Bliski Wschód ponownie stanął w ogniu, a relacje transatlantyckie przechodzą najpoważniejszy kryzys od lat. Amerykańskie lotnictwo i marynarka wojenna przeprowadziły zmasowane uderzenia na terytorium Iranu, niszcząc kluczową infrastrukturę wojskową przeciwnika. Sytuacja zmienia się z godziny na godzinę, a prezydent USA Donald Trump decyduje się na bezprecedensowe kroki polityczne i gospodarcze.
– Wszystko wskazuje na to, że zerwany został trwający od kilku tygodni rozejm pomiędzy Stanami Zjednoczonymi a Iranem – przekazał korespondent polskich mediów w Nowym Jorku Tomasz Grzywaczewski.
Wojna wisi na włosku
Amerykańskie dowództwo wyznaczyło i skutecznie poraziło blisko 170 celów na terenie całego kraju. Pierwszej nocy bomby spadły na systemy obrony powietrznej, magazyny rakietowe oraz strategiczny most kolejowy na północy Iranu. Kolejna doba przyniosła uderzenie w 60 szybkich łodzi bojowych należących do Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej, które paraliżowały żeglugę cywilną w cieśninie Ormus.
Irańskie wojsko odpowiedziało wystrzeleniem rakiet i dronów w kierunku baz wojskowych USA w Bahrajnie oraz Kuwejcie. Pentagon zapewnia, że amerykańskie systemy antyrakietowe przechwyciły większość zagrożeń, dzięki czemu obeszło się bez ofiar śmiertelnych. Eksperci zwracają jednak uwagę na gwałtowną reakcję rynków paliwowych i natychmiastowy wzrost cen ropy na światowych giełdach.





