W Polsce narasta dyskusja o relacjach polsko-ukraińskich i coraz częściej pojawiających się napięciach społecznych. Ukraiński portal Telegraf alarmuje o wzroście antyukraińskich nastrojów, wskazując na przypadki agresji i zachowań o charakterze ksenofobicznym wobec obywateli Ukrainy.
Szczególne emocje wywołała sprawa z Bielska-Białej, gdzie według relacji nastoletnie Ukrainki miały zostać zaatakowane słownie przez mężczyznę w autobusie. Padały obraźliwe słowa odnoszące się do ich pochodzenia, a sprawa została potraktowana przez opinię publiczną jako przykład rosnącej wrogości wobec Ukraińców.
Jeżeli dorosły człowiek atakuje słownie dzieci, poniża je lub kieruje wobec nich agresję ze względu na narodowość, to jest to zachowanie wymagające zdecydowanej reakcji. Państwo ma obowiązek chronić osoby słabsze, a społeczeństwo nie może przyzwalać na pogardę wobec kogokolwiek.
Ale równie ważne jest pytanie, czy ta sama wrażliwość obowiązuje w każdym przypadku. Czy każda ofiara przemocy otrzymuje podobną uwagę? Czy każda sprawa jest analizowana z taką samą intensywnością, niezależnie od tego, kim jest sprawca i kim jest pokrzywdzony? Jeżeli walczymy z nienawiścią, musimy robić to konsekwentnie. Nie można budować zaufania społecznego poprzez wybiórczą empatię.





