Piękna Puszcza Kampinowska a w niej Palmiry, niewielka wieś pod Warszawą, która stała się symbolem jednej z najbardziej przemyślanych i konsekwentnie realizowanych niemieckich operacji wymierzonych przeciwko narodowi polskiemu. Nie chodziło wyłącznie o terror czy o samą eksterminację. Celem NIEMCÓW było pozbawienie Polski jej pamięci, jej elit, jej przywódców i autorytetów. Niemcy chcieli uderzyć nie tyle w ciało narodu, ile w jego umysł.
Kiedy dziś odwiedza się cmentarz w Palmirach, trudno oprzeć się wrażeniu, że jest to miejsce szczególne także dlatego, iż skupia w sobie los całej okupowanej Polski. Spoczywają tam politycy, sportowcy, działacze społeczni, urzędnicy, wojskowi, prawnicy, nauczyciele i ludzie kultury. Łączy ich nie tylko tragiczny koniec, ale fakt, że wszyscy należeli do grona inteligencji, którą niemieckie władze uznały za największe zagrożenie dla swoich planów.
To tutaj jak w soczewce skupiają się cele, metody i logika niemieckiej polityki wobec podbitej Polski. Nie chodziło jedynie o okupację terytorium ani o złamanie bieżącego oporu. Stawką było trwałe okaleczenie narodu poprzez pozbawienie go ludzi zdolnych podtrzymywać jego pamięć, kulturę, instytucje i aspiracje niepodległościowe.
Kiedy 20 i 21 czerwca 1940 roku Niemcy przeprowadzili największą z palmirskich egzekucji, mordując około 370 więźniów przywiezionych głównie z warszawskiego Pawiaka, realizowali plan, który narodził się znacznie wcześniej niż sama wojna. Palmiry nie były bowiem dziełem przypadku ani odosobnionym aktem terroru.







