Teraz na antenie:
Radio Wnet
Polska

Prof. Krystyna Pawłowicz: TSUE i ETPC stały się narzędziami politycznej ingerencji

W „Prawie bez cenzury” prof. Krystyna Pawłowicz krytycznie oceniła działalność ETPC i TSUE, przekonując, że oba trybunały coraz częściej angażują się w spory polityczne i ingerują w sprawy państw członkowskich, w tym Polski.
Prof. Krystyna Pawłowicz: TSUE i ETPC stały się narzędziami politycznej ingerencji

Prof. Krystyna Pawłowicz, fot. Tomasz Tołłoczko

Dziś chciałam opowiedzieć trochę o TSUE, czyli o Trybunale Sprawiedliwości Unii Europejskiej, dawniej nazywanym ETS, czyli Europejskim Trybunałem Sprawiedliwości. Nazwę TSUE otrzymał po zmianie traktatów unijnych w Lizbonie w 2009 roku.

Dla przypomnienia, trzeba odróżnić od siebie dwa najbardziej znane międzynarodowe trybunały, właśnie TSUE i ETPC. ETPC, czyli Europejski Trybunał Praw Człowieka.

ETPC działa na podstawie Europejskiej Konwencji Praw Człowieka i usytuowany jest przy Radzie Europy. Ma siedzibę w Strasburgu. ETPC rozpatruje skargi obywateli 46 państw członkowskich Rady Europy na naruszanie ich podstawowych praw i wolności obywatelskich, zapisanych w konwencji i w dodatkowych protokołach.

Krytyka Europejskiego Trybunału Praw Człowieka

ETPC nabrał już dawno charakter organu politycznego, prezentującego i forsującego w swym orzecznictwie ideologie lewicowe i np. wobec Polski jaskrawo i bezpośrednio antydemokratycznego, ingerującego w wewnętrzne sprawy naszego państwa. Jaskrawo krytykującego działania demokratycznie przecież wyłonionych rządów narodowych.

TSUE uderza w polski Trybunał Konstytucyjny. Prawnik: To jest zamach na suwerenność
TSUE uderza w polski Trybunał Konstytucyjny. Prawnik: To jest zamach na suwerenność

TSUE uznał, że polski Trybunał Konstytucyjny naruszył prawo Unii Europejskiej. Mecenas Bartosz Lewandowski w Radiu Wnet …

Ostatnie jego orzeczenia stały się symbolem politycznej walki z rządami konserwatywnymi i drastycznie wykraczały poza konwencyjne kompetencje ETPC. Trybunał ten wtrącał się swymi orzeczeniami w sprawy polskich organów konstytucyjnych – Trybunału Konstytucyjnego, próbując samozwańczo kształtować jego skład, wykazując się przy tym całkowitym brakiem wiedzy o ustroju państwa polskiego.

Dzisiejsza polska opozycja zapowiada zresztą rozważenie po ewentualnych wygranych za półtora roku wyborach wystąpienie z tej konwencji, by uniemożliwić na przyszłość nielegalne ingerencje ETPC w sprawy naszego państwa. Dziś mają one na celu niszczenie polskiej opozycji i polskich organów wymiaru sprawiedliwości.

Spór o polskich sędziów w Strasburgu

Wspierając polskie środowiska lewicowo-lewackie, zgromadzenie parlamentarne Rady Europy, przy której działa ETPC, zablokowało w czasie rządów PiS i trzykrotnie bezprawnie z politycznych powodów odrzucało kandydatury polskich sędziów do tego trybunału, zgłaszane przez rząd Mateusza Morawieckiego.

A przedłużano w tym czasie kadencję sędziego wskazanego wcześniej przez rząd Donalda Tuska. Kolejnego polskiego sędziego wybrano dopiero, gdy rząd w 2023 roku po wyborach utworzył Donald Tusk.

Ta dyskryminacja i lekceważenie wyniku wyborów w Polsce i kandydatów przez Polskę wówczas wskazywanych skompromitowała upolityczniony ETPC i odebrała mu wiarygodność i powagę organu niezależnego.

TSUE jako organ polityczny

Jeśli chodzi o drugi z trybunałów, to znaczy TSUE, czyli Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej, to jest to także organ polityczny.

To główny organ Unii Europejskiej rozstrzygający spory między państwami członkowskimi i instytucjami Unii Europejskiej, powstały w związku ze stosowaniem unijnego prawa, zwłaszcza Traktatu o Unii Europejskiej i Traktatu o Funkcjonowaniu Unii Europejskiej.

TSUE składa się z 27 sędziów wskazywanych przez rządy państw członkowskich, ale tutaj także ograniczane są radykalnie prawa państwa członkowskiego, mimo iż zgodnie z traktatem to rząd państwa członkowskiego wskazuje swego kandydata do TSUE.

Komitet 255 i blokowanie kandydatów

To wewnętrzne grupy zaufanych, lewicowych, prounijnych, półtajnych ekspertów same jeszcze dodatkowo weryfikują wskazanych kandydatów na sędziów według własnych kryteriów. I tych o konserwatywnych poglądach kandydatów odrzucają bez wyjaśnień.

Robi to tzw. Komitet 255, nazywany unijnym filtrem eksperckim, który w istocie jest filtrem ideologicznym.

Przez cztery lata, od 2018 do 2022, polskie kandydatury wystawione przez polski rząd PiS usilnie blokował Mirosław Wyrzykowski, były sędzia Trybunału Konstytucyjnego, zasiadający w takim zespole.

Cały ten czas przedłużano zaś sześcioletnie kadencje w Trybunale Sprawiedliwości Unii Europejskiej sędziego Marka Safiana. Powołany do TSUE w 2009 roku pełnił ją kilka razy przedłużaną do końca 2024 roku, to jest przez 14 lat, zajmując miejsce niedopuszczonego do TSUE kandydata rządu Morawieckiego.

Dlaczego Polska nie ma dziś sędziego w TSUE?

Dzięki nieformalnym blokadom politycznym różnych polskich, czy raczej antypolskich polityków i „ekspertów”, m.in. pana Wyrzykowskiego, w 2024 roku profesor Safian sam wreszcie zrezygnował z funkcji w TSUE, ale ważne stanowisko polskiego sędziego w TSUE pozostaje nadal nieobsadzone.

Obecny rząd nie może bowiem wskazać dowolnego odpowiadającego mu lewicowego kandydata, który z pewnością byłby przez lewicowy Komitet 255 zaakceptowany z radością. Nie wskazuje, gdyż zgodę na kandydaturę polskiego sędziego w TSUE musi wyrazić prezydent RP, a dziś jest nim prezydent Nawrocki.

Na podstawie artykułu 18a ust. 2 ustawy z 2010 roku o współpracy Rady Ministrów z prezydentem RP oraz Sejmem i Senatem w sprawach członkostwa RP w Unii Europejskiej, czyli tzw. ustawy kompetencyjnej znowelizowanej w lipcu 2023 roku, prezydent RP wyraża zgodę na desygnowanie kandydatów na sędziów i rzeczników generalnych TSUE.

Można się tylko domyślać, iż przedstawiona przez rząd Donalda Tuska kandydatura do TSUE była dla prezydenta nie do zaakceptowania, jeśli w ogóle została wskazana przez rząd.

TSUE a suwerenność państw członkowskich

Tak więc miejsce polskiego sędziego w TSUE pozostaje nieobsadzone. Może to i lepiej.

Kiedyś jeszcze wrócę do tematu unijnego organu pełniącego polityczne, korzystne dla centralizowania Unii Europejskiej funkcje pomocnicze i stanowiące, który ma bardzo niewiele wspólnego z wymiarem sprawiedliwości.

Bo TSUE, wbrew nazwie „trybunał”, nie jest żadnym typem sądu. Nie zasiadają w nim żadni niezawiśli sędziowie, lecz byli politycy, realizujący twarde imperialne interesy niemieckie, a w swych państwach wcześniej pełniący bardzo ważne funkcje polityczne, rządowe, czasem sądowe.

Że wspomnę o słynnych już wspólnych przyjęciach i obiadach sędziów TSUE z władzami Niemiec w niemieckich lasach i w niemieckich zamkach.

Jako wypustka niemieckich interesów TSUE radykalnie wykracza poza swe traktatowe kompetencje i służy do dyscyplinowania i pozbawiania państw członkowskich ich suwerennych kompetencji, co możemy na co dzień obserwować na polskim przykładzie.

Do sprawy szkodliwego, groźnego w skutkach działania TSUE jeszcze wrócę.

Krystyna Pawłowicz.

Przeczytaj więcej

SAFE pod lupą. Prof. Miąsko: Ostateczny koszt kredytu pozostaje niewiadomą
SAFE pod lupą. Prof. Miąsko: Ostateczny koszt kredytu pozostaje niewiadomą
Zełenski przyjedzie do Polski? Warzecha: atmosfera będzie zupełnie inna niż kiedyś
Zełenski przyjedzie do Polski? Warzecha: atmosfera będzie zupełnie inna niż kiedyś
Mecenas Pawelski przed aresztem: Nie mogę dostać się do Kraskowskiego
Mecenas Pawelski przed aresztem: Nie mogę dostać się do Kraskowskiego