Hypnosaur wraca z płytą, która nie udaje niczego — ani nostalgii, ani nowoczesności. „Afterlife” to materiał, który został wybrany albumem miesiąca czerwca, bo działa jak całość, a nie zbiór utworów. Tu każdy riff ma swoją pamięć, a każda cisza swoje znaczenie.
To nie jest album, który się „odpala”. „Afterlife” to jest album, w który się wpada, jak gdyby słuchacz został wrzucony w środek rozmowy, która trwała już wcześniej i nie zamierza się kończyć po naciśnięciu „stop”. I jeśli ktoś szuka tu prostych definicji, to szybko się odbije, bo „Afterlife” nie lubi skrótów ani letniego traktowania! On lubi czas, przestrzeń i Waszą uważność.
Tutaj do wysłuchania rozmowa z Bartoszem Kulczyckim i Michałem Siedleckim z Hypnosaur:
Hypnozaur wraca z płytą, która nie udaje niczego — ani nostalgii, ani nowoczesności. „Afterlife” to materiał, który został wybrany albumem miesiąca czerwca, bo działa jak całość, a nie zbiór utworów. Tu każdy riff ma swoją pamięć, a każda cisza swoje znaczenie.







