Cenzura i gniew ulicy
Większość głównych mediów na Szmaragdowej Wyspie prezentuje dziś wyłącznie jedną narrację. Każdy protest mieszkańców sprzeciwiających się dotychczasowej polityce imigracyjnej jest natychmiast etykietowany jako przejaw skrajnego nacjonalizmu i rasizmu.
Rzeczywistość jest jednak o wiele bardziej skomplikowana, a nastroje społeczne w Irlandii i Irlandii Północnej sięgają zenitu.
– Problem mediów irlandzkich, tych liberalnych i głównego nurtu, polega na tym, że patrzy się tylko z jednej perspektywy – tłumaczy sytuację Tomasz Wybranowski, korespondent ze Studia 37 w Dublinie.
Napięcie rośnie z każdym dniem. Choć fala najgwałtowniejszych rozruchów wydaje się opadać, w północnym Belfaście doszło do kolejnego podpalenia domu, co lokalna policja (PSNI) zakwalifikowała jako przestępstwo z nienawiści.







