Teraz na antenie:
Radio Wnet
Kultura i media

Duch bunkra nad Marszałkowską. Jak zarobić na sztuce nowoczesnej?

Warszawski krajobraz wzbogacił się o gmach nowego Muzeum Sztuki Nowoczesnej. Piotr Witt w swoim felietonie z Paryża z właściwą sobie ironią recenzuje nową architekturę stolicy i proponuje genialny plan biznesowy: skoro nie stać nas na miliony za oryginały sztuki konceptualnej, stwórzmy muzeum gigantycznych kopii.
Duch bunkra nad Marszałkowską. Jak zarobić na sztuce nowoczesnej?

Muzeum Sztuki Nowoczesnej, fot. wikimedia.org/Adrian Grycuk

Francuska edukacja

Poinformowałem niedawno sąsiadkę o odkryciu dokonanym w starym francuskim podręczniku szkolnym. Ja mówiłem o tym w Kronice przed kilku laty, kiedy sąsiadka była jeszcze dzieckiem i pewnie nie słuchała, ale uznałem, że dzisiaj młodą damę, dwudziestoletnią, sprawa mogłaby zainteresować.

Chodzi o pytanie zadawane na egzaminie we francuskim gimnazjum po Pierwszej Wojnie Światowej: Do szpitala przywieziono trzech rannych. Jeden jest Anglikiem, drugi Francuzem, trzeci Niemcem. Którym lekarz powinien zająć się w pierwszej kolejności? Sztubak, który odpowiedział: „Francuzem”, dostawał pałę. Prawidłowa odpowiedź brzmi naturalnie: najciężej rannym.

Na użytek mojej sąsiadki, obecnie młodej damy dwudziestoletniej, uaktualniłem ten przykład: Pogotowie przywiozło z wypadku trzech rannych. Jeden należy do PiS-u, drugi do Koalicji Obywatelskiej, trzeci do Konfederacji. Którym lekarz powinien zająć się w pierwszej kolejności? Młoda dama, nie w ciemię bita, odparła pytaniem na pytanie: „No, jeżeli chodzi panu o tego lekarza, o którym ja myślę…”. Niestety problem, który pojąłem jako exemplum – przykład moralny natury ogólnej – utonął w praktyce codziennej.

Muzeum Sztuki Nowoczesnej

Ile razy przyjeżdżam do Warszawy, mego miasta, w którym się urodziłem, tylekroć zachwyt we mnie rośnie. Miałem sprawę w biurze na dziesiątym piętrze hotelu Marriott. Widać stamtąd wieżę kościoła św. Barbary, gdzie byłem ochrzczony. W pokoju po drugiej stronie korytarza widać Wieżę Ciśnień na Filtrowej. Zdałem sobie sprawę, że dla mojego dzieciństwa – i jeszcze długo później – były to najwyższe budynki w Warszawie, nie licząc 16-piętrowego Prudentialu na placu Napoleona, który do dzisiaj nazywam drapaczem chmur.

Czas powiedzieć wreszcie, co mi się w Warszawie nie podoba. Najbardziej razi mnie kosztowne oszpecanie miasta. Podobnie jak Paryż ma swoją wieżę Eiffla, Barcelona katedrę Sagrada Família, a Nowy Jork Statuę Wolności, Warszawa ma swój emblemat: Pałac Kultury i Nauki, dar radzieckich budowniczych. Niegdyś przed Pałacem Kultury stała wysoka, kamienna trybuna. Jej piętro służyło komitetowi partii do odbierania hołdów ludu pracującego, parter miał być bunkrem, gdzie komitet mógłby się schronić, gdyby lud się rozgniewał. Od dawna trybuna została rozebrana, ale duch bunkra przetrwał. Wcielił się w gmach Muzeum Sztuki Nowoczesnej bliżej ulicy Marszałkowskiej.

Tym samym Warszawa stała się miastem najbardziej postępowym w Europie – razem z Zachętą i Zamkiem Ujazdowskim ma trzy muzea sztuki nowoczesnej. Co się stało, to się nie odstanie. Teraz wypada się zastanowić: czym muzeum zapełnić? Jakimi dziełami?

Biznesplan na sztukę konceptualną

Bo liczące się dzieła sztuki konceptualnej, mimo obecnej tendencji zniżkowej, kosztują majątek. Czy nas na to stać przy spłacie długu publicznego? Weźmy na przykład takie Merda d’artista – ekskrementy artysty włoskiego Manzoniego. Nie wiem, czy się dzisiaj dostanie puszeczkę tej konserwy poniżej 200 tysięcy euro. Albo czarna plama Roberto Matty – nawet plama średniej wielkości to kolosalny wydatek. Nie mówię już o dziełach klasyków: niewielkie płótno koloru farbki do prania i wklejka, albo ogromne płótno z przyklejonymi rowerami Jacksona Pollocka czy innych przedstawicieli amerykańskiej szkoły nowojorskiej. Miliony!

Mówię o artystach sławnych na świecie, bo inni publiczności nie przyciągną. Mam propozycję, jak przezwyciężyć trudności, a nawet jak z debetu wyjść z zyskiem. Skoro nas nie stać na oryginały, zróbmy muzeum kopii. Puryści żachną się: „Klienci żądają oryginału!”. Nie zgadzam się, z doświadczenia wynika co innego. Peleș, oglądany i podziwiany pałac królów rumuńskich w Sinai, jest zlepkiem kopii najpiękniejszych fragmentów architektury europejskiej, z kopią schodów Ratusza Gdańskiego włącznie. Zamki Ludwika II w Bawarii – kopie francuskie – przyciągają więcej turystów niż oryginały. Disneyland, ich kopia, zatem kopia kopii – jeszcze więcej. W bułgarskim Kazanłyku turyści podziwiają kopię antycznego grobowca; oryginał jest zamknięty, aby go turyści nie zniszczyli. Kozłówkę Zamoyskich zdobiły kopie wielkich mistrzów.

Zresztą w sztuce konceptualnej nie wykonanie się liczy, lecz myśl. Prawo nakazuje tylko, aby kopia różniła się wymiarami od oryginału. Dla nas, którzy zbudowaliśmy kopię Zamku Królewskiego w Warszawie, to drobnostka. Zrobimy więc wszystko większe! Pisuar Marcela Duchampa wielkości tapczanu. Merda d’artista Manzoniego jak puszka po ogórkach kiszonych. Krzesła biurowego Josepha Kosutha nie będziemy nawet kopiowali – weźmiemy je po prostu z biura, tylko trochę większe. Zaręczam, tłumy będą waliły, płaciły za oglądanie i koszt bunkra się zwróci.

Wielkie międzynarodowe odsyłanie

Nie samą sztuką człowiek żyje. Świat stanął po raz kolejny przed wielką zagadką polityczną. Dlaczego prezydent Ukrainy, a w ślad za nim oligarchowie i wysocy funkcjonariusze, wykopali tomahawk nienawiści do Polski? Czy też raczej, uwzględniając specyfikę lokalną, wykopali nahajkę kozacką?

Prezydent Zełenski ujął się honorem i odesłał order. Oligarchowie też się ujęli. Gdyż humorysta wynajęty do roli prezydenta oraz oligarchowie mogą wybaczyć Polsce różne rzeczy, ale plamy na honorze – nigdy! Wybaczyli już zbyt małą, ich zdaniem, pomoc dla oligarchów, wybaczyli próbę aresztowania rozmaitych obywateli ukraińskich, jak na przykład braci Rysiczów, zasłużonych dla polskiego przemysłu filmowego na Podkarpaciu, ale odebranie orderu – nigdy. Nawiasem mówiąc, dekorowanie go Orłem Białym uważam za nieporozumienie. Bardziej stosowny byłby może order Gloria Artis za wykonanie jednym palcem walca Straussa „Nad pięknym modrym Dunajem” w dawnych czasach, kiedy był jeszcze humorystą kabaretowym. Dziś zapewne jako prezydent zagrałby hymn Unii Europejskiej.

Od kilku dni ogólne odsyłanie z każdą chwilą przybiera na sile. Wolałbym wprawdzie, aby Ukraińcy odesłali nam parę miliardów euro, któreśmy im posłali. W zamian moglibyśmy im odesłać zboże techniczne oraz armię rzekomych dezerterów. Bracia Rysiczowie odesłali się sami, ale gdy chodzi o sprawy honoru, odsyłanie pieniędzy napotyka na trudności. I o tym dr Kasprzyk, który po podliczeniu fałszywych faktur odesłał szpitalowi pół miliona złotych. Szpital w pierwszej chwili je odesłał, ponieważ nie wiedział, jak zaksięgować. Później, jak się zdaje, przyjął podobno jako nadpłatę za urządzenie saloniku. Sprawa jest w każdym razie niejasna, gdyż opiera się na oświadczeniach prokuratora.

W odsyłaniu jestem zainteresowany osobiście. Od kilku lat proszę wydawnictwo „Duch i Litera” w Kijowie o odesłanie mi honorarium autorskiego za wydanie mojej książki – pięć tysięcy euro. Bezskutecznie. Dla wydawcy jednak litera kontraktu się nie liczy, a mnie traktuje jak ducha.

Nic nie dzieje się spontanicznie

Podobno węzeł konfliktu międzynarodowego zasupłał się spontanicznie. Doświadczenie mego długiego życia nauczyło mnie, aby do politycznych zjawisk spontanicznych odnosić się podejrzliwie i szukać, kto za tym stoi. Najpierw „spontaniczny” przewrót październikowy, potem „spontaniczne” wystąpienia grup Żydów i chamów w 1968 roku nauczyły mnie wiele.

Toteż kiedy na czele spontanicznego robotniczego ruchu „Solidarności” ujrzałem nad Wisłą Geremka, Mazowieckiego, Wałęsę, Michnika, przeprowadziłem się wraz z rodziną nad inną rzekę. Nie pomyliłem się. Niebawem wyszło na jaw, że spontaniczne wystąpienie mas robotniczych w Gdańsku zostało wcześniej uzgodnione z tajnymi zwierzchnikami jako próba generalna przed rosyjską pierestrojką. Dopiero kiedy wszystko zostało ustalone w najdrobniejszych szczegółach, przywieziono motorówką Wałęsę, żeby poderwał tłumy.

Autorzy:

Opracowanie:

Przeczytaj więcej

Córka Przemysława Gintrowskiego: „Jego twórczość ma ponadczasowe przesłanie”
Córka Przemysława Gintrowskiego: „Jego twórczość ma ponadczasowe przesłanie”
Tańczył na prestiżowych scenach, dziś zakłada kowbojski kapelusz. Polacy oszaleli na punkcie „line dancingu”
Tańczył na prestiżowych scenach, dziś zakłada kowbojski kapelusz. Polacy oszaleli na punkcie „line dancingu”
Produkcje obfite w wartości, emocje i życiowe wybory. Letnie kino z Rafaelem startuje już na początku lipca!
Produkcje obfite w wartości, emocje i życiowe wybory. Letnie kino z Rafaelem startuje już na początku lipca!