Stołeczny szpital ratunkowy, wybudowany za miliony złotych z kieszeni podatników, stał się areną bezprecedensowego skandalu polityczno-obyczajowego. Nowoczesna placówka, która miała służyć wszystkim mieszkańcom Warszawy, w rzeczywistości podzieliła pacjentów na dwie kategorie. Opozycja mówi wprost o „ośmiornicy” i „mafijnym układzie”, którego nitki prowadzą na same szczyty władzy.
Bomba wybuchła, gdy portal Zero.pl i dziennikarz Patryk Słowik jako pierwsi ujawnili istnienie nieoficjalnej, ekspresowej ścieżki leczenia dla partyjnych VIP-ów z Koalicji Obywatelskiej. Zamiast czekać w wielogodzinnych kolejkach na SOR-ze, uprzywilejowani działacze mieli być przyjmowani natychmiast, a do dyspozycji oddano im specjalnie wydzielony i komfortowo wyposażony salonik.
Prowokacja obnażyła prawdę
Ustalenia dziennikarzy postanowili natychmiast zweryfikować w terenie parlamentarzyści opozycji. Poseł Prawa i Sprawiedliwości Łukasz Kmita przeprowadził prowokację telefoniczną, aby sprawdzić, jak placówka zarządzana przez ludzi KO traktuje zwykłego pacjenta w zderzeniu z opisywanym w mediach „czerwonym dywanem” dla wybranych.
Podając się za zwykłego obywatela szukającego pomocy dla osoby z bolesnym urazem, zadzwonił bezpośrednio na rejestrację szpitala o godzinie 12:53. Odpowiedź dyżurującej lekarki zszokowała opinię publiczną i potwierdziła, że dla zwykłego człowieka system jest całkowicie niewydolny.





