Teraz na antenie:
Radio Wnet
Polska

Brak ustaleń prokuratury w kluczowej sprawie dotyczącej Leszka Kraskowskiego

Prokuratura nadal nie zna listy osób, które mogły znać sygnaturę akt, wskazaną w mailu rzekomo wysłanego przez Leszka Kraskowskiego do komendanta policji. A to właśnie sygnatura, którą dysponował dziennikarz wg prokuratury stanowiła dowód, że to on wysłał maila. Na nasze pytanie, czy wśród osób, które znały sygnaturę mógł znajdować się wróg Kraskowskiego rzecznik prokuratury odpowiada: „trwa ustalanie”. Coraz więcej faktów wskazuje, że areszt wobec dziennikarza zastosowano na wyrost.
Brak ustaleń prokuratury w kluczowej sprawie dotyczącej Leszka Kraskowskiego

Sygnatura

Prokuratura Okręgowa w Warszawie opublikowała 10 czerwca 2026 roku komunikat o sprawie Leszka Kraskowskiego, w którym wskazała, że „w zakresie czynu kierowania gróźb karalnych przez internet, zachodzi bardzo duże prawdopodobieństwo, iż mail przesłany z zabezpieczonej korespondencji elektronicznej, w którym grożono pozbawieniem życia Komendantowi Powiatowemu Policji w Piasecznie został wysłany ze skrzynki należącej do Leszka K.”.

Oprócz sugerującej nazwy nadawcy wiadomości, w treści maila zawarta została informacja o sygnaturze sprawy, która dotyczy interwencji z zawiadomienia Leszka K.

– podkreślił rzecznik prasowy jednostki Piotr Antoni Skiba.

O takiej interwencji informował sam Leszek Kraskowski w mediach społecznościowych, jeszcze przed zatrzymaniem. Pisał wówczas o mężczyźnie, który groził mu bronią i lekceważącej postawie policji wobec tego zdarzenia.

Dorota Kania o sprawie Leszka Kraskowskiego. „Chodziło o złamanie dziennikarza”
Dorota Kania o sprawie Leszka Kraskowskiego. „Chodziło o złamanie dziennikarza”

Sprawa dziennikarza Leszka Kraskowskiego budzi coraz większe emocje. W rozmowie Dorota Kania ostro krytykuje działania ś…

Tajemnicza interwencja. Policja milczy

O szczegóły interwencji zwróciliśmy się jeszcze w czwartek do oficera prasowego piaseczyńskiej policji. Liczyliśmy się z tym, że materiały dotyczące interwencji mogły zostać „zassane” do postępowania karnego przeciwko dziennikarzowi i wówczas policja odesłała by nas do prokuratury. Tak się jednak nie stało, bo policja… nabrała wody w usta.

Z pytaniem o sygnaturę zwróciliśmy się jednak również do rzecznika prasowego „okręgówki”.

W komunikacie wspomniał Pan o numerze sygnatury w mailu przesłanym do komendanta; czy prokuratura ustaliła już katalog osób, które mogły znać tę sygnaturę? czy wśród nich jest osoba, z którą Kraskowski pozostaje w konflikcie?

– zapytaliśmy prokuratora.

Udzielona odpowiedź wprawiła nas w zdumienie. Rzecznik poinformował nas, że trwa ustalanie stanu faktycznego w tym zakresie.

To przecież rzeczywistość z systemu informatycznego policji. Stwierdzenie, czy do osoby, której dotyczyło zgłoszenie Leszka Kraskowskiego wysłano jakieś dokumenty z sygnaturą sprawy powinno zająć chwilę. Jak to możliwe, że po ponad tygodniu prokuratura tego nie wie?

Prokuratura Okręgowa w Warszawie/ fot. Jakub Pilarek

Przecież jeżeli sygnatura była znana osobie, do której Kraskowski wzywał policję, to równie dobrze można postawić tezę, że to ta osoba założyła skrzynkę w serwisie Proton.me, podpisała konto „Leszek Kraskowski” i wysłała maila z sygnaturą, by zemścić się na swoim wrogu.

I w sprawie takiego działania również można by wnosić o zastosowanie tymczasowego aresztowania, bo istniałoby tu wysokie ryzyko matactwa. Tzn. gdyby zastosować analogiczne standardy, jak co do Kraskowskiego.

Przeszukanie bez Kraskowskiego, ale z żoną. W separacji…

To jednak nie wszystko. Rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Warszawie oficjalnie potwierdza nam, że Leszka Kraskowskiego nie było podczas przeszukania jego pomieszczeń. To zdumiewające, bo zatrzymano go w szeroko rozumianej okolicy miejsca jego zamieszkania i nie było żadnych ograniczeń technicznych, które sprawiałyby, że przetransportowanie go do domu było niemożliwe.

Prawo do obecności przy przeszukaniu osoby, której ta czynność dotyczy wynika wprost z art. 224 kodeksu postępowania karnego. Przepis ten wprowadza też pojęcie osoby przybranej przez prowadzącego czynność.

Czy ustanowiono taką osobę, a jeśli tak, to kim była? Odpowiedział nam na te pytania rzecznik prasowy, informując, że osobą przybraną był współwłaściciel nieruchomości – żona Leszka Kraskowskiego, z którą dziennikarz pozostaje w separacji.

To jednak nie wszystko, bo to właśnie ona ma status pokrzywdzonego działaniem Leszka Kraskowskiego w zakresie znęcania się. Sprawa ta nie została skierowana do sądu i trudno przesądzać o tym, co jest tu prawdą, a co fałszem. Można natomiast powiedzieć, że w perspektywie prawnej żona dziennikarza jest jego przeciwnikiem procesowym. Jak taką osobę można uznać za osobę przybraną przy przeszukaniu? Konflikt interesów jest tutaj zupełnie oczywisty, choć żaden przepis kodeksu postępowania karnego nie został teoretycznie złamany.

Adwokat dostał się w końcu do Kraskowskiego. „Jest pogryziony przez pluskwy, w jednych szortach od soboty”
Adwokat dostał się w końcu do Kraskowskiego. „Jest pogryziony przez pluskwy, w jednych szortach od soboty”

– Leszek Kraskowski uciekał przed osobami, które wziął za bandytów. Był ścigany przez nieoznakowany pojazd z wytatuowany…

Tajemnica dziennikarska

W tej sprawie rodzi się także pytanie, co z materiałami dziennikarskimi Leszka Kraskowskiego? Z komunikatu prokuratury wynika, że przekazał kod dostępu do swojego telefonu, który miał przy sobie, w chwili zatrzymania. Ale przecież w domu mógł mieć liczne akta, urządzenia elektroniczne itd.

Kodeks postępowania karnego wprost wprowadza pojęcie tajemnicy dziennikarskiej w art. 180. O wykorzystaniu dowodów, zawierających tajemnicę dziennikarską w postępowaniu przygotowawczym decyduje sąd. Ktoś musi wszakże zgłosić taką okoliczność.

Tu jednak ten problem w ogóle nie wystąpił, bo jak informuje rzecznik prokuratury, nie było wniosku ze strony podejrzanego, by jego rzeczy uznać jako zawierające taką tajemnicę.

Jak jednak Kraskowski miał składać taki wniosek, skoro nie było to na miejscu przeszukania? Kto miał wskazać, jakie materiał jest objęty tajemnicą dziennikarską? Żona, z którą był w konflikcie?

Zdrowie psychiczne podejrzanego

Nie można zapominać, że mówimy o podejrzanym, który cierpi na dolegliwości psychiczne. Dziś wiemy to już oficjalnie ze stanowiska jednego z obrońców, mecenasa Adama Janusa. A prokuratura i policja miały dane, które już na etapie zatrzymania mogły sugerować tego rodzaju przypadłość. Podejrzany był bowiem skierowany na badania psychiatryczne w karnej sprawie rodzinnej. W tych okolicznościach elementarna ostrożność procesowa powinna sprawić, że takiego podejrzanemu zapewnia się adwokata. Tu jednak to nie nastąpiło. I to nie tylko w dniu zatrzymania, ale nawet na posiedzeniu aresztowym.

Fakty fatalne dla służb państwowych

Podsumujemy ustalone przez nas fakty:

  • Zarzuty dla Kraskowskiego w zakresie sprawstwa gróźb karalnych, kierowanych mailem stoją na glinianych nogach. Organy ścigania nie mają wiedzy, kto poza Kraskowskim dysponował wskazaną w korespondencji sygnaturze akt. I zapewne nie dysponują żadną przesądzającą wiedzą od informatyków z policji, bo gdyby ją miały, nie omieszkałyby za jej pomocą zgasić szerzący się pożar wizerunkowy. A wątpliwości rozstrzyga się na korzyść podejrzanego. Potężny argument za zwolnieniem dziennikarza.
  • Z niezrozumiałych powodów pozbawiono dziennikarza możliwości obecności podczas przeszukania. To elementarne pogwałcenie kodeksu postępowania karnego.
  • Zapewniono mu za to „pomoc” żony, z którą jest w separacji i która musiała go obciążyć w postępowaniu karnym o „znęty”.
  • Wreszcie prawdopodobnie przejęto materiały dziennikarskie na podstawie „zgody” osoby w kryzysie psychicznym, pozbawionym obrońcy.

Czy te fakty jednoznacznie świadczą o tym, że Leszek Kraskowski jest niewinny? Niekoniecznie. Można sobie teoretycznie wyobrazić, że rażące błędy i zaniechania procesowe popełnione przez wszystkie organy prowadzące tę sprawę – przypomnijmy, że należy też do nich sąd, który nie zapewnił obrońcy z urzędu osobie, które deklarowała chorobę psychiczną – zostały popełnione wobec sprawcy przestępstwa.

Jednak nawet jeśli by okazało się, że to Leszek Kraskowski wysłał wspomnianego maila, to nie wykasuje to skandalu, który miał miejsce w naruszeniem jego prawa do obrony.

In dubio pro reo

Zadanie przebadania sprawy ma przed sobą Prokuratura Regionalna w Warszawie, która rozpoczęła analizę prawidłowości przeprowadzonych czynności w tej sprawie. Jednak przede wszystkim jest to zadanie prokuratora Arkadiusza Buśkiewicza, który przejął postępowanie od Prokuratury Rejonowej w Piasecznie. Może on w każdej chwili zwolnić z zakładu karnego Leszka Kraskowskiego i zastosować zasadę in dubio pro reo. Czyli wątpliwości rozstrzyga się na korzyść podejrzanego.

Przeczytaj więcej

Łukasz Zawadzki o szukaniu haków na Łukasza Piebiaka przez Waldemara Żurka
Łukasz Zawadzki o szukaniu haków na Łukasza Piebiaka przez Waldemara Żurka
Prof. Stanisław Stępień o Wołyniu: „Ofiary trzeba wydobyć z anonimowości”
Prof. Stanisław Stępień o Wołyniu: „Ofiary trzeba wydobyć z anonimowości”
Polska i Wielka Brytania budują strategiczny sojusz. Prof. Rzegocki wskazuje na przełom
Polska i Wielka Brytania budują strategiczny sojusz. Prof. Rzegocki wskazuje na przełom