Leszek Kraskowski, znany dziennikarz śledczy, trafił na trzy miesiące do tymczasowego aresztu. Kulisy tej bulwersującej decyzji wywołują ogromne poruszenie w środowisku medialnym i prawniczym. O rażących kontrowersjach wokół tej sprawy mówił w Radiu Wnet dziennikarz śledczy Cezary Gmyz.
Standardy rodem z Białorusi
Gmyz od samego początku analizy zwraca uwagę na drastyczne naruszenie podstawowych procedur prawnych przez organy ścigania. Prokuratura zdecydowała o skierowaniu Kraskowskiego na obligatoryjne badania psychiatryczne, co według polskiego prawa automatycznie wymaga obecności obrońcy przy wszelkich czynnościach. Mimo jasnych przepisów kodeksu postępowania karnego, adwokaci podejrzanego dziennikarza zostali całkowicie odcięci od sprawy.
– Odnoszę wrażenie, że mamy do czynienia z sytuacją, która równie dobrze mogłaby się wydarzyć na Białorusi czy w Rosji – ocenił Cezary Gmyz.
Obaj reprezentujący zatrzymanego mecenasi, w tym Łukasz Pawelski, do dzisiaj nie otrzymali wglądu w akta sprawy. Nie umożliwiono im również kluczowego, osobistego widzenia z aresztowanym klientem. Czas na złożenie zażalenia na areszt mija błyskawicznie, co zdaniem komentatorów całkowicie paraliżuje prawo do obrony.





