Teraz na antenie:
Radio Wnet
Historia

Silniejsi od polityki! Rafał Otoka-Frąckiewicz o nowym polskim społeczeństwie obywatelskim. Rozmowy Tomasza Wybranowskiego

Największe przemiany rzadko zaczynają się od ustaw i sejmowych debat. Zwykle rodzą się tam, gdzie ludzie uczą się ufać sobie nawzajem, współpracować i brać odpowiedzialność za własne życie.
Silniejsi od polityki! Rafał Otoka-Frąckiewicz o nowym polskim społeczeństwie obywatelskim. Rozmowy Tomasza Wybranowskiego

W rozmowie z Rafałem Otoką-Frąckiewiczem, twórcą kanału Polityko.TV, właśnie ten wątek wybrzmiewa najmocniej, bowiem jak mawiam „Polacy muszą odzyskać na powrót szacunek do samych siebie”.

Krytyka instytucji czy politycznych mechanizmów jest jedynie punktem wyjścia do znacznie ważniejszej refleksji: Polska nie będzie silna dlatego, że zmieni się jedna czy druga ekipa rządząca. Będzie silna wtedy, gdy jej obywatele odbudują własne środowiska zaufania, dobrej opinii i wzajemnego szacunku.

To nie jest wezwanie do ucieczki od państwa. Wręcz przeciwnie. To przypomnienie, że każde trwałe państwo wyrasta z jakości swoich obywateli. A tę jakość buduje się codzienną pracą, uczciwością i odpowiedzialnością za własne otoczenie.

Tutaj do wysłuchania rozmowa z Rafałem Otoką – Frąckiewiczem:

Polska zaczyna się od ludzi, nie od instytucji

W debacie publicznej od lat dominuje przekonanie, że wszystko zależy od polityki. Zmieniają się partie, koalicje, ministrowie i hasła wyborcze, a wraz z nimi pojawiają się kolejne obietnice naprawy państwa. Tymczasem doświadczenie wielu Polaków pokazuje coś zupełnie innego. Najważniejsze decyzje dotyczą przecież nie parlamentu, lecz codziennego życia: wyboru lekarza, prawnika, szkoły dla dzieci, przedsiębiorcy, któremu można zaufać, sąsiada gotowego pomóc w trudnej chwili.

To właśnie tę rzeczywistość opisuje Rafał Otoka-Frąckiewicz. Punktem wyjścia rozmowy staje się krytyka instytucji publicznych i organizacji, które – jego zdaniem – coraz częściej zajmują się ochroną własnych interesów zamiast służbą obywatelom. Nie zatrzymuje się jednak na diagnozie. Znacznie ciekawsze jest to, co proponuje w zamian.

Według niego Polacy nie pogrążają się w bierności. Dzieje się coś odwrotnego. Coraz więcej ludzi świadomie ogranicza swoje uzależnienie od niewydolnych struktur i zaczyna budować własne środowiska współpracy. Nie są to organizacje formalne ani ruchy polityczne. To sieci znajomości, rodzin, przedsiębiorców, rzemieślników i specjalistów, których łączy wzajemne zaufanie. Nie powstają one dlatego, że ktoś napisał program naprawy państwa. Powstają dlatego, że zwykli ludzie przekonali się, iż najpewniejszym kapitałem pozostaje dobra opinia drugiego człowieka.

„Polacy się nie wycofują. Polacy się coraz bardziej reakcyjnie zachowują. Powstają coraz większe sieci ludzi myślących po polsku i budujących relacje oparte na zaufaniu.”

To zdanie dobrze oddaje główną myśl rozmowy. Wbrew powszechnemu przekonaniu społeczeństwo nie rozpada się. Przeciwnie – odbudowuje swoje naturalne mechanizmy współpracy. Nie dzieje się to na pierwszych stronach gazet ani w telewizyjnych studiach. Dzieje się w codziennym życiu.

Dzień Flagi
Dzień Flagi Narodowej, fot. Kancelaria Prezydenta RP, Mikołaj Bujak

Twierdze szacunku i dobrej opinii

Historia Polski pokazuje, że najtrwalsze instytucje nigdy nie powstawały wyłącznie dzięki decyzjom władzy. Tworzyli je ludzie, którzy rozumieli wartość własnego nazwiska.

Przez dziesięciolecia właśnie dobra opinia była największym majątkiem kupca, lekarza, rzemieślnika czy nauczyciela. Można było stracić pieniądze, majątek albo stanowisko, ale utrata zaufania oznaczała utratę wszystkiego. W tym sensie współczesność niewiele się zmieniła.

Rafał Otoka-Frąckiewicz, twórca kanału Polityko.TV zwraca uwagę, że wokół takich ludzi tworzą się dziś małe wspólnoty wzajemnego wsparcia. To nie są zamknięte kręgi ani elity. To zwyczajni Polacy, którzy wiedzą, że uczciwość ma konkretną wartość.

Nieprzypadkowo wymienia zawody, które przez lata stanowiły fundament lokalnych społeczności: piekarzy, lekarzy, prawników, elektryków, rolników czy przedsiębiorców. Każdy z nich odpowiada za fragment wspólnego dobra. To właśnie oni stają się współczesnymi budowniczymi państwa.

„W tych grupach są prawnicy, lekarze, piekarze, rolnicy, elektrycy. Zaczynają żyć w sposób samowystarczalny, wspierając się wzajemnie. Takie państwo podziemne nam rośnie.”

Określenie „państwo podziemne” pojawia się w rozmowie nie jako odwołanie historyczne ani polityczne. Jest metaforą społeczeństwa, które potrafi funkcjonować niezależnie od słabości instytucji. Społeczeństwa opartego na odpowiedzialności, a nie na oczekiwaniu kolejnych decyzji z góry.

To bardzo ważne rozróżnienie. Nie chodzi bowiem o bunt wobec państwa, ale o budowanie takiej jakości życia społecznego, której nie da się zadekretować ustawą. Każdy człowiek staje się wtedy małą twierdzą własnej reputacji. W świecie nadmiaru informacji coraz mniej liczą się deklaracje, a coraz bardziej doświadczenie.

Czy można komuś powierzyć swoją sprawę? Czy dotrzymuje słowa? Czy jego nazwisko oznacza rzetelność? To właśnie z takich odpowiedzi rodzi się kapitał społeczny. I właśnie on – bardziej niż kolejne polityczne projekty – decyduje o sile państwa.

Państwo podziemne XXI wieku

W polskiej historii określenie „państwo podziemne” ma znaczenie szczególne. Kojarzy się z okupacją, konspiracją i walką o przetrwanie narodu. Rafał Otoka-Frąckiewicz używa go jednak w zupełnie innym sensie. Nie mówi o strukturach politycznych ani organizacjach. Mówi o ludziach, którzy coraz częściej przestają czekać, aż ktoś rozwiąże ich problemy.

To jeden z najbardziej interesujących wątków całej rozmowy. Zamiast kolejnego narzekania na klasę polityczną pojawia się obserwacja procesu, który od kilku lat staje się coraz bardziej widoczny. Polacy budują własne środowiska współpracy. Znajdują fachowców z polecenia. Wspierają lokalnych przedsiębiorców. Wymieniają się doświadczeniami. Pomagają sobie zawodowo i prywatnie. Nie dlatego, że ktoś ich do tego zachęca, ale dlatego, że jest to zwyczajnie skuteczne.

Nie ma w tym wielkich deklaracji, bowiem jest to tylko (choć coraz częściej mawiam „aż!”) codzienność. Coraz częściej okazuje się, że więcej znaczy telefon do sprawdzonego człowieka niż numer do urzędu. Więcej znaczy opinia sąsiada niż reklama. Więcej znaczy słowo człowieka niż oficjalna kampania promocyjna. Tak właśnie odbudowuje się społeczeństwo obywatelskie.

„Szukajmy przyjaciół wokół siebie. Szukajmy ludzi podobnie myślących. Szukajmy ludzi uczciwych i dajmy czas tej sytuacji. Nic na siłę.” – mawia Rafał Otoka – Frąckiewicz.

To nie jest zachęta do zamykania się we własnym świecie. Wręcz przeciwnie. To propozycja odbudowy więzi, które przez lata zostały osłabione przez pośpiech, anonimowość i przekonanie, że za wszystko odpowiada państwo. Nie odpowiada. Państwo może stworzyć ramy funkcjonowania społeczeństwa, ale nie zastąpi wzajemnego zaufania. Nie zbuduje dobrego imienia przedsiębiorcy. Nie sprawi, że lekarz będzie miał autorytet, a nauczyciel szacunek. To rodzi się wyłącznie między ludźmi.

Dlatego tak ważne jest odwrócenie perspektywy. Zamiast pytać wyłącznie, co zrobi dla nas państwo, warto zapytać, jakiej jakości wspólnotę tworzymy wokół siebie. Ta zmiana już się dokonuje, choć może nie jest przesadnie spektakularna. Nie wywołuje politycznych emocji i nie prowadzi do rewolucji. Ale jest znacznie głębsza. Polega na odbudowie odpowiedzialności.

Leon Prauziński, Szturm na Prezydium Policji – śmierć Franciszka Ratajczaka w piątek 27 grudnia 1918 r. Fot. domena publiczna, Wikipedia

Lekcja Wielkopolski – zwycięstwo, które dojrzewało przez pokolenia

Jednym z najbardziej poruszających fragmentów rozmowy jest odwołanie do historii Wielkopolski. Nie dlatego, że rozmówcy rozpamiętują przeszłość, ale dlatego, że próbują zrozumieć mechanizm, dzięki któremu naród odzyskuje siłę.

Rafał Otoka-Frąckiewicz przypomina rozmowę z prof. Markiem Rezlerem. Pada w niej liczba zaskakująca. Według historyka zaledwie około stu osób przez dziesięciolecia zaborów stworzyło środowisko, które później umożliwiło zwycięstwo Powstania Wielkopolskiego.

Nie byli to wielcy wodzowie czy znane persony! Byli to księża, kupcy, nauczyciele, przedsiębiorcy, prawnicy i społecznicy. Ludzie, którzy przez lata wykonywali swoją codzienną pracę najlepiej, jak potrafili. Uczyli języka polskiego i prowadzili polskie firmy, zakładali spółdzielnie i banki, ale nade wszystko pomagali sobie wzajemnie i budowali zaufanie.

Dzięki temu, gdy nadszedł odpowiedni moment, społeczeństwo było gotowe. Nie trzeba było tworzyć go od początku. I to spostrzeżenie powinno być dla nas niezwykle aktualną lekcją.

Dzisiaj również wielu ludzi szuka szybkich rozwiązań, oczekuje jednego lidera, jednej partii albo jednych wyborów, które wszystko zmienią. Historia Polski pokazuje jednak coś odwrotnego. Oto najpierw dojrzewa społeczeństwo a dopiero później dojrzewa państwo.

„Na utrzymanie polskości pracowali księża, kupcy, naukowcy, inżynierowie. Wokół nich gromadzili się ludzie. Tak właśnie rodziły się później elity zdolne przejąć odpowiedzialność za państwo.” – Rafał Otoka – Frąckiewicz.

To ważna uwaga również dlatego, że przywraca właściwe proporcje. Bohaterami historii nie są wyłącznie ci, których nazwiska zapisano w podręcznikach. Równie ważni pozostają ci, którzy piekli chleb, prowadzili warsztaty, uczyli dzieci i budowali lokalne wspólnoty.

Naród nie istnieje dzięki pomnikom tylko dzięki ludziom, którzy każdego dnia wykonują swoją pracę uczciwie. W tym sensie historia nie jest zamkniętym rozdziałem tylko instrukcją działania. A współczesne polskie państwo podziemne – rozumiane jako wspólnota ludzi odpowiedzialnych za siebie nawzajem – może stać się podobnym fundamentem przyszłości.

„Nie traćmy energii na rzeczy nieproduktywne. Szukajmy ludzi uczciwych, ludzi przydatnych, ludzi, którym można zaufać. Reszta przyjdzie z czasem.”

W tym zdaniu nie ma wiary w cudowne recepty, ale przekonanie, że trwałe zmiany zawsze zaczynają się od jakości relacji między ludźmi.

Tomasz Wybranowski

Przeczytaj więcej

Czerwiec 1976. Jak robotnicy oszukali cenzurę PRL. Rozkręcili szyny, by świat usłyszał o buncie
Czerwiec 1976. Jak robotnicy oszukali cenzurę PRL. Rozkręcili szyny, by świat usłyszał o buncie
Jaka będzie ta Polska? Katarzyna Obłąkowska „Prawda wyzwolona”. Rozmowa o Polsce między historią, pamięcią a przyszłością
Jaka będzie ta Polska? Katarzyna Obłąkowska „Prawda wyzwolona”. Rozmowa o Polsce między historią, pamięcią a przyszłością
Andrij Sadowy: Głupstwo przeciwko przyszłości. Jarosław Kaczyński: [Sadowy] to oczywisty banderowiec! Spór o pamięć i polityczną moralność w świetle oszukania polskiej firmy.
Andrij Sadowy: Głupstwo przeciwko przyszłości. Jarosław Kaczyński: [Sadowy] to oczywisty banderowiec! Spór o pamięć i polityczną moralność w świetle oszukania polskiej firmy.