Na ekrany kin trafiła długo oczekiwana produkcja. Za kamerą stanął Christopher Nolan, a na warsztat trafiła „Odyseja” – jeden z najważniejszych eposów w historii ludzkości. Czy holistyczne podejście Hollywood oddaje ducha starożytnej Grecji?
Publicyści i widzowie zgadzają się co do jednego: pod względem realizacyjnym to widowisko najwyższej klasy. Trzygodzinne seanse mijają błyskawicznie, a oprawa wizualna i muzyka wgniatają w fotel. Prawdziwa dyskusja rozpoczyna się jednak przy ocenie wierności oryginałowi.
Nolana wizja starożytnej Grecji
Temat ekranizacji wywołał dyskusję w studiu Radia Wnet. Redaktorzy analizowali, jak reżyser poradził sobie z przełożeniem poetyckiego języka antyku na dynamiczny język filmu.
– Bardzo pozytywnie, generalnie. Czwórka z plusem, tak bym to powiedział. Trzy godziny i naprawdę nie było nudno. To absolutnie powrót do najważniejszego eposu w historii kultury – ocenił dziennikarz Konrad Mędrzecki.





