Po 82 latach oczekiwania polscy specjaliści rozpoczęli prace poszukiwawcze na terenie dawnej wsi Huta Pieniacka w obwodzie lwowskim. To właśnie tam w lutym 1944 roku ukraińscy żołnierze 4. Pułku Policyjnego SS Galizien oraz lokalne oddziały UPA dokonali potwornej zbrodni, mordując od 800 do nawet 1100 Polaków.
Dzisiejsze poszukiwania to wyścig z czasem, pogodą oraz skomplikowaną dyplomacją. Ekipa pod kierownictwem prof. Krzysztofa Szwagrzyka z IPN wierzy, że uda się odnaleźć dwa masowe doły śmierci. Badacze muszą jednak mierzyć się z przepisami, które z punktu widzenia ludzkiej przyzwoitości brzmią wręcz kuriozalnie.
Absurdalne przepisy w Ukrainie
Ukraińskie prawo nakłada na polskich badaczy drastyczne ograniczenia. Polacy otrzymali zgodę wyłącznie na prace poszukiwawcze, a to oznacza, że nawet w przypadku odnalezienia kości naszych przodków, nie mogą ich godnie pochować. Procedura zmusza ich do wykonania czynności, które trudno zrozumieć.

– W momencie, kiedy zostaną odnalezione doły masowe, możemy tylko ustalić ich zakres, zmierzyć wielkość. Udowodnić, że znajdują się w nich ludzkie szczątki, ale nie możemy tych jam eksplorować, musimy je następnie zmierzyć, udokumentować i zakopać – wyjaśnił prof. Krzysztof Szwagrzyk.





