Łukasz Pawelski relacjonował, że już o godzinie 7.20 pojawił się przy areszcie i udał się do biura przepustek. Jak twierdzi, dzień wcześniej otrzymał zapewnienie, że będzie mógł spotkać się z klientem o godzinie ósmej.
Prawnik poinformował funkcjonariuszy o celu wizyty i poprosił o przekazanie informacji przełożonym. Kiedy wrócił przed wyznaczoną godziną, usłyszał jednak, że nie będzie mógł od razu wejść do klienta.
– Dostałem informację, że nie mogą mi teraz umożliwić kontaktu z klientem, ponieważ nie ma warunków technicznych – mówił.






