Teraz na antenie:
Radio Wnet
Opinie

Ukrainiec kopie polskie dziecko – cisza. Polak wyzywa ukraińskie nastolatki – świat „płonie”! Pytania o podwójne standardy w Polsce. Felieton Tomasza Wybranowskiego

Gdy Polak obraża ukraińskie dzieci, mówi się o narastającej ksenofobii i „toksycznej Polsce”. Gdy obywatel Ukrainy brutalnie kopie polskiego 11 – letniego chłopca, sprawa szybciej znika z centrum debaty, główne media spuszczają głowę a ministrowie stosowni nie zabierają głosu. Czy naprawdę oceniamy czyny, czy coraz częściej patrzymy przez pryzmat tego, kto jest ofiarą, a kto sprawcą? Nie ma zgody na nienawiść. Ale nie może być też wybiórczej wrażliwości
Ukrainiec kopie polskie dziecko – cisza. Polak wyzywa ukraińskie nastolatki – świat „płonie”! Pytania o podwójne standardy w Polsce. Felieton Tomasza Wybranowskiego

Smutne dziecko / Fot. kenny, Pixabay.com (Pixabay License)

W Polsce narasta dyskusja o relacjach polsko-ukraińskich i coraz częściej pojawiających się napięciach społecznych. Ukraiński portal Telegraf alarmuje o wzroście antyukraińskich nastrojów, wskazując na przypadki agresji i zachowań o charakterze ksenofobicznym wobec obywateli Ukrainy.

Szczególne emocje wywołała sprawa z Bielska-Białej, gdzie według relacji nastoletnie Ukrainki miały zostać zaatakowane słownie przez mężczyznę w autobusie. Padały obraźliwe słowa odnoszące się do ich pochodzenia, a sprawa została potraktowana przez opinię publiczną jako przykład rosnącej wrogości wobec Ukraińców.

Jeżeli dorosły człowiek atakuje słownie dzieci, poniża je lub kieruje wobec nich agresję ze względu na narodowość, to jest to zachowanie wymagające zdecydowanej reakcji. Państwo ma obowiązek chronić osoby słabsze, a społeczeństwo nie może przyzwalać na pogardę wobec kogokolwiek.

Ale równie ważne jest pytanie, czy ta sama wrażliwość obowiązuje w każdym przypadku. Czy każda ofiara przemocy otrzymuje podobną uwagę? Czy każda sprawa jest analizowana z taką samą intensywnością, niezależnie od tego, kim jest sprawca i kim jest pokrzywdzony? Jeżeli walczymy z nienawiścią, musimy robić to konsekwentnie. Nie można budować zaufania społecznego poprzez wybiórczą empatię.

Polski chłopiec w Krakowie też był ofiarą

Kilka miesięcy wcześniej w Krakowie doszło do dramatycznego zdarzenia, którego ofiarą był 11-letni chłopiec. Na placu zabaw w Parku Zaczarowanej Dorożki dorosły mężczyzna miał kopnąć dziecko w twarz. Chłopiec stracił przytomność, doznał obrażeń i został przewieziony do szpitala. Sprawcą jest 37-letni obywatel Ukrainy. Mężczyzna tłumaczył później swoje zachowanie tym, że — według jego wersji — doszło wcześniej do konfliktu między dziećmi, a jego syn miał zostać popchnięty i dlatego się zdenerwował. Ech, ludzki ten pan Ukrainiec, bo przecież mógł zrobić coś znacznie gorszego…

Niezależnie od tego, jakie były wcześniejsze okoliczności, nic nie usprawiedliwia przemocy dorosłego Ukraińca wobec polskiego dziecka! Dorosły człowiek ma obowiązek reagować inaczej, nazwę to w sposób cywilizowany: poprzez rozmowę, oddalenie się czy zgłoszenie problemu opiekunom.

Ta sprawa pokazuje jednak pewien problem w polskiej debacie publicznej. Gdy sprawcą jest cudzoziemiec, a nie daj Boże Ukrainiec, to od razu pojawia się obawa, aby nie wzmacniać negatywnych stereotypów. Ta ostrożność nie może jednak prowadzić do pomniejszania cierpienia polskiego dziecka. Każda ofiara zasługuje na taki sam poziom zainteresowania i ochrony. Ale posłowie i ministrowie obecnego rządu widzą tylko poprawność algorytmu i nierówne standardy, bo przecież … (i tutaj każdy z nas może dopisać sobie cokolwiek z wpisów posłów KO, Trzeciej Drogi i Lewicy)…

Dziwna ta partia szachów politycznych, która zawsze kończy się oskarżeniem Polaków w tego typu sprawach zaś amnezją, gdy chodzi o obywateli innych krajów, nie daj Boże Ukraińców…

Fot. CC0, Pxhere.com

W Krakowie działały procedury państwa prawa

Jak informował rok temu komisarz Piotr Szpiech z Komendy Miejskiej Policji w Krakowie, mężczyzna był trzeźwy i nie znajdował się pod wpływem żadnych substancji odurzających. To ważny element sprawy, ponieważ oznacza, że zachowania nie można tłumaczyć chwilową utratą kontroli wywołaną alkoholem lub innymi środkami. Śledczy analizują sytuację jako świadome działanie osoby dorosłej wobec dziecka. Prokuratura postawiła mężczyźnie zarzut dotyczący spowodowania uszczerbku na zdrowiu oraz narażenia dziecka na niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia. Za taki czyn grozi kara do pięciu lat pozbawienia wolności.

Prokuratura zdecydowała jednak o zastosowaniu środków zapobiegawczych o charakterze nieizolacyjnym. Wobec podejrzanego zastosowano dozór policyjny oraz zakaz kontaktowania się z pokrzywdzonym i świadkami.

To pokazuje, że emocje społeczne muszą zostać oddzielone od procedur prawnych. Ostateczna odpowiedzialność powinna wynikać z dowodów, a nie z presji medialnej. Ale równie ważne jest, aby wszystkie podobne sprawy były traktowane z podobną powagą.

Dlaczego jednak odbiór tych spraw jest tak różny?

W przypadku ataku na ukraińskie dziewczynki natychmiast pojawił się szeroki kontekst: ksenofobia, uprzedzenia, atmosfera polityczna i relacje między narodami. Ale gdy chodzi o krzywdę i traumę polskiego dziecka dyskusja często ograniczyła się do samego zdarzenia kryminalnego. Znacznie rzadziej pojawiało się pytanie o szerszy problem społeczny i bezpieczeństwo polskich dzieci.

Nie chodzi o tworzenie konkurencji między ofiarami. Nie ma większej i mniejszej krzywdy tylko dlatego, że ktoś ma inne pochodzenie. Problem pojawia się wtedy, gdy jedne wydarzenia stają się symbolem całych zjawisk społecznych, a inne są traktowane jako niewygodne wyjątki. Tak powstaje poczucie nierównego traktowania.

Dlaczego sprawa z Bielska-Białej wybuchła medialnie dopiero po dwóch dniach?

Zastanawiające pozostaje również tempo nagłośnienia sprawy z Bielska-Białej. Do zdarzenia miało dojść w sobotę rano, jednak ogólnopolska debata wokół niego rozpoczęła się dopiero w poniedziałek — po nagłośnieniu sprawy między innymi przez Natalię Panczenko. Nie oznacza to oczywiście, że zdarzenie nie zasługiwało na uwagę. Każdy przypadek możliwej agresji wobec dzieci wymaga wyjaśnienia.

Pytanie dotyczy jednak mechanizmu medialnego: dlaczego niektóre sprawy w ciągu kilku godzin trafiają do centrum zainteresowania opinii publicznej, podczas gdy inne podobnie poważne wydarzenia pozostają na marginesie?

W świecie mediów społecznościowych często nie sam fakt decyduje o skali reakcji, ale to, kto nada mu określoną interpretację. Dlatego tym bardziej potrzebna jest ostrożność i oczekiwanie na pełny obraz wydarzeń.

Czy polityczna reakcja nie była zbyt szybka?

W sprawie pojawiły się również liczne komentarze polityków, szczególnie ze środowisk liberalno-lewicowych. Zwraca uwagę, że część wypowiedzi była bardzo podobna w tonie i używała niemal identycznych określeń dotyczących wzrostu ksenofobii oraz „toksycznej atmosfery” w Polsce. Reakcja na nienawiść jest potrzebna, a politycy mają prawo zabierać głos w sprawach społecznie ważnych. Jednak problem pojawia się wtedy, gdy komentarz polityczny wyprzedza pełne ustalenie faktów i gdy konkretne zdarzenie zostaje natychmiast wpisane w gotową narrację.

Debata publiczna powinna zaczynać się od pytania: co dokładnie się wydarzyło? Dopiero potem powinny pojawiać się szersze oceny społeczne i polityczne.

Najpierw fakty: konieczne zabezpieczenie nagrań z autobusu

W sprawie zdarzenia z Bielska-Białej kluczowe znaczenie powinien mieć pełny materiał dowodowy. Jeżeli autobus był wyposażony w monitoring, wszystkie nagrania powinny zostać zabezpieczone i dokładnie przeanalizowane.

Opinia publiczna zna dziś jedynie fragment historii. Nie wiadomo jeszcze, jak wyglądała cała sytuacja, co wydarzyło się przed rozpoczęciem nagrywania i jaki był dokładny przebieg słownej utarczki. Wiemy, że Polak miał zwrócić uwagę na fakt, że jedna z nastolatek wyłożyła nogi z butami na inne siedzenie. Od słowa do słowa zaczęła się słowna przepychanka. W bielsko-bialskich mediach w komentarzach w sieci pada sugestia, że nastolatki rzekomo po zwróceniu uwagi zaczęły dokuczać mężczyźnie a nawet doszło do oplucia. Całe zajście obie młode Ukrainki miały rejestrować. Uważam, że na każdy przejaw agresji nie ma zgody a starszy mężczyzna powinien zachować się jak na wiek przystało.

Ale pokazanie pełnego zapisu, także z telefonów nastolatek, może rozwiać wiele wątpliwości i ograniczyć możliwość manipulowania emocjami społecznymi. Nie chodzi o usprawiedliwianie agresji ani podważanie relacji dzieci. Chodzi o zasadę, że odpowiedzialność musi opierać się na pełnym materiale dowodowym, a nie na krótkich fragmentach i internetowych ocenach.

Pierwszy obowiązek po zdarzeniu: zabezpieczyć prawdę, zanim zniknie

W każdej sprawie, w której dochodzi do zdarzenia w przestrzeni publicznej, szczególnie w autobusie komunikacji miejskiej, na przystanku czy w miejscu objętym monitoringiem. pierwszym i najważniejszym działaniem powinno być natychmiastowe zabezpieczenie materiału dowodowego.

Współczesny transport publiczny w wielu polskich miastach wyposażony jest w systemy monitoringu, które rejestrują obraz zarówno wewnątrz pojazdów, jak i coraz częściej wokół nich. Te nagrania mogą mieć kluczowe znaczenie dla ustalenia przebiegu wydarzeń: kto rozpoczął konflikt, kto był agresorem, kto próbował powstrzymać zdarzenie i jak faktycznie wyglądała sytuacja.

Problem polega na tym, że monitoring nie jest przechowywany bezterminowo. Nagrania po określonym czasie są automatycznie nadpisywane, dlatego zwłoka może oznaczać bezpowrotną utratę jednego z najważniejszych dowodów. W sprawach dotyczących przemocy, bójek czy aktów wandalizmu, ale i takich sprawach czas nie działa na korzyść prawdy działa na korzyść zapomnienia.

Pytanie czy policja i prokuratura zabezpieczyły zapis monitoringu

To właśnie kamera, a nie emocjonalne relacje uczestników, pozwala odtworzyć rzeczywisty przebieg wydarzeń. Państwo prawa opiera się nie na domysłach, plotkach czy presji opinii publicznej, lecz na faktach. A fakty trzeba zabezpieczyć wtedy, kiedy jeszcze istnieją. W przeciwnym razie nawet najlepiej prowadzone postępowanie może zostać pozbawione najważniejszego narzędzia — obiektywnego zapisu tego, co naprawdę się wydarzyło.

fot. pxhere.com

Prawdziwym testem społeczeństwa jest sprawiedliwość wobec wszystkich

Polska i Ukraina to trudna historia, która wymaga wydobycia o odmętów zapomnienia i niełatwa teraźniejszość. Wojna, migracja, polityka oraz pamięć historyczna sprawiają, że emocje są ogromne. Tym bardziej potrzebujemy rozsądku.

Ale Ukrainiec, który skrzywdził polskie dziecko, musi odpowiedzieć za swój czyn! Polak, którym zwyzywał ukraińskie nastolatki, również – z zastrzeżeniem, że nie został sprowokowany.  Nie można walczyć z nienawiścią, stosując podwójne standardy. Nie można bronić dzieci tylko wtedy, gdy ich krzywda pasuje do określonej opowieści. Dojrzałe państwo poznaje się po tym, że potrafi stosować jedną zasadę wobec wszystkich! Koniec i kropka!!! Liczy się czyn, dowody i sprawiedliwość a nie narodowość sprawcy ani ofiary. Ani tym bardziej algorytm poprawności.

Poczucie bezpieczeństwa Polaków też ma znaczenie

W dyskusji o relacjach polsko-ukraińskich często pojawia się słuszna potrzeba ochrony obywateli Ukrainy przed nienawiścią i agresją. To ważny element państwa prawa. Jednak równie ważne jest, aby w tej rozmowie nie zabrakło perspektywy milionów Polaków, którzy również chcą czuć się bezpiecznie we własnym kraju.

Polacy mają prawo oczekiwać, że ich ulice, szkoły, place zabaw i codzienna przestrzeń publiczna będą miejscami spokojnymi i przewidywalnymi. Mają prawo oczekiwać, że ich dzieci będą chronione przed przemocą, niezależnie od tego, kto jest sprawcą zdarzenia. Bezpieczeństwo własnych obywateli nie może być przedstawiane jako przejaw uprzedzeń ani jako temat drugorzędny.

W ostatnich latach Polska bardzo mocno otworzyła się na pomoc obywatelom Ukrainy. Wielu Polaków udzielało schronienia, pomagało uchodźcom, wspierało ich w pierwszych miesiącach wojny i nadal okazuje solidarność. Ta pomoc była ogromnym wysiłkiem społecznym i zasługuje na uznanie. Ale solidarność nie oznacza rezygnacji z prawa do zadawania pytań o bezpieczeństwo, zasady współżycia i wzajemny szacunek.

Polacy nie chcą żyć w poczuciu, że muszą uważać na każde słowo, aby nie zostać oskarżonym o wrogość. Nie chcą również mieć poczucia, że każda obawa dotycząca problemów społecznych będzie natychmiast interpretowana jako niechęć wobec innego narodu. Normalne społeczeństwo musi mieć przestrzeń zarówno do okazywania pomocy, jak i do mówienia o własnych lękach oraz oczekiwaniach.

Państwo ma obowiązek chronić wszystkich mieszkańców — zarówno Polaków, jak i cudzoziemców. Jednak ta ochrona musi działać w obie strony. Jeżeli oczekujemy, że Polacy będą reagować na przejawy nienawiści wobec Ukraińców, równie stanowczo należy reagować wtedy, gdy ofiarą przemocy pada Polak.

Poczucie bezpieczeństwa własnych obywateli nie jest nacjonalizmem. Jest podstawowym obowiązkiem każdego państwa. Polacy mają prawo czuć, że ich kraj jest miejscem, w którym ich krzywda zostanie zauważona, ich obawy wysłuchane, a prawo będzie działało jednakowo wobec każdego — bez względu na paszport.

Tomasz Wybranowski

Przeczytaj więcej

Bańko: Prokuratura powinna się znaleźć w konstytucji
Bańko: Prokuratura powinna się znaleźć w konstytucji
Szpital Południowy. Piotr Semka: Kolejne nagrania mogą już nie szokować. „Ludzie się wyłączają”
Szpital Południowy. Piotr Semka: Kolejne nagrania mogą już nie szokować. „Ludzie się wyłączają”
Wildstein: Polacy muszą się obudzić! Rządzi nami oligarchia postkomunistyczna
Wildstein: Polacy muszą się obudzić! Rządzi nami oligarchia postkomunistyczna