Debiutancki album ATAVII „To The Old Ones” należy do tej właśnie kategorii – do tych nagrań, które nie tyle się słyszy, co się w nie wchodzi. Nie ma tu wejścia w sensie tradycyjnym, nie ma progu ani zapowiedzi. Jest raczej przesunięcie, delikatne rozszczelnienie świata, w którym dźwięk zaczyna działać jak pamięć starsza od wspomnień. Nie ta, którą można opowiedzieć, ale ta, która istnieje zanim pojawi się język.
Tutaj do wysłuchania rozmowa z Michaliną Mają Rutkowską:
„To The Old Ones” nie rekonstruuje przeszłości. Nie buduje jej z fragmentów ani nie odtwarza jej estetyk. Zamiast tego przywołuje coś znacznie bardziej nieuchwytnego – wrażenie, że pewne miejsca, obrazy i emocje istnieją niezależnie od czasu i jedynie od czasu do czasu wynurzają się na powierzchnię. Jakby muzyka była nie tyle kompozycją, co kanałem przepływu.
W jednej z rozmów ze mną Michalina Maja Rutkowska – ATAVIA opowiadała o tym w sposób pozornie prosty, niemal pozbawiony emfazy:








