– Rosjanie na pewno to nagłośnią. O to właśnie im chodziło – żeby znowu pokazać, że są w grze. (…) Wewnętrznie pokażą, że Amerykanie ich nie porzucili, a zewnętrznie będą naciskać na Ukrainę, Polskę i Europę, przekonując, że ewentualne rozmowy mogą odbywać się tylko na rosyjskich warunkach – ocenił ekspert.
Profesor dodał, że z perspektywy Stanów Zjednoczonych organizacja takiego spotkania była błędem.
– Ja na miejscu Amerykanów takiego spotkania bym nie przeprowadził.





