Teraz na antenie:
Radio Wnet
Polska

Kulisy śledztwa ws. zabójstwa Mateusza Sitka. Ujawnienie personaliów mordercy zagroziło operacji służb

Radio Wnet dotarło do szokujących informacji dotyczących postępowania w sprawie zabójstwa sierżanta Mateusza Sitka. Nasze źródła w organach ścigania przekazały nam, że do ujawnienia przez Prokuraturę Okręgową w Warszawie personaliów ściganego mordercy polskiego żołnierza doszło bez jakiejkolwiek konsultacji z osobami zaangażowanymi w śledztwo. Nie wyraziłyby one na to zgody! Dobro trwającej ciągle operacji służb specjalnych wykluczało ujawnienie, że Polska zna personalia przybysza z Północnej Afryki.
Kulisy śledztwa ws. zabójstwa Mateusza Sitka. Ujawnienie personaliów mordercy zagroziło operacji służb

Szeregowy Mateusz Sitek Źródło: X / 1. Warszawska Brygada Pancerna

Fejkowe rewelacje

W listopadzie 2024 roku na stronach prawicowej prasy ukazała się rozmowa z gen. Arkadiuszem Szkutnikiem, dowodzącym Operacją „Bezpieczne Podlasie”. Powiedział on, że zabójca śp. Mateusza Sitka został ustalony, a jego miejscem pobytu była między innymi Francja i Belgia. Polski żołnierz został ugodzony zaimprowizowaną białą bronią, kiedy wykonywał czynności na granicy polsko-białoruskiej. Sprawcy nie udało się wówczas złapać na gorącym uczynku, bo schronił się po stronie Białorusi.

Jako pierwsi informujemy, że twierdzenia wojskowego były nieprawdziwe. Nie wnikając w intencje generała, przekazał on wiedzę, która mogła tylko uspokoić zabójcę, jak i białoruskie służby. Wspominamy o tym historycznym wywiadzie sprzed 1,5 roku, bo nasze dementi to jest istotne dla głównego tematu niniejszej publikacji.

Komunikat prokuratury

Tematem tym jest ujawnienie danych zabójcy sierżanta Mateusza Sitka. Doszło do niego 9 czerwca 2026 roku na stronie internetowej Prokuratury Okręgowej w Warszawie.

– W trakcie trwającego od dwóch lat śledztwa, przesłuchano na terenie Polski i poza jej granicami ponad 140 świadków oraz uzyskano istotne opinie kryminalistyczne. W oparciu o zgromadzony materiał dowodowy polskie organy ścigania ustaliły sprawcę zabójstwa polskiego żołnierza, którym jest mężczyzna, obywatel Maroka – Mohamed ADDAMROU – wskazał w komunikacie rzecznik prasowy warszawskiej jednostki Piotr Antoni Skiba.

Wcześniej Telewizja Republika opublikowała serię bardzo krytycznych materiałów, w których wytykano organom ścigania nieudacznictwo w ściganiu sprawcy śmierci polskiego żołnierza. Ujawniając dane Mohameda Addamrou Prokuratura Okręgowa w Warszawie chciała zapewne wykazać się sprawczością. Publikacje prasowe o Marokańczyku były jednym z tematów dnia we wszystkich mediach.

Zmarły żołnierz Mateusz Sitek pośmiertnie awansowany na stopień sierżanta Wojska Polskiego
Zmarły żołnierz Mateusz Sitek pośmiertnie awansowany na stopień sierżanta Wojska Polskiego

Śp. szer. Mateusz Sitek, zgodnie z decyzją ministra obrony narodowej W. Kosiniaka-Kamysza, został pośmiertnie awansowany…

Krytyka medialna

Temat ten kontynuowany był następnie przez Gazetę Polską i Niezależną.pl.

„Prokuratura i Żandarmeria Wojskowa chronią wizerunek Mohameda Addamrou – mordercy poszukiwanego za zabójstwo sierżanta Mateusza Sitka. Nie wyrazili zgody na publikację Europejskiego Nakazu Aresztowania wydanego za Marokańczykiem” – można było przeczytać na portalu.

Gazeta Polska również przedstawiła krytykę braku publikacji wizerunku podejrzanego.

– Jeżeli polskie służby niedostatecznie eksponują poszukiwanego, to obawiam się, że tym bardziej nie jest to realizowane na terenie Europy. Zupełnie niezrozumiałe – mówił dla „GP” płk Marek Utracki, były wiceszef SKW.

W publikacji tygodnika podkreślono, że przeszukiwanie wszystkich dostępnych polskich i zagranicznych baz osób poszukiwanych pod kątem nazwiska Mohameda Addamrou nic nie wykazuje.

Jak było naprawdę

Tymczasem nasze ustalenia stawiają tę sytuację w zupełnie innym świetle. Jak się dowiedzieliśmy w organach ścigania, do ujawnienia nazwiska poszukiwanego Marokańczyka doszło na zasadzie samowolki, bez zgody funkcjonariuszy publicznych zaangażowanych w ściganie zbrodniarza! Według naszych informatorów ujawnienie danych sprawcy realnie naraziło czynności służb specjalnych, które nadal prowadzą intensywne działania, zmierzające do ujęcia mordercy.

„Ostrzegli zarówno podejrzanego, jak i białoruskie służby. Jesteśmy przekonani, że zwiększyło to ryzyko wyeliminowania Addamrou przez bezpiekę Łukaszenki lub jego skutecznego zaszycia się na wiele miesięcy. My wszyscy, realnie zaangażowani w ściganie mordercy naszego Rodaka, kiedy przeczytaliśmy na stronie prokuratury dane Marokańczyka, zbieraliśmy szczęki z podłogi” – mówi nasz informator.

Pytania i brak odpowiedzi

Zwróciliśmy się z pytaniami w tej sprawie do rzecznika prasowego Prokuratury Okręgowej w Warszawie. Brzmiały one następująco:

– czy prokuratura konsultowała ujawnienie danych ze służbami specjalnymi zaangażowanymi w poszukiwania sprawcy?

– czy referent postępowania w PO w Warszawie wyraził zgodę na ujawnienie danych?

– kto podjął decyzję o ujawnieniu danych – kto konkretnie wydał Panu polecenie ujawnienia?

Na wstępie maila zaznaczyliśmy również, że nazwisko podejrzanego nie widnieje w bazach listów gończych.

– W nawiązaniu do Pańskich pytań informuję, że wbrew Pana ustaleniom osoba podejrzanego widniała i widnieje w systemach poszukiwawczych jako poszukiwana listem gończym, ENA i dyfuzją interpolowską. Kwestia publikacji listu gończego pozostaje w gestii organów poszukiwawczych i uzależniona jest od możliwości technicznych i posiadanych informacji w zakresie pełnych danych zamieszczanych w liście gończym i ENA. Zgodnie z art. 280 kpk dane osoby poszukiwanej listem gończym są jawne a nie niejawne – odpisał nam Piotr Antoni Skiba.

Z naszych ustaleń wynika jednak, że jakkolwiek osoba podejrzanego faktycznie widniała w systemach poszukiwawczych, to pozycja ta była widoczna wyłącznie dla organów ścigania, a nie dla postronnych osób. Stało się tak zgodnie z wolą prowadzących postępowanie. Właśnie po to, by nikt „na zewnątrz” nie wiedział, że podejrzany został ustalony. Rzecznik więc, mówiąc delikatnie, oszczędnie dysponuje w tej kwestii prawdą.

Co również istotne, wspomniana dyfuzja interpolowska umożliwiła, by informacja o personaliach podejrzanego nie trafiła do Rosji i Białorusi, a wyłącznie do unijnych członków Interpolu. I tu znów – właśnie po to, by wiedza o ustaleniu tożsamości podejrzanego pozostawała nieznana dla sprawcy i jego zaplecza organizacyjnego, czytaj bezpieki Łukaszenki.

Rzecznik ma rację, że dane, o których tu mowa, nie miały klauzuli niejawnych, co nie zmienia faktu, że zgodnie z decyzją organów procesowych miały one pozostać w wąskim kręgu zainteresowanych.

– Podtrzymuję informacje zawarte w komunikacie, zwłaszcza w końcowej jego treści: Prokuratura Okręgowa w Warszawie podkreśla, że w wykonywanie czynności procesowych i dokonywanie ustaleń w ramach przedmiotowego śledztwa zaangażowane są wszystkie służby i formacje państwowe, które ustalenie sprawcy, jego wykrycie i przywiedzenie przed oblicze polskiego wymiaru sprawiedliwości traktują jako honorową powinność – podkreślił Piotr Antoni Skiba.

Zapewnił, że „Prokuratura Okręgowa w Warszawie pozostawała i pozostaje w stałym kontakcie ze wszystkimi przedstawicielami służb i formacji państwowych w zakresie przedmiotowego postępowania”.

– Kwestie przekazywania informacji władzy publicznej i mediom przez organy prokuratury zostały uregulowane w art. 12 ustawy Prawo o prokuraturze – dodał rzecznik.

Sitek
Prokuratura Okręgowa w Warszawie/ fot. Jakub Pilarek

Czyli, innymi słowy, rzecznik nie odpowiedział wprost na nasze pytania. Nie mógł tego zrobić, bo przyznałby, że w Prokuraturze Okręgowej w Warszawie doszło do wydarzeń skandalicznych, narażających dobro całej operacji.

Pytania w tej sprawie skierowaliśmy także do rzecznika koordynatora służb specjalnych. Nie otrzymaliśmy odpowiedzi, nawet po znaczącym przekroczeniu ustawowego terminu na reakcję wobec prasy.

W trybie „off the record” doświadczony oficer służb specjalnych, z którym rozmawiamy podkreśla, że opisywane przez nas działania są wyjątkowo szkodliwe i utrudniają wykonywanie czynności operacyjnych.

Decydencie, przyznaj się!

Kto zatem podjął decyzję o ujawnieniu personaliów Marokańczyka? Z pewnością nie było to sam Piotr Antoni Skiba. Jakkolwiek jako rzecznik ma opinię osoby dość barwnej, nie stroniącej od kontrowersyjnych sformułowań, to jest doświadczonym prokuratorem, który nie pozwoliłby sobie na tego rodzaju samowolkę.

Wydaje się, że naturalnym kandydatem na decydenta w tej sprawie jest Prokurator Okręgowy w Warszawie Michał Mistygacz. Pytanie tylko, czy sam wpadł na ten pomysł, czy też polecenie przyszło do niego z góry, od czynnika polityczno-prokuratorskiego, czyli Ministra Sprawiedliwości Prokuratora Generalnego Waldemara Żurka? W każdym razie potencjalne motywacje dla takich kroków narzucają się same: to chęć pokazania, że „coś zrobiliśmy”, a krytyka prawicowych mediów na nas spadająca jest nieuprawniona.

Jednak koszty tej zagrywki PR-owskiej okazują się drastyczne dla postępowania. Dlatego też ponownie, tym razem publicznie kierujemy do prokuratury pytanie o to, kto zdecydował o ujawnieniu nazwiska poszukiwanego zabójcy sierżanta Mateusza Sitka. Opinia publiczna zasługuje na odpowiedź!

WESPRZYJ NAS NA PATRONITE

Przeczytaj więcej

Publicyści: prokuratura Żurka i Korneluka się sypie
Publicyści: prokuratura Żurka i Korneluka się sypie
Afera w Szpitalu Południowym i kryzys w służbie zdrowia. Poseł KO: Mnie stać na prywatne leczenie
Afera w Szpitalu Południowym i kryzys w służbie zdrowia. Poseł KO: Mnie stać na prywatne leczenie
Polskie organizacje na Ukrainie z problemami. Kukiz wskazuje na cięcia
Polskie organizacje na Ukrainie z problemami. Kukiz wskazuje na cięcia