Teraz na antenie:
Radio Wnet
Kultura i media

„Potem i tam” post – scriptum. Administrator Elektro – Bartosz Marmol i muzyka, która wraca wtedy, gdy człowiekowi brakuje siły.

To moja opowieść, kiedy teraz spisuję naszą rozmowę, o Jowiszu, który wraca, gdy gaśnie świat i nadzieja. Zawsze, kiedy siła odpływa i mam wrażenie, że ktoś ściszył świat bez ostrzeżenia, wracam do jednego momentu. To nagranie „Jowisz” z krążka „Przemytnik” Bartosza Marmola – Administratorra Electro. I nie wiem, czy to jeszcze ja słucham tej muzyki, czy ona słucha mnie, sprawdzając, czy jeszcze jestem po drugiej stronie dźwięku.
„Potem i tam” post – scriptum. Administrator Elektro – Bartosz Marmol i muzyka, która wraca wtedy, gdy człowiekowi brakuje siły.

I przyznam się Wam, moi Czytelnicy, że to jest bardzo dziwne uczucie, kiedy ma się wrażenie, że utwór nie został napisany „dla świata”, tylko dokładnie dla mnie w miejscu, w którym akurat stoję. Jakby kompozytor i poeta w jednym znał moje zmęczenie wcześniej niż ono przyszło. Jak gdyby „Jowisz” był nie tyle kompozycją, co cichą instrukcją przetrwania.

Tutaj do wysłuchania rozmowa z Bartoszem Marmolem o życiu, muzyce i umiłowaniu prostych, ale pieknych rzeczy:

Mam wrażenie, że Bartosz Marmol pisał te rzeczy nie tylko z siebie, ale też w stronę kogoś konkretnego. Nie jako dedykację, tylko jako rozmowę, która trwa dłużej niż jeden album, jedno życie, jedno przesilenie.

Rozmowa z Bartoszem Marmolem o post sciptum albumu „Potem i tam” to wejście w świat, w którym muzyka nie kończy się na premierze, lecz zaczyna żyć własnym rytmem. Administrator Elektro to projekt zbudowany na estetyce lat 80., ale przefiltrowanej przez doświadczenie, pamięć i rzemieślniczą pracę nad dźwiękiem.

Ta muzyka nie zamyka emocji, tylko je otwiera na nowo, jakby za każdym odsłuchem przesuwała granicę między pamięcią a teraźniejszością. I właśnie dlatego wraca w momentach, kiedy człowiek nie szuka już odpowiedzi, tylko samego faktu, że coś jeszcze brzmi.

 „Potem i tam” – muzyka, która nie kończy się w miejscu premiery

„Potem i tam” nie jest płytą, która domyka historię. Ona raczej rozsuwa ją dalej, jakby każda piosenka była drzwiami uchylonymi do innego fragmentu czasu. Marmol mówi o tym bez nadęcia, raczej z lekkim zdziwieniem, że muzyka potrafi żyć własnym tempem.

„Ja chyba za dużo w tę płytę włożyłem oczekiwań. Po premierze myślałem, że ona wystrzeli, a ona po prostu była dobra, ale dopiero po czasie zacząłem ją naprawdę doceniać” – przyznaje Bartosz Marmol.

I właśnie w tym „po czasie” kryje się coś najważniejszego. Bowiem Jego muzyka nie jest jednorazowym gestem, tylko procesem, który nie kończy się wraz z publikacją. Single wychodzą później, trzynagraniowa EPka dopowiada kontekst, a całość zaczyna przypominać organizm, który nie chce zostać zamknięty w konkretnym formacie.

W tej logice album staje się czymś w rodzaju pamiętnika, który nie przestaje być pisany nawet wtedy, gdy wydaje się już zamknięty. Każde kolejne wydawnictwo dopisuje do niego nowy fragment, zmieniając sens wcześniejszych utworów.

Rzemiosło, które pamięta więcej niż nostalgia

W świecie, w którym wszystko można wygenerować w kilka sekund, Bartosz Marmol wybiera coś odwrotnego: powolność, nieśpieszność i dorastanie do momentu tworzenia. Rozbieranie dźwięku na części, składanie go od nowa, budowanie estetyki lat 80. nie jako dekoracji, ale jako języka pracy, że posłużę się wieszczem Norwidem.

„To nie jest wolna zabawa. My to rzeźbimy od początku. Nawet jak coś brzmi punkowo, to rozkładamy i budujemy od nowa w estetyce 80s. To jest rzemiosło, nie magia” – mówi.

I w tym zdaniu nie ma romantyzmu. Jest raczej upór, który przypomina, że muzyka nie zawsze rodzi się z impulsu. Czasem rodzi się z powtarzalności, z pracy, z dyscypliny, która z zewnątrz wygląda jak cisza, a w środku jest pełna napięcia. To podejście sprawia, że każdy utwór ma w sobie ślad decyzji, a nie przypadku. Słychać w nim nie tylko efekt końcowy, ale też drogę, która do niego prowadziła.

Bartosz Marmol podczas gali wreczenia statuetek Wnetowych Koniczynek w Domu Polskim w Dublinie w lutym 2022 roku. Fot. Pawel Cherek

Wieś, która została w dźwięku

W tle tej muzyki zawsze jest jeszcze coś innego: krajobraz, który już nie istnieje w tej samej formie. Wspomnienia spacerów, słuchawek, czereśniowych pól i świata, który był większy, kiedy był mniej dostępny.

„Jak byłem młody, chodziłem po wiosce ze słuchawkami i Walkmanem. Wyobrażałem sobie różne rzeczy, muzyka robiła mi za cały świat” – mówi Bartosz Marmol.

I nagle okazuje się, że cała jego twórczość jest w pewnym sensie próbą powrotu do tego stanu. Nie do miejsca, ale do sposobu słuchania świata, w którym dźwięk był większy niż rzeczywistość. Ta pamięć nie jest jednak czysto nostalgiczna. Ona działa jak filtr, przez który przeszłość wciąż wpływa na teraźniejszość, zmieniając sposób, w jaki powstaje muzyka. Dzięki temu każde nagranie niesie w sobie echo miejsca, którego już nie ma.

Tomasz Wybranowski


Bartosz Marmol to polski muzyk, kompozytor, autor trafiających w przełęcz serca i duszy tekstów, oraz producent muzyki elektronicznej, twórca projektów Administratorr Elektro, Administratorr (znakomita płyta „Czy”) i Dildo Baggins, łączącego brzmienia syntezatorowe inspirowane estetyką lat 80. XX z narracyjnym gitarowym podejściem do albumu jako całościowej opowieści.

Jego twórczość opiera się na koncepcji muzyki jako rzemiosła i archiwum doświadczeń, w którym każdy album odnosi się do konkretnego etapu życia i emocjonalnych przemian. Marmol jest autorem kilku wydawnictw, w tym płyty „Potem i tam”, rozwijanej również w formie singli i epki, które dopowiadają jej strukturę po premierze. W swojej pracy łączy precyzję produkcyjną z autobiograficznym charakterem narracji, traktując muzykę jako przestrzeń pamięci, czasu i powrotu do doświadczeń, które nie dają się jednoznacznie zamknąć w formie.

Ta twórczość funkcjonuje jak zapis ruchu, a nie statyczny dokument. Dzięki temu każda kolejna realizacja nie tylko rozwija projekt, ale też przepisuje jego wcześniejsze znaczenia.

Przeczytaj więcej

Reedycja albumu Maanamu „Derwisz i Anioł” w ogniu sporu z majorsami. Ewa Jackowska: „Nie pozwolę umniejszać roli Marka”
Reedycja albumu Maanamu „Derwisz i Anioł” w ogniu sporu z majorsami. Ewa Jackowska: „Nie pozwolę umniejszać roli Marka”
Hypnosaur i album „AFTERLIFE”. Kiedy jurrasic punk zaczyna oddychać, gdy świat się kończy.
Hypnosaur i album „AFTERLIFE”. Kiedy jurrasic punk zaczyna oddychać, gdy świat się kończy.
ATAVIA – „To The Old Ones” – Pieśni dla dawnych bogów, mgły i pamięci – recenzja
ATAVIA – „To The Old Ones” – Pieśni dla dawnych bogów, mgły i pamięci – recenzja