Trzy lata po zamknięciu kopalń rud cynkowo-ołowianych w rejonie Olkusza, mieszkańcy małopolskiego Bolesławia przeżywają prawdziwy dramat. Ziemia wokół ich domów przypomina szwajcarski ser, a woda wdzierająca się do piwnic to nie zwykła deszczówka, lecz agresywny chemicznie roztwór, który niszczy betonowe konstrukcje.
Urządzenia pomiarowe pokazują, że poziom wód podziemnych rośnie w zastraszającym tempie, ignorując wszelkie oficjalne prognozy. Państwowe instytucje umywają ręce, a prywatny przedsiębiorca unika odpowiedzialności, przerzucając ją na… średniowiecznych gwareków.
– Jesteśmy na terenie zagrożonym, terenie podziurawionym wyrobiskami jak ser szwajcarski – ostrzega prof. Mariusz Czop z Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie. – W każdej chwili w miejscach publicznych może dojść do tragedii – dodaje naukowiec.






