Teraz na antenie:
Radio Wnet
Kultura i media

Czy system zawodzi twórców i ich spadkobierców? Ewa Jackowska o ZAiKS-ie i walce o ochronę dorobku Marka Jackowskiego

Moja rozmowa z Ewą Jackowską nie była jedynie kolejnym wywiadem poświęconym wspomnieniom o jednym z najważniejszych i najwybitniejszych kompozytorów w historii polskiej muzyki rockowej. Stała się przede wszystkim próbą odpowiedzi na pytania, które od lat nurtują wielu twórców i ich spadkobierców: czy system ochrony praw autorskich rzeczywiście działa tak, jak powinien?
Czy system zawodzi twórców i ich spadkobierców? Ewa Jackowska o ZAiKS-ie i walce o ochronę dorobku Marka Jackowskiego

Czy ZAiKS powołany do ochrony artystów skutecznie realizują swoje zadania? I wreszcie — kto bierze odpowiedzialność za dziedzictwo twórców, gdy sami nie mogą już zabrać głosu?

Punktem wyjścia do rozmowy były doświadczenia Ewy Jackowskiej związane z ochroną dorobku Marka Jackowskiego, założyciela Maanamu obok Milo Kurtisa, autora niezliczonych kompozycji, które od prawie pięciu dekad pozostają częścią muzycznego kanonu. Szybko okazało się, że sprawa wykracza daleko poza jednostkowy przypadek.

Tutaj do wysłuchania rozmowa z Ewą Jackowską:

W opowieści wdowy i spadkobierczyni po wielkim artyście Marku Jackowskim pojawiły się kwestie dotyczące funkcjonowania ZAiKS-u, zasad udzielania licencji, rozliczeń tantiem, ochrony praw autorskich po śmierci twórcy oraz sposobu, w jaki instytucje kultury i organizacje zbiorowego zarządzania wywiązują się ze swoich ustawowych obowiązków.

Nie zabrakło również refleksji nad czymś znacznie ważniejszym niż same kwestie finansowe. Bo choć pieniądze są częścią systemu ochrony praw autorskich, to w centrum tej rozmowy znalazło się coś znacznie cenniejszego. To pamięć o artyście, szacunek dla jego dzieła i odpowiedzialność za zachowanie jego twórczości w niezmienionej postaci dla kolejnych pokoleń.

Twórczość nie kończy się wraz z życiem autora

Marek Jackowski pozostawił po sobie nie tylko katalog przebojów. Pozostawił język muzyczny, który współtworzył tożsamość kilku pokoleń słuchaczy. Jego kompozycje od pierwszych taktów są rozpoznawalne, a charakterystyczny styl gitarowy do dziś stanowi punkt odniesienia dla wielu muzyków.

Właśnie dlatego kwestia ochrony tej spuścizny jest czymś więcej niż formalnym zarządzaniem prawami autorskimi. To troska o integralność dzieła, o zachowanie właściwych proporcji między pamięcią o wykonawcach a pamięcią o autorze muzyki.

W rozmowie wielokrotnie powracał motyw, który można sprowadzić do prostego pytania: czy współczesna kultura pamięta jeszcze, że za każdą wielką piosenką stoi kompozytor?

Tabliczka na ścianie Domu pod Królami, siedziby ZAiKS I Fot. Wistula (CC BY-SA 3.0) Wikimedia Commons

ZAiKS w centrum pytań

Znaczną część rozmowy poświęcono działalności ZAiKS-u, największej w Polsce organizacji zbiorowego zarządzania prawami autorskimi.

Ewa Jackowska wskazywała na szereg problemów związanych z funkcjonowaniem systemu licencyjnego, rozliczeniami oraz – w jej ocenie – niewystarczającą ochroną praw twórców i spadkobierców. W rozmowie pojawiły się również przykłady sytuacji, w których utwory Marka Jackowskiego miały być wykorzystywane bez odpowiednich zgód lub bez właściwego oznaczenia autorstwa.

W rozmowie szczególnie mocno wybrzmiały zastrzeżenia dotyczące sposobu funkcjonowania systemu licencyjnego. Ewa Jackowska przywołała przykład jednego z krakowskich teatrów, który – jak dowodzi w oparciu o zebrane dowody – przez lata wykorzystywał utwory Marka Jackowskiego bez właściwego rozliczenia i bez należytego oznaczania autora kompozycji.

„Nie jestem od śledzenia każdego spektaklu, każdej emisji i każdego wykorzystania twórczości Marka. Od tego są instytucje, które pobierają za swoją działalność niemałe pieniądze” – mówiła w rozmowie.

Według Ewy Jackowskiej właśnie sprawa teatralna stała się początkiem znacznie szerszych pytań o skuteczność ochrony praw autorskich oraz o praktykę wydawania licencji przez organizacje zbiorowego zarządzania.

Marek Jackowski, na tle ulubionego drzewa pieprzowego. Foto archiwum rodziny Jackowskich.

W ocenie wdowy po Marku Jackowskim problem nie sprowadza się wyłącznie do pojedynczych błędów czy zaniedbań.

„ZAiKS powinien chronić twórców i ich dorobek. Tymczasem odnoszę wrażenie, że często łatwiej jest ścigać małych przedsiębiorców za włączone radio niż skutecznie reagować tam, gdzie chodzi o wieloletnie wykorzystywanie cudzej twórczości” – podkreślała.

Niezależnie od tego, jak oceniane będą poszczególne zarzuty, rozmowa odsłania narastające napięcie pomiędzy oczekiwaniami spadkobierców a funkcjonowaniem systemu ochrony praw autorskich w Polsce.

To zarzuty poważne i wymagające wyjaśnienia. Jednocześnie stanowią one część szerszej debaty, która od lat toczy się w środowisku twórców. Debaty o przejrzystości, skuteczności oraz odpowiedzialności instytucji zarządzających prawami autorskimi.

Ministestwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego/ fot. Adrian Grycuk CC BY-SA 3.0 pl

Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego, nadzór i coraz więcej pytań bez odpowiedzi

Jednym z najważniejszych wątków rozmowy była również kwestia nadzoru państwa nad organizacjami zbiorowego zarządzania prawami autorskimi. Ewa Jackowska przypomniała, że ZAiKS działa pod nadzorem właściwego ministra i właśnie dlatego wielokrotnie kierowała swoje uwagi do instytucji państwowych.

„Usłyszałam, że pojedynczy głos może nie wystarczyć. Dlatego apeluję do innych twórców i spadkobierców, aby zgłaszali podobne problemy, jeśli się z nimi spotkali” – mówiła.

W jej przekonaniu większa liczba zgłoszeń mogłaby doprowadzić do szerszego przyjrzenia się funkcjonowaniu całego systemu. W słowach Ewy Jackowskiej szczególnie mocno wybrzmiewał jeszcze jeden wątek. Nie chodzi wyłącznie o kwestie prawne. Chodzi o pamięć.

W ostatnich latach wielokrotnie organizowano koncerty, festiwale, projekty telewizyjne i wydawnicze odwołujące się do dorobku Maanamu. Zdaniem Ewy, wdowy po Marku Jackowskim, zbyt często uwaga skupiana jest wyłącznie na wykonawcach i medialnych symbolach zespołu, podczas gdy rola kompozytora schodzi na dalszy plan.

Szczególnie emocjonalny wymiar miała część rozmowy dotycząca obecności Marka Jackowskiego w projektach artystycznych, festiwalach i wydarzeniach poświęconych historii Maanamu. Ewa Jackowska zwracała uwagę, że coraz częściej mówi się o legendzie zespołu, a coraz rzadziej przypomina o człowieku, który stworzył jego muzyczne fundamenty.

„Nie walczę o pomniki. Walczę o elementarną uczciwość wobec autora tych kompozycji” – podkreślała.

To problem znacznie szerszy niż pojedynczy spór. W kulturze popularnej bardzo łatwo zapamiętać głos, twarz czy sceniczną charyzmę. Znacznie trudniej pamięta się autora melodii, bez której żadna z tych historii nigdy by nie powstała.

Spuścizna, która wciąż budzi emocje

W rozmowie pojawił się również temat wieloletnich sporów dotyczących zarządzania dorobkiem Maanamu po śmierci Marka Jackowskiego i Kory. Ewa Jackowska nie ukrywała krytycznej oceny działań Kamila Sipowicza, wskazując na istniejące od lat rozbieżności interpretacyjne oraz konflikty dotyczące rozliczeń i praw do spuścizny.

„Najbardziej boli mnie nie sam spór, lecz to, że w tym wszystkim coraz częściej gubi się postać Marka i jego twórczość” – mówiła.

To właśnie ten aspekt mojej rozmowy z Ewą Jackowską wybrzmiał najmocniej. Przekonanie, że pamięć o autorze muzyki nie może ustępować miejsca bieżącym konfliktom, interesom czy narracjom budowanym wokół historii zespołu, kiedy lidera już nie ma pośród żywych. Ciąg dalszy nastąpi…

Tomasz Wybranowski

Przeczytaj więcej

Wybranowski – dwadzieścia lat polskiego głosu pod irlandzkim niebem. Historia „Polskiej Tygodniówki” w Radiu NEAR FM
Wybranowski – dwadzieścia lat polskiego głosu pod irlandzkim niebem. Historia „Polskiej Tygodniówki” w Radiu NEAR FM
Spektakle Sabiny Karwali „BACK TO AMY”. Powrót do głosu, który zmienił muzykę.
Spektakle Sabiny Karwali „BACK TO AMY”. Powrót do głosu, który zmienił muzykę.
ZAiKS na rozdrożu. Wojciech Konikiewicz: „Nie walczę z ZAiKS-em! Walczę o ZAiKS i jego przejrzystość.”
ZAiKS na rozdrożu. Wojciech Konikiewicz: „Nie walczę z ZAiKS-em! Walczę o ZAiKS i jego przejrzystość.”