Zatrzymanie i nagłe, trzymiesięczne tymczasowe aresztowanie znanego dziennikarza śledczego Leszka Kraskowskiego wywołało w Polsce potężne trzęsienie ziemi. Sprawa, która na pierwszy rzut oka wygląda na lokalny spór w powiecie piaseczyńskim, w soczewce skupia najpoważniejsze patologie polskiego wymiaru sprawiedliwości. W obronie dziennikarza, który w ostatnim czasie ostro krytykował posła KO mec. Romana Giertycha w kontekście afery Polnordu, ramię w ramię stają publicyści od „Gazety Wyborczej”, przez Onet, aż po Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich (SDP) oraz członków Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji (KRRiT).
Kulisy tej sprawy, ujawnione na antenie Radia Wnet przez obrońcę dziennikarza, mec. Łukasza Pawelskiego, oraz komentującego sprawę w studiu mec. Krzysztofa Wąsowskiego, brzmią jak scenariusz ponurego thrillera polityczno-prawnego.

Tymczasowy areszt dla Leszka Kraskowskiego wywołał pytania wykraczające daleko poza samą treść zarzutów. Dlaczego prokur…
Złamane prawo do obrony
Najbardziej bulwersującym elementem całej sprawy jest konsekwentne, systemowe odcinanie aresztowanego od realnej pomocy prawnej. Mecenas Łukasz Pawelski dowiedział się o posiedzeniu aresztowym swojego klienta przypadkowo, będąc w trasie poza Warszawą. Urzędnik sądowy zadzwonił do niego zaledwie kilka minut przed rozpoczęciem kluczowej rozprawy, na której decydowały się losy wolności dziennikarza.
– Ja o sprawie dowiedziałem się w dniu 9 czerwca, kiedy byłem w trasie za Warszawą, w drodze na inne czynności. Zostałem poinformowany o posiedzeniu aresztowym, które odbędzie się za kilka minut. Do tego momentu nikt się ze mną nie kontaktował – relacjonuje mec. Łukasz Pawelski.









