Teraz na antenie:
Radio Wnet
Polska

Zygmunt Drożdżejko o manipulacjach ministerstwa w sprawie wyroku TK

Sędzia Zygmunt Drożdżejko zarzuca ministrowi sprawiedliwości Waldemarowi Żurkowi, że mówi nieprawdę, sugerując, że wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 25 czerwca 2026 r. dotyczący zakresu prerogatywy prezydenckiej jest sprzeczny z utrwaloną linią orzeczniczą TK i wyrokiem z 2006 r.
Zygmunt Drożdżejko o manipulacjach ministerstwa w sprawie wyroku TK

Trybunał Konstytucyjny/ fot. Jakub Pilarek

Wyrok i kontra Żurka

25 czerwca 2026 r. Trybunał Konstytucyjny orzekł, że wymóg kontrasygnaty Prezesa Rady Ministrów dla części decyzji Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej dotyczących mianowania asesorów sądowych oraz obsady niektórych stanowisk w Sąd Najwyższy jest niezgodny z Konstytucją. W ocenie TK kompetencje te mają charakter samodzielnych prerogatyw prezydenta i nie powinny być uzależnione od podpisu premiera, ponieważ prezydent pełni rolę gwaranta niezależności władzy sądowniczej od władzy wykonawczej. Trybunał zastrzegł, że wyrok wywołuje skutki wyłącznie na przyszłość i nie podważa ważności wcześniej dokonanych czynności, a orzeczenie zapadło większością głosów, przy zgłoszeniu jednego zdania odrębnego.

Waldemar Żurek argumentował, że czerwcowe rozstrzygnięcie pozostaje w sprzeczności z utrwalonym orzecznictwem dawnego Trybunału Konstytucyjnego, zwłaszcza z wyrokiem z 23 marca 2006 r. (sygn. K 4/06). W tamtym orzeczeniu TK podkreślił, że katalog prerogatyw prezydenta ma charakter zamknięty i nie może być rozszerzany w drodze wykładni ani ustawowej interpretacji, podczas gdy wyrok z 25 czerwca 2026 r. – zdaniem Żurka – de facto poszerza zakres kompetencji niewymagających kontrasygnaty premiera. Minister wskazywał, że obecny TK odchodzi od własnej wcześniejszej linii orzeczniczej, a dodatkowo podtrzymał stanowisko rządu, iż orzeczenia wydawane przez obecny skład Trybunału nie wywołują skutków prawnych.

Różne sytuacje, brak analogii

W programie Jakuba Pilarka „Prawodajnia” sędzia Zygmunt Drożdżejko, prezes stowarzyszenia Sędziowie RP krytykuje stanowisko ministra sprawiedliwości i wskazuje, na czym polega manipulacja byłego sędziego.

– W prawie anglosaskim mamy zasadę precedensu. Ale na czym ten precedens polega? Polega na tym, że bierzemy pod uwagę ten sam stan prawny i ten sam stan faktyczny. I wtedy możemy mówić o precedensie: że w danym stanie faktycznym, w danych okolicznościach należy rozstrzygać tak czy inaczej. W związku z powyższym należy sobie odpowiedzieć na pytanie, czy rzeczywiście tamten wyrok w jakikolwiek sposób pozostaje adekwatny do tej sytuacji, którą mamy? – pyta Zygmunt Drożdżejko.

Odpowiedź sędziego na powyższe pytanie jest negatywna.

– Wyrok z 2006 roku dotyczył Przewodniczącego Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. Jeżeli popatrzymy na prerogatywy prezydenta, to w zakresie KRRiT do jego prerogatyw należy powoływanie i odwoływanie członków Rady. Teraz odpowiedzmy sobie na pytanie, czy powołanie kogoś na Przewodniczącego KRRiT jest czymś więcej, czy czymś mniej [w stosunku do powołania na członka tego ciała]? – kontynuuje wywód Zygmunt Drożdżejko.

Sędzia przytacza zasadę prawną, zgodnie z którą jeżeli coś jest dozwolone więcej, to jest dozwolone mniej.

– Ale jest też odwrotna zasada, że jeżeli coś jest w określonej sprawie dozwolone, to nie można tych kompetencji rozszerzać. Nie ulega żadnych wątpliwości, że powołanie Przewodniczącego Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji jest czymś więcej, niż powołaniem kogoś z członka Rady. Jakby odnieść to do sądów, to czymś innym jest powołanie na stanowisko sędziego, a czymś innym powołanie na stanowisko prezesa sądu – mówi Drożdżejko.

Sędzia wskazuje, że wyrok z 2006 r. stanowił tamę przeciwko rozszerzaniu kompetencji prezydenta wbrew konstytucji. Wyrok z 2026 r. nie jest z nim sprzeczny, bo idzie w zupełnie inną stronę. W tym pierwszym chodziło o to, że z powołania członków Rady bez konstrasygnaty nie może wynikać prawo do powoływania Przewodniczącego KRRiT. W tym drugim zwrot wektora rozumowania był przeciwny – z możliwości np powołania prezesa Sądu Najwyższego bez kontrasygnaty premiera wynika, że tym bardziej prezydent ma to uprawnienie przy powołaniu sędziego na czasową funkcję p.o. prezesa SN.

Zbigniew Kapiński: Minister Żurek źle zaczął, kwestionując mnie jako prezesa. Ale jestem gotowy rozmawiać z każdym
Zbigniew Kapiński: Minister Żurek źle zaczął, kwestionując mnie jako prezesa. Ale jestem gotowy rozmawiać z każdym

W "Poranku Wnet" Pierwszy Prezes Sądu Najwyższego Zbigniew Kapiński mówi o wyzwaniach, które stoją przed nim jako osobą …

Polemika z RPO

Podobny pogląd do Waldemara Żurka wygłosił również Rzecznik Praw Obywatelskiej Marcin Wiącek.

– Już dwadzieścia lat temu, w 2006 r., Trybunał Konstytucyjny — jednomyślnie, w pełnym składzie — stwierdził, że „brak jest podstaw do uznania, że uprawnienia prezydenta wykonywane na podstawie art. 144 ust. 3 Konstytucji mogą być rozszerzane drogą ustawową na zasadzie dalszego ciągu aktu zwolnionego z kontrasygnaty, czy na zasadzie kompetencji analogicznych”. Tym poglądem prawnym TK był związany, jako że orzekał w składzie pięcioosobowym – mówił RPO w rozmowie z Bussines Insider.

Sędzia Zygmunt Drożdżejko zdecydowanie nie zgadza się z tymi słowami, podkreślając, że w realiach sprawy z tego roku nie mamy do czynienia z rozszerzaniem prerogatywy.

– Trybunał Konstytucyjny nie był więc wyrokiem związany, bo dotyczyło on innej sytuacji. Ale niezależnie od tego sytuacja jest taka, że czy ktoś uważa, że trybunał był związany, czy nie był, o wyrok zapadł – stwierdza sędzia, przypominając o ostateczności głosu TK w polskim systemie prawnym.

WESPRZYJ NAS NA PATRONITE

Przeczytaj więcej

Publicysta alarmuje po ujawnieniu kulis kampanii Karola Nawrockiego. „Gra toczyła się o ogromną stawkę”
Publicysta alarmuje po ujawnieniu kulis kampanii Karola Nawrockiego. „Gra toczyła się o ogromną stawkę”
Piotr Semka: słowa Zełenskiego o bohaterach Ukrainy pogłębiają kryzys z Polską
Piotr Semka: słowa Zełenskiego o bohaterach Ukrainy pogłębiają kryzys z Polską
Były ambasador o relacjach Polski i Ukrainy. „Jest szansa na deeskalację”
Były ambasador o relacjach Polski i Ukrainy. „Jest szansa na deeskalację”