Teraz na antenie:
Radio Wnet
Społeczeństwo

Bezczelny układ w Warszawie. Ludzie KO stworzyli „prywatny folwark dla VIP-ów” w Szpitalu Południowym

– Dla prominentów z Koalicji Obywatelskiej rozwijano czerwony dywan, a zwykły pacjent ze złamaną nogą musiał godzinami czekać na szarych płytkach – ujawnia poseł PiS Łukasz Kmita. Kontrole poselskie obnażają głęboką patologię w stołecznej służbie zdrowia, gdzie młody radny KO Dawid Kacprzyk koordynował system uprzywilejowanych przyjęć dla partyjnych kolegów, co jako pierwszy opisał portal Zero.pl.
Bezczelny układ w Warszawie. Ludzie KO stworzyli „prywatny folwark dla VIP-ów” w Szpitalu Południowym

Szpital Południowy w Warszawie, fot. wikipedia.org/Adrian Grycuk

Stołeczny szpital ratunkowy, wybudowany za miliony złotych z kieszeni podatników, stał się areną bezprecedensowego skandalu polityczno-obyczajowego. Nowoczesna placówka, która miała służyć wszystkim mieszkańcom Warszawy, w rzeczywistości podzieliła pacjentów na dwie kategorie. Opozycja mówi wprost o „ośmiornicy” i „mafijnym układzie”, którego nitki prowadzą na same szczyty władzy.

Bomba wybuchła, gdy portal Zero.pl i dziennikarz Patryk Słowik jako pierwsi ujawnili istnienie nieoficjalnej, ekspresowej ścieżki leczenia dla partyjnych VIP-ów z Koalicji Obywatelskiej. Zamiast czekać w wielogodzinnych kolejkach na SOR-ze, uprzywilejowani działacze mieli być przyjmowani natychmiast, a do dyspozycji oddano im specjalnie wydzielony i komfortowo wyposażony salonik.

Prowokacja obnażyła prawdę

Ustalenia dziennikarzy postanowili natychmiast zweryfikować w terenie parlamentarzyści opozycji. Poseł Prawa i Sprawiedliwości Łukasz Kmita przeprowadził prowokację telefoniczną, aby sprawdzić, jak placówka zarządzana przez ludzi KO traktuje zwykłego pacjenta w zderzeniu z opisywanym w mediach „czerwonym dywanem” dla wybranych.

Podając się za zwykłego obywatela szukającego pomocy dla osoby z bolesnym urazem, zadzwonił bezpośrednio na rejestrację szpitala o godzinie 12:53. Odpowiedź dyżurującej lekarki zszokowała opinię publiczną i potwierdziła, że dla zwykłego człowieka system jest całkowicie niewydolny.

– Zadzwoniłem z pytaniem, jaki jest czas oczekiwania w przypadku, gdy chciałbym przyjechać z osobą, która ma złamaną nogę – relacjonuje poseł Łukasz Kmita.

Lekarka, wykazując się bolesną szczerością, wprost odradziła mu przyjazd do Szpitala Południowego. Poinformowała, że na oddziale od godziny 6:00 rano nie ma dedykowanego ortopedy, a pacjenci z ciężkimi złamaniami czekają na konsultację już blisko siedem godzin. Medyk zaleciła ominięcie tej placówki i natychmiastową podróż do Szpitala Czerniakowskiego, gdzie zabezpieczenie kadrowe funkcjonuje prawidłowo.

– Od szóstej rano nie było tam ortopedy, a pacjenci z bolesnymi urazami czekali na pomoc – zaznacza oburzony poseł. Tymczasem oficjalne rozporządzenie Ministra Zdrowia jasno określa minimalne zasoby kadrowe, jakie musi spełniać każdy SOR, aby móc bezpiecznie ratować zdrowie i życie pacjentów.

Milioner w kitlu

W tym samym czasie, gdy zwykli warszawiacy cierpieli w wielogodzinnych kolejkach, funkcję koordynatora SOR-u pełnił 28-letni Dawid Kacprzyk. To młody lekarz rezydent bez specjalizacji, który do niedawna był wpływowym radnym Koalicji Obywatelskiej w dzielnicy Ursus. Dzięki wyjątkowo korzystnym kontraktom, w ciągu zaledwie jednego roku zarobił astronomiczne 1,6 miliona złotych.

Media szybko ujawniły rażące nieprawidłowości w jego grafikach pracy. Wynika z nich, że Dawid Kacprzyk miał rzekomo pracować na 96-godzinnych dyżurach bez jakiejwiek przerwy, spędzając w pracy średnio 331 godzin miesięcznie. Śledztwo wykazało jednak, że w godzinach rzekomej pracy na oddziale ratunkowym, młody polityk występował na żywo w TVP3, uczestniczył w sesjach rady dzielnicy oraz robił sobie zdjęcia na partyjnych konwentach.

– Ten młody antybohater powinien także zwrócić wszystkie pieniądze do szpitala, bo jeśli nie pracował, a brał fundusze, to jest to po prostu kradzież – grzmi Łukasz Kmita. W obliczu narastającego skandalu szpital natychmiast rozwiązał wszystkie umowy z medykiem, a on sam zrezygnował z członkostwa w Koalicji Obywatelskiej.

Salonik dla wybranych

To jednak nie koniec rewelacji, jakie przyniosła poselska kontrola po artykułach prasowych. Na terenie placówki funkcjonował nieoficjalny, luksusowy VIP-SOR w Warszawie. Z uprzywilejowanego traktowania, ekspresowych badań realizowanych w 10 minut oraz specjalnie wyposażonego, komfortowego saloniku (którego zdjęcia obiegły już sieć) mieli korzystać prominentni politycy partii rządzącej.

– To się w głowie nie mieści, że taka przykładowa Kidawa-Błońska miała czerwony dywan i pokój VIP, a zwykły mieszkaniec Warszawy musiał czekać kilkanaście godzin – komentuje parlamentarzysta PiS. Podczas kontroli poselskiej urzędnicy i szef ochrony placówki robili wszystko, aby ukryć te fakty przed kontrolującymi.

Prezes zarządu szpitala, Anna Łukasik – była wiceminister zdrowia w rządzie PO-PSL – po usłyszeniu serii trudnych pytań m.in. o liczbę zgonów na SOR-ze, nagle zasłabła i opuściła gabinet. Prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski, ratując wizerunek miasta, natychmiast zlecił audyty we wszystkich miejskich SOR-ach i zażądał dymisji dyrektor medycznej placówki, dr Agaty Kusz-Rynkun. Sprawą z urzędu zajęła się już prokuratura oraz Narodowy Fundusz Zdrowia.

Popłoch w Sejmie

Ujawniona afera w Szpitalu Południowym wywołała gigantyczne trzęsienie ziemi na korytarzach przy ulicy Wiejskiej. Przedstawiciele rządu i parlamentarzyści Koalicji Obywatelskiej za wszelką cenę unikają kontaktu z mediami. Kamery zarejestrowały ministrów uciekających przed pytaniami dziennikarzy, co opozycja natychmiast skwitowała ironicznymi uwagami.

– Posłowie i ministrowie zapadli się pod ziemię i biegali wczoraj po Sejmie jak maratończycy, uciekając przed pytaniami – relacjonuje z ironią poseł Kmita. Na konferencji prasowej zdenerwowania nie krył sam premier Donald Tusk, którego nerwowe gesty eksperci od wizerunku porównują do zachowań polityków z czasów afery hazardowej.

Szef rządu podjął próbę rozmycia odpowiedzialności personalnej, apelując o ponadpolityczną dyskusję i zrzucając winę na wadliwie działający system zdrowotny. Opozycja nie zamierza jednak odpuszczać i wskazuje, że to nie system, ale konkretni ludzie stworzyli uprzywilejowaną kastę kosztem zdrowia cierpiących pacjentów. Kolejne kontrole poselskie w warszawskich szpitalach są już w toku.

Przeczytaj więcej

Szwedzki mur poprawności pęka. Od skrajnej otwartości do systemowego donosu na migrantów
Szwedzki mur poprawności pęka. Od skrajnej otwartości do systemowego donosu na migrantów
Ucieczka ministrów w Sejmie i miliony dla 28-latka. Afera w Szpitalu Południowym rozsadza system
Ucieczka ministrów w Sejmie i miliony dla 28-latka. Afera w Szpitalu Południowym rozsadza system
Szpital Południowy i gigantyczna afera KO. Śpiewak:„Sowieckie standardy”
Szpital Południowy i gigantyczna afera KO. Śpiewak:„Sowieckie standardy”