Teraz na antenie:
Radio Wnet
Społeczeństwo

Bundeswehra na polskiej granicy. Zaskakujące kulisy i tajna umowa

– To wszystko wygląda obecnie bardziej na show niż coś poważnego – ocenia ekspertka ds. niemieckich Aleksandra Fedorska, komentując nagranie Donalda Tuska z polsko-białoruskiej granicy. Wokół obecności saperów z Bundeswehry narastają pytania, a kluczowe porozumienie między Warszawą a Berlinem z 17 czerwca do dziś pozostaje utajnione.
Bundeswehra na polskiej granicy. Zaskakujące kulisy i tajna umowa

Bundeswehra, niemieckie wojsko, fot. x.com/@Deutsches_Heer

Bundeswehra i Tarcza Wschód

Spot promocyjny opublikowany przez premiera Donalda Tuska zaprezentował wspólną pracę polskich i niemieckich wojskowych przy budowie elementów Tarczy Wschód. Nagranie ma dowodzić sprawnej współpracy sojuszniczej w ramach NATO.

Sprawa budzi jednak ogromne emocje po obu stronach Odry. Zamiast zapowiadanej szerokiej misji inżynieryjnej, rzeczywistość na granicy wygląda zupełnie inaczej.

– Niemieckich saperów wyczekiwano od dłuższego czasu, ale cała sprawa wypłynęła w bardzo dziwnych okolicznościach. Mniej więcej pół roku temu dziennikarz gazety „Die Bild” Julian Röpcke przypadkiem usłyszał rozmowę wiceministra Zalewskiego z jego niemieckim odpowiednikiem – ujawniła na antenie Radia Wnet dziennikarka i ekspertka ds. niemieckich Aleksandra Fedorska.

Przypadkowy przeciek dziennikarza Die Bild

Ujawnienie ustaleń przez niemieckiego dziennikarza wywołało konsternację w Berlinie. Każda zagraniczna misja Bundeswehry wymaga bowiem wcześniejszej zgody Bundestagu, a w tym przypadku niemiecki parlament w ogóle nie miał takich planów w swoim harmonogramie.

Rozmowy prowadzono w ścisłej tajemnicy, omijając tradycyjne procedury parlamentarne i państwowe.

– Opublikowanie tych informacji pokazało, że decyzje zapadały poza Bundestagiem, poza obradami polskiego Sejmu i całkowicie za plecami polskiego prezydenta – zaznaczyła Aleksandra Fedorska.

Tajna umowa poza wiedzą prezydenta

Eksperci do spraw obronności wskazują na jeszcze jeden niepokojący fakt. Kluczowy dokument regulujący polsko-niemiecką współpracę wojskową nadal pozostaje ukryty przed opinią publiczną.

Powołując się na opinii znanego niemieckiego analityka Thomasa Wiegolda, Fedorska zwróciła uwagę na brak przejrzystości wokół ustaleń rządowych.

– Wiegold, wspaniały ekspert niemieckiej wojskowości, tłumaczy, że tak mało wiemy o tej sprawie ze względu na porozumienie z 17 czerwca. Do dzisiaj ten dokument nie został publicznie udostępniony, nawet dla takich analityków jak on – dodała ekspertka.

Zamiast setki żołnierzy tylko piętnastu

W pierwszych zapowiedziach mówiono o skierowaniu do Polski grupy od 50 do nawet 100 niemieckich żołnierzy. Rzeczywiste liczby okazują się jednak znacznie skromniejsze.

Na polskiej granicy przebywa obecnie zaledwie około 15 niemieckich inżynierów i dowódców.

– Jeśli odejmiemy kadrowców i dowództwo, sprzęt budowlany i spychacze obsługuje dosłownie kilku żołnierzy z Niemiec. Mnie to wszystko wygląda obecnie bardziej na show niż na poważne działania obronne – oceniła Aleksandra Fedorska.

Pokaz wizerunkowy czy realna pomoc?

Niemiecka armia nie posiada dużego doświadczenia w budowaniu barier granicznych, ponieważ Berlin nie zabezpiecza swoich granic konstrukcjami takimi jak betonowe jeże. Z tego powodu obecność niemieckich inżynierów budzi wątpliwości pod względem ich praktycznych kompetencji.

W ocenie redaktor naczelnej Radio Debata, Polska nie potrzebuje zagranicznego wsparcia przy czysto fizycznych pracach budowlanych na granicy.

– Obecność innych wojsk NATO, na przykład Holendrów, nie budzi potrzeby nagrywania dziwnych filmów promocyjnych kończących się słowami o zjednoczeniu. Zwykle takie materiały powstają przy dużych ćwiczeniach. Dlaczego pan premier pomaga wizerunkowo Bundeswehrze? To jest co najmniej zaskakujące – podsumowała Aleksandra Fedorska.

Planowana misja niemieckich inżynierów ma zakończyć się w październiku tego roku, choć nie wyklucza się możliwości jej przedłużenia.

Przeczytaj więcej

„Donald, podamy ci pomocną dłoń”. Wojna na prawicy to prezent dla rządu Tuska
„Donald, podamy ci pomocną dłoń”. Wojna na prawicy to prezent dla rządu Tuska
Czy msza trydencka jest uznawana przez Watykan? Ksiądz wyjaśnia, jaki naprawdę ma status w Kościele
Czy msza trydencka jest uznawana przez Watykan? Ksiądz wyjaśnia, jaki naprawdę ma status w Kościele
Junarmia. Rosja wprowadza w szkołach „program ludobójczy”. Prof. Ponomariow: Uczą młodzież nienawiści do Polaków
Junarmia. Rosja wprowadza w szkołach „program ludobójczy”. Prof. Ponomariow: Uczą młodzież nienawiści do Polaków