Teraz na antenie:
Radio Wnet
Gospodarka

Krzysztof Stanowski i Michał Sołowow w Kanale Zero? Wywiad się nie odbył, a zapowiedź zniknęła z sieci

„Czysty Orwell, zero słów wyjaśnienia” – tak prof. Ludwik Pieńkowski komentuje nagłe usunięcie zapowiedzi wywiadu z Michałem Sołowowem w Kanale Zero. Choć twórcy milczą, ekspert sugeruje, że u podstaw tej decyzji może leżeć zaostrzający się spór wokół technologii BWRX-300 i przyszłości polskiego atomu.
Krzysztof Stanowski i Michał Sołowow w Kanale Zero? Wywiad się nie odbył, a zapowiedź zniknęła z sieci

Krzysztof Stanowski, fot. YouTube/Kanał Zero

Szykowano medialny hit, a skończyło się dużym zaskoczeniem i falą spekulacji. Krzysztof Stanowski zapowiedział, że gościem flagowego wydania „Godziny Zero” będzie Michał Sołowow – najbogatszy Polak i kluczowy gracz na rynku transformacji energetycznej.

Widzowie zaczęli przygotowywać pytania, po czym nastąpił nagły zwrot akcji. Wszystkie posty i zapowiedzi rozmowy z miliarderem bez śladu wyparowały z sieci.

Pytania o transparentność

Milczenie twórców Kanału Zero uderza w ich flagowe hasło, którym od początku przyciągano widownię – pełną transparentność. 

„Czysty Orwell, zero słów wyjaśnienia”

– ocenia dosadnie sprawę prof. Ludwik Pieńkowski, ekspert ds. energetyki.

„Rysa na Kanale Zero, na ich sztandarze, czyli transparentności i otwartości, jest w tym momencie spora. Jeśli mówi się »A«, trzeba w końcu powiedzieć »B«” 

– dodaje naukowiec.

Wokół nagłego odwołania wywiadu natychmiast pojawiły się domysły. Prof. Ludwik Pieńkowski sugeruje, że u podstaw tej nagłej decyzji może leżeć odgrzany niedawno konflikt na linii Orlen – Michał Sołowow.

Atomowy konflikt gigantów

Chodzi o potężne starcie biznesowe pomiędzy nowym prezesem Orlenu, Ireneuszem Fąfarą, a najbogatszym Polakiem. Przedmiotem sporu jest umowa między Synthosem (należącym do Sołowowa) a państwowym koncernem na budowę całej floty małych reaktorów jądrowych w technologii BWRX-300.

„Ta flota reaktorów BWRX-300 jest bardzo niebezpieczna dla Polski” 

– ostrzega prof. Pieńkowski.

Ekspert przypomina, że pod koniec 2023 roku, w ostatnich dniach swojego urzędowania, dwutygodniowy rząd PiS wydał aż sześć decyzji zasadniczych na budowę tych reaktorów. Stało się to wbrew jednoznacznym, negatywnym opiniom merytorycznym oraz ostrzeżeniom ze strony Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego (ABW).

„Sprawa jest znana od dawna, a teraz, gdy coraz wyraźniej widać, że ta inwestycja to finansowe szaleństwo, nagle odgrzewa się stary temat wadliwych umów. Albo skończy się to huczną imprezą, gdzie podatnicy zostaną zmuszeni do finansowania tego projektu, albo szukaniem kozła ofiarnego” 

– analizuje prof. Pieńkowski.

Prywatyzacja zysków, nacjonalizacja strat

Głównym problemem projektu SMR promowanego przez Sołowowa jest brak jakichkolwiek działających instalacji referencyjnych na świecie. Budowa pierwszego takiego reaktora w Kanadzie dopiero się rozpoczyna i napotyka ogromne wyzwania techniczne.

Jeśli polskie państwo zdecyduje się na udzielenie gwarancji finansowych dla tego niesprawdzonego projektu, konsekwencje mogą być wątpliwe.

„W układzie, kiedy prywatny biznes jest odbiorcą tejże gwarancji, to jest ryzyko wycieku zysków na zewnątrz, czyli prywatyzacji zysków, a nacjonalizacji kosztów”

– zaznacza prof. Pieńkowski.

Naukowiec podkreśla, że to zupełnie inna sytuacja niż w przypadku budowy dużej elektrowni jądrowej w Choczewie, realizowanej przez spółkę będącą w 100 procentach własnością państwa.

Poniżej publikujemy premierowy felieton prof. Ludwika Pieńkowskiego, w którym ekspert szczegółowo wyjaśnia naukowe i ekonomiczne kulisy sporu o polski atom oraz tłumaczy, dlaczego traktowanie prototypowych technologii jak gotowych produktów niesie za sobą gigantyczne ryzyko.

Dlaczego rząd traktuje prototyp reaktora jak gotowy produkt? Dwa pytania o polski atom

Autor: prof. Ludwik Pieńkowski

W Polsce powstają trzy reaktory AP1000 w Choczewie, a równolegle promowany jest projekt budowy floty 14 reaktorów BWRX-300. Między tymi technologiami jest jednak zasadnicza różnica. AP1000 ma już działające jednostki i osiem lat doświadczeń eksploatacyjnych. BWRX-300 nie ma jeszcze ani jednego uruchomionego egzemplarza demonstracyjnego. Dlaczego rząd traktuje technologiczny prototyp podobnie jak gotowy produkt?

Jednym z głównych problemów współczesnej energetyki jądrowej jest traktowanie pierwszego egzemplarza nowego reaktora — FOAK (First Of A Kind) — i kolejnych wdrożeń seryjnych — NOAK (Nth Of A Kind) — niemal identycznie również pod względem regulacyjnym, a ogólniej w całym procesie wydawania zgody na budowę.

1. FOAK – zdobywanie doświadczeń, a nie iluzja pewności

W przypadku FOAK regulator, projektant i inwestor działają w warunkach dużej niepewności. Brakuje doświadczeń z budowy i eksploatacji, nieznane są rzeczywiste koszty, harmonogramy i problemy wykonawcze. Rozbudowane procedury licencyjne mogą wtedy tworzyć iluzję przewidywalności, a często po prostu wydłużają projekt. Mimo tysięcy stron analiz podczas budowy i tak pojawiają się nieprzewidziane problemy.

Dlatego dla FOAK bardziej racjonalne wydaje się podejście oparte na większej elastyczności i pełnej odpowiedzialności inwestora za ryzyko. O ile nie powstaje zagrożenie dla ludzi i środowiska, część prac mogłaby być prowadzona przed ostatecznym zatwierdzeniem wszystkich rozwiązań. Jeśli regulator uzna je później za niezgodne z wymaganiami bezpieczeństwa, koszty przebudowy powinien ponieść inwestor.

Państwo nie powinno chronić inwestora przed skutkami jego decyzji technicznych, ale nie powinno też blokować innowacji. FOAK powinien być przede wszystkim projektem demonstracyjnym, którego celem jest zdobycie wiedzy technicznej i eksploatacyjnej.

Kluczowe pytanie brzmi: czy istnieje działający FOAK i jakie są doświadczenia z jego budowy oraz eksploatacji? Nawet w erze symulacji i sztucznej inteligencji najcenniejsze pozostają doświadczenia praktyczne. Certyfikat renomowanego regulatora dla nieuruchomionego FOAK nie daje jeszcze wiarygodnej odpowiedzi na pytania o koszty, harmonogram i rzeczywistą użyteczność technologii.

2. NOAK – wykorzystanie doświadczeń i efektu serii

Sytuacja zmienia się po ukończeniu pierwszego egzemplarza. Pojawiają się wtedy rzeczywiste dane o kosztach, jakości wykonania, eksploatacji. Dla NOAK właściwą filozofią jest standaryzacja. Kolejne jednostki powinny być budowane według możliwie niezmiennego projektu referencyjnego, a regulator powinien zapewniać stabilny i przewidywalny proces licencyjny.

Certyfikacja NOAK powinna bezpośrednio wykorzystywać doświadczenia z budowy i eksploatacji FOAK. Efekt serii należy wykorzystywać nie tylko na placu budowy, lecz także w projektowaniu i certyfikacji. Dzięki temu rośnie przewidywalność kosztów, skracają się harmonogramy, a ekonomika projektu staje się bardziej realna.

3. Dwie ścieżki regulacyjne

FOAK powinien być traktowany jako przedsięwzięcie demonstracyjne o podwyższonym ryzyku, ale większej elastyczności inwestycyjnej. NOAK powinien podlegać standaryzacji i procedurom opartym na rzeczywiście zdobytych doświadczeniach.

W tym kontekście polonizacja i standaryzacja projektu BWRX-300 za 100 mln dolarów budzi wątpliwości, ponieważ kanadyjski FOAK nie został jeszcze ukończony. Logiczna sekwencja działań powinna być inna: projekt, certyfikacja FOAK, budowa, uruchomienie, zebranie doświadczeń eksploatacyjnych, opracowanie standardowego projektu NOAK i dopiero potem jego certyfikacja.

W Stanach Zjednoczonych trwają obecnie zmiany dostosowujące proces licencyjny do nowych technologii jądrowych. Warto uważnie obserwować ich przebieg.

4. Dwa pytania do rządu

  • W jakim stopniu Państwowa Agencja Atomistyki, oceniając projekt AP1000, wykorzystuje doświadczenia z budowy, certyfikacji i eksploatacji działających już reaktorów tego typu?
  • Czy polski rząd, rozważając gwarancje finansowe dla floty 14 reaktorów BWRX-300, w pełni uwzględnia fakt, że FOAK nie został jeszcze zbudowany ani uruchomiony? Na jakiej podstawie projekt ten jest traktowany jako technologia gotowa do seryjnego wdrożenia?

Przeczytaj więcej

Polskie pasieki pod presją. Pszczelarka: po otwarciu rynku na miód z Ukrainy zawodowi producenci znikają
Polskie pasieki pod presją. Pszczelarka: po otwarciu rynku na miód z Ukrainy zawodowi producenci znikają
Rolnicy wychodzą na ulice. „Pracujemy poniżej kosztów i dłużej tak się nie da”
Rolnicy wychodzą na ulice. „Pracujemy poniżej kosztów i dłużej tak się nie da”
Wyścig z czasem w Niemczech. Czy Berlin zapełni magazyny gazu przed zimą?
Wyścig z czasem w Niemczech. Czy Berlin zapełni magazyny gazu przed zimą?