Teraz na antenie:
Radio Wnet
Świat

„To nie jest rasizm, to eksplozja frustracji”. Korespondent ujawnia prawdę o Irlandii

„Młodzi ludzie uciekają z kraju, bo nie mają gdzie mieszkać, a rząd bezradnie przygląda się chaosowi” – alarmuje dziennikarz Tomasz Wybranowski. Korespondent z Dublina w rozmowie z Hanną Tracz opisuje głęboki kryzys migracyjny i mieszkaniowy, który krok po kroku dewastuje spokój na Szmaragdowej Wyspie.
„To nie jest rasizm, to eksplozja frustracji”. Korespondent ujawnia prawdę o Irlandii

Cenzura i gniew ulicy

Większość głównych mediów na Szmaragdowej Wyspie prezentuje dziś wyłącznie jedną narrację. Każdy protest mieszkańców sprzeciwiających się dotychczasowej polityce imigracyjnej jest natychmiast etykietowany jako przejaw skrajnego nacjonalizmu i rasizmu.

Rzeczywistość jest jednak o wiele bardziej skomplikowana, a nastroje społeczne w Irlandii i Irlandii Północnej sięgają zenitu.

– Problem mediów irlandzkich, tych liberalnych i głównego nurtu, polega na tym, że patrzy się tylko z jednej perspektywy – tłumaczy sytuację Tomasz Wybranowski, korespondent ze Studia 37 w Dublinie.

Napięcie rośnie z każdym dniem. Choć fala najgwałtowniejszych rozruchów wydaje się opadać, w północnym Belfaście doszło do kolejnego podpalenia domu, co lokalna policja (PSNI) zakwalifikowała jako przestępstwo z nienawiści.

Sądy w pośpiechu rozpatrują sprawy zatrzymanych uczestników zamieszek, których liczbę szacuje się już na kilkadziesiąt osób.

Szmaragdowa Wyspa pęka w szwach, a pod płaszczykiem poprawności politycznej i medialnej cenzury tli się potężny konflikt społeczny
15.06.2026
19 min
Szmaragdowa Wyspa pęka w szwach, a pod płaszczykiem poprawności politycznej i medialnej cenzury tli się potężny konflikt społeczny

Prowadzący:

Prawda o zamieszek w Belfaście

Oficjalne doniesienia medialne przedstawiały ostatnie wydarzenia w Belfaście jako bezmyślny wybuch ksenofobii. Ignoruje się jednak bezpośredni punkt zapalny, jakim było brutalne zaatakowanie Stevena Ogidwiego przez nielegalnego imigranta.

– Zamieszki nie były wyłącznie reakcją na ten pojedynczy atak nożem. To była wielka eksplozja frustracji budowanej przez wiele lat – zaznacza Tomasz Wybranowski.

Większość osób biorących udział w ulicznych demonstracjach to zwykli obywatele, którzy obawiają się o swoją przyszłość. Obserwują oni sytuację w sąsiedniej Wielkiej Brytanii, którą wielu Irlandczyków zaczyna już otwarcie nazywać „brytyjskim kalifatem”.

Obawy te dotyczą nie tylko bezpieczeństwa, ale też kompletnej niewydolności lokalnej infrastruktury.

Zamieszki w Belfaście. Historyczny sojusz katolików i protestantów po ataku Sudańczyka
Zamieszki w Belfaście. Historyczny sojusz katolików i protestantów po ataku Sudańczyka

„Katolicy i protestanci połączyli siły przeciwko polityce migracyjnej rządu” – relacjonuje Janusz Lenartowicz, były mies…

Niszczenie paszportów w chmurach

Jednym z najbardziej bulwersujących aspektów obecnego kryzysu jest bezradność służb granicznych wobec jawnego łamania procedur. Granica lądowa między Irlandią Północną a Republiką Irlandii pozostaje całkowicie nieszczelna.

Setki osób, które nielegalnie przedostały się do Wielkiej Brytanii, bez żadnych przeszkód migrują dalej na południe wyspy.

Powszechnym procederem stało się również niszczenie dokumentów tożsamości przez osoby ubiegające się o azyl jeszcze przed wylądowaniem na lotnisku w Dublinie.

– Służby imigracyjne powinny robić porządki w samolotach Ryanaira i przeczesywać to, co spłynęło z wodą w toaletach, czyli pocięte i podarte paszporty – komentuje Tomasz Wybranowski, powołując się na głośne słowa szefa linii lotniczych, Michaela O’Leary’ego.

Osoby bez dokumentów tuż po opuszczeniu pokładu zgłaszają się do urzędników o ochronę międzynarodową. Natychmiast otrzymują zakwaterowanie i pomoc socjalną, podczas gdy system odrzuca prośby rodowitych mieszkańców o podstawowe wsparcie.

Pakt migracyjny UE: „Triumf Brukseli”. Prof. Grosse ostrzega przed utratą kontroli państw
Pakt migracyjny UE: „Triumf Brukseli”. Prof. Grosse ostrzega przed utratą kontroli państw

Nowy pakt migracyjny Unii Europejskiej wchodzi w życie i już wywołuje polityczną burzę. Ekspert mówi wprost o „triumfie …

Kontrast, który boli najbardziej

Największe oburzenie społeczne wywołuje rażąca dysproporcja w traktowaniu nielegalnych migrantów i rodowitych Irlandczyków dotkniętych kryzysem bezdomności.

W Dublinie ceny wynajmu trzypokojowego apartamentu sięgają już 2,5 do 3 tysięcy euro miesięcznie, co sprawia, że młodzi, wykształceni ludzie masowo emigrują z kraju, tracąc nadzieję na usamodzielnienie się i założenie rodziny.

W tym samym czasie organizacje lewicowe potrafią postawić rząd w stan gotowości, ponieważ kilkunastu migrantów musiało spędzić noc w namiotach zamiast w hotelu.

– Lewicowa organizacja nie zająknęła się już nad tym, że tylko na ulicach Dublina żyje prawie 9 tysięcy bezdomnych Irlandczyków i rezydentów – alarmuje Tomasz Wybranowski.

W skali całego kraju liczba bezdomnych przekroczyła już 18 tysięcy osób, z czego ponad 5 tysięcy to dzieci.

Głos pracujących imigrantów

Co ciekawe, najgłośniejszy sprzeciw wobec liberalnej polityki otwartych drzwi płynie ze strony tych obcokrajowców, którzy od lat legalnie żyją i pracują na Szmaragdowej Wyspie.

– Rozmawiałem z dwoma taksówkarzami, z Nigerii i Sudanu. Oni są bardziej radykalni od Irlandczyków urodzonych w Europie – relacjonuje korespondent.

Sami imigranci bez ogródek wskazują, że Europa popełnia kardynalne błędy Francji, Niemiec czy Holandii, tolerując napływ ludzi unikających pracy i wchodzących w konflikt z prawem.

– Oni mówią wprost, że Irlandię trzeba ratować. Legalni imigranci płacą podatki, znają język i wtapiają się w społeczeństwo, dlatego odcinają się od działań osób przekraczających granice nielegalnie – dodaje Tomasz Wybranowski.

Niezwykły sojusz dawnych wrogów

Kryzys migracyjny doprowadził do bezprecedensowego zjawiska na scenie politycznej i społecznej Irlandii Północnej.

Przez dziesięciolecia lojaliści (wierni Koronie Brytyjskiej) oraz republikanie (dążący do zjednoczenia wyspy) prowadzili krwawą, bratobójczą wojnę. Dziś te dwie głęboko podzielone dotąd grupy potrafią ramię w ramię protestować przeciwko polityce rządu.

– Podali sobie ręce i powiedzieli: naszym wspólnym wrogiem nie są ludzie o innym odcieniu skóry, naszym wrogiem jest establishment – podkreśla Tomasz Wybranowski.

Obie strony dostrzegają, że systemowe zaniedbania rządu i uległość wobec unijnego paktu migracyjnego uderzają w bezpieczeństwo wszystkich mieszkańców wyspy, niezależnie od ich poglądów politycznych czy wyznania.

Nadchodzi historyczny przełom?

Frustracja społeczna i gwałtowne zmiany demograficzne zbiegają się w czasie z nadchodzącym przełomem politycznym. Coraz głośniej mówi się o przygotowaniach do referendum zjednoczeniowego.

W 2027 roku przypada 30. rocznica podpisania Porozumienia Wielkopiątkowego, które formalnie dopuszcza przeprowadzenie takiego głosowania.

Lider partii Fine Gael coraz odważniej porusza ten temat w debacie publicznej. Napięcia społeczne mogą jednak zniweczyć plany spokojnej integracji.

Wielu komentatorów zadaje sobie pytanie, czy obecna fala protestów to jedynie przejściowy kryzys, czy też początek głębokiej rekonstrukcji politycznej Szmaragdowej Wyspy pod własną flagą, wolnej od nacisków z Brukseli.

WSPIERAJ NAS NA PATRONITE!

Przeczytaj więcej

Po wojnie przyszedł czas negocjacji. Gajda: To dopiero początek długiej gry
Po wojnie przyszedł czas negocjacji. Gajda: To dopiero początek długiej gry
Samotny hegemon. Niemcy płacą cenę za lata politycznej arogancji
Samotny hegemon. Niemcy płacą cenę za lata politycznej arogancji
„Zwycięstwo Nikoli Paszyniana jest bezsprzeczne” – Wojciech Górecki o wyborach w Armenii
„Zwycięstwo Nikoli Paszyniana jest bezsprzeczne” – Wojciech Górecki o wyborach w Armenii