Teraz na antenie:
Radio Wnet
Wiadomości

Zapadliska, agresywna chemia i wielki strach. „To, co dzieje się w Bolesławiu, to wyrok dla Śląska”

Państwowe urzędy zignorowały ostrzeżenia naukowców, a teraz bezradni mieszkańcy zostali sami z tykającą bombą ekologiczną. Katastrofa ekologiczna w Bolesławiu pokazała bezsilność państwa wobec prywatnego biznesu, który winą za zapadliska obarcza XIV-wiecznych górników. Profesor Mariusz Czop z AGH bije na alarm: jeśli natychmiast nie wyciągniemy wniosków, ten sam czarny scenariusz zaleje Górny Śląsk.
Zapadliska, agresywna chemia i wielki strach. „To, co dzieje się w Bolesławiu, to wyrok dla Śląska”

fot. AI generated, zapadlisko i podwodnica Bolesławia

Trzy lata po zamknięciu kopalń rud cynkowo-ołowianych w rejonie Olkusza, mieszkańcy małopolskiego Bolesławia przeżywają prawdziwy dramat. Ziemia wokół ich domów przypomina szwajcarski ser, a woda wdzierająca się do piwnic to nie zwykła deszczówka, lecz agresywny chemicznie roztwór, który niszczy betonowe konstrukcje.

Urządzenia pomiarowe pokazują, że poziom wód podziemnych rośnie w zastraszającym tempie, ignorując wszelkie oficjalne prognozy. Państwowe instytucje umywają ręce, a prywatny przedsiębiorca unika odpowiedzialności, przerzucając ją na… średniowiecznych gwareków.

– Jesteśmy na terenie zagrożonym, terenie podziurawionym wyrobiskami jak ser szwajcarski – ostrzega prof. Mariusz Czop z Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie. – W każdej chwili w miejscach publicznych może dojść do tragedii – dodaje naukowiec.

„Ziemia zapada się pod stopami, a woda zjada domy. Katastrofa w Bolesławiu” – prof. Mariusz Czop AGH
10.07.2026
34 min
„Ziemia zapada się pod stopami, a woda zjada domy. Katastrofa w Bolesławiu” – prof. Mariusz Czop AGH

Prowadzący:

Ziemia znika pod stopami

Problem zaczął się na początku $2022\text{ roku}$, kiedy ostatecznie zakończono eksploatację w kopalniach Olkusz i Pomorzany. Wyłączenie gigantycznych pomp, które przez $70\text{ lat}$ bez przerwy osuszały podziemia, uruchomiło proces, nad którym nikt już dzisiaj nie panuje.

Woda zaczęła błyskawicznie wracać na swój naturalny poziom, jednak podziemne korytarze i wyrobiska zadziałały jak autostrady dla potężnych mas cieczy. Gdy woda wypełniła puste przestrzenie pod Bolesławiem, zaczęła gwałtownie rozmiękczać grunt.

– Woda działa jak po prostu smar. Kiedy wyrobiska były suche, stały stabilnie, ale napływająca woda daje poślizg ruchom masowym i dodatkowo rozmiękcza skały – tłumaczy prof. Mariusz Czop. W efekcie ziemia zapada się w najmniej spodziewanych momentach – tak jak w bolesławskim parku przy zabytkowym dworku, gdzie nagle zapadł się publiczny plac zabaw.

Dziś cały ten teren jest ogrodzony taśmami ostrzegawczymi, a mieszkańcy żyją w ciągłym strachu, wiedząc, że podobne pustki znajdują się bezpośrednio pod ich stopami.

Bolesław i koszmar mieszkańców zatapianej gminy. „Słyszymy dudnienie pod podłogą”
Bolesław i koszmar mieszkańców zatapianej gminy. „Słyszymy dudnienie pod podłogą”

– Mieszkanie na wodzie – tak swoją codzienność opisują mieszkańcy małopolskiej gminy Bolesław. Po tym, jak zamknięto pob…

Agresywna woda niszczy fundamenty

Zapadliska Olkusz to jednak dopiero początek katastrofy, która z impetem uderzyła w prywatne posesje. Poziom wody podziemnej podniósł się o ponad $10\text{ metrów}$ wyżej, niż zakładały oficjalne analizy przygotowane na zlecenie likwidatora kopalni.

Efekt? Mieszkańcy ulic Laskowskiej, Chmielnej i Browarnej w Bolesławiu od miesięcy walczą z podtopieniami, a w nocy nie mogą spać przez głośne dudnienie wody płynącej w podziemnych pustkach pod ich sypialniami. Co najgorsze, woda ta stanowi śmiertelne zagrożenie dla samych konstrukcji budowlanych.

– Ta woda niszczy, zjada im te fundamenty. Zawiera siarczany i magnez, które są niezwykle agresywne w stosunku do betonu. Domy tych ludzi nie są przygotowane na kontakt z tak agresywnym roztworem – wyjaśnia ekspert z AGH.

Skażone wody pokopalniane zagrażają również strategicznym ujęciom wody pitnej dla Małopolski i Śląska. Prof. Mariusz Czop szacuje straty związane ze zniszczeniem podziemnego rezerwuaru wody na miliardy złotych.

Średniowieczni górnicy winni katastrofy?

Mieszkańcy dotknięci skutkami katastrofy zostali pozostawieni sami sobie, a próby wyegzekwowania odszkodowań od prywatnej spółki likwidującej kopalnię kończą się zderzeniem ze ścianą absurdu.

Przedsiębiorca twierdzi bowiem, że podnoszenie się wody jest procesem naturalnym i nie poczuwa się do odpowiedzialności za pękające ściany i zalane piwnice. W swoich analizach prawnych spółka posuwa się nawet do twierdzenia, że za obecny stan odpowiada… historyczne górnictwo z XIV wieku.

Tymczasem niezależna kontrola przeprowadzona przez Najwyższą Izbę Kontroli (NIK) wykazała porażające zaniedbania po stronie instytucji państwowych. Urząd Górniczy zatwierdził plany likwidacji kopalni bez rzetelnego zbadania alternatywnych scenariuszy i bez zabezpieczenia interesów społeczności lokalnej.

– Urząd Górniczy nie dopełnił swoich obowiązków i nienależycie dopilnował likwidacji kopalni bez przyjęcia działań zabezpieczających na wypadek, gdyby coś poszło nie tak – wskazuje naukowiec z krakowskiej uczelni.

Śląsk może skończyć tak samo

Katastrofa ekologiczna w Bolesławiu to nie tylko lokalny dramat powiatu olkuskiego. To brutalne ostrzeżenie dla całej Polski, a w szczególności dla Górnego Śląska, gdzie planowana jest masowa likwidacja kopalń węgla kamiennego.

Doświadczenia z Małopolski pokazują, że proces ten, jeśli zostanie przeprowadzony bezrefleksyjnie i po najniższych kosztach, doprowadzi do identycznych dramatów na gigantyczną skalę. Koszty niewłaściwej likwidacji wielokrotnie przewyższają bowiem koszty utrzymania zakładu w ruchu.

– Jeśli wydajemy jednego dolara na budowę kopalni, to na jej prawidłową likwidację musimy wydać nawet cztery dolary – wylicza prof. Mariusz Czop. – Likwidacja kopalń na Śląsku, tak samo jak tutaj, może utonąć w wodzie i doprowadzić do większych dramatów niż utrzymywanie tych kopalń – ostrzega hydrogeolog.

Potrzebny natychmiastowy ratunek

Mieszkańcy Bolesławia nie mają czasu na czekanie, aż urzędnicy i politycy zakończą kolejne jałowe debaty. Międzyresortowy zespół powołany w Warszawie spotkał się już dwunastokrotnie, jednak jego członkowie wciąż nie zderzyli się z rzeczywistością, w której żyją mieszkańcy zalewanych posesji.

Co trzeba zrobić już teraz? Zdaniem ekspertów kluczowe są dwa doraźne kroki:

  1. Budowa systemu studni odwodnieniowych w centrum Bolesławia, które sztucznie obniżą poziom wód podziemnych wokół domów (koszt to około kilka milionów złotych).
  2. Odbudowa i udrożnienie dawnych kanałów i cieków wodnych, aby nadmiar wody mógł bezpiecznie odpływać z tego terenu.

Bez zdecydowanego i natychmiastowego programu rządowego, serce Bolesławia po prostu utonie, a fundamenty domów, niszczone przez agresywną chemię, zaczną się składać jak domki z kart.

WSPIERAJ NAS NA PATRONITE!

Autorzy:

Przeczytaj więcej

Mamy wyniki matur! Jak poszło tegorocznym maturzystom?
Mamy wyniki matur! Jak poszło tegorocznym maturzystom?
Tusk podejmie decyzję o rekonstrukcji rządu? „Premier kupił czas na kilka tygodni” – komentuje Michał Kolanko
Tusk podejmie decyzję o rekonstrukcji rządu? „Premier kupił czas na kilka tygodni” – komentuje Michał Kolanko
Szatkowski po szczycie NATO: Putin dostał jasny sygnał
Szatkowski po szczycie NATO: Putin dostał jasny sygnał