Teraz na antenie:
Radio Wnet
Historia

Polskie skarby narodowe niszczeją na Ukrainie. Kijów nie chce ich oddać

Dlaczego Ukraina nie zwróciła Polsce tysięcy dzieł sztuki w czasie, gdy relacje polsko-ukraińskie ponownie koncentrują się wokół sporów historycznych? Powraca sprawa bezcennych archiwów, starodruków oraz rękopisów Mickiewicza i Słowackiego, które od dziesięcioleci zalegają w ukraińskich magazynach. Choć od upadku Związku Radzieckiego minęło ponad 30 lat, temat ten w polskiej przestrzeni publicznej niemal nie istnieje. Czy bierność Warszawy i nieufność Kijowa doprowadzą do bezpowrotnej utraty naszych narodowych relikwii?
Polskie skarby narodowe niszczeją na Ukrainie. Kijów nie chce ich oddać

Rękopis Pana Tadeusza, fot. wikimedia.org/ Pleple2000/Wikipedia/CC 4.0

Ukraiński spisek? „Bali się, że Polska nigdy ich nie odda”

Gdy w lutym 2022 roku Rosja rozpoczęła pełnoskalową inwazję na Ukrainę, polskie środowisko muzealne natychmiast ruszyło z pomocą. Polacy nie tylko organizowali zbiórki materiałów zabezpieczających, ale wysunęli także niezwykle hojną i logiczną propozycję: zabezpieczenie i wywiezienie najcenniejszych lwowskich zbiorów do Polski w formie bezpiecznego depozytu na czas trwania wojny.

Reakcja strony ukraińskiej była jednak zimnym prysznicem dla polskich dyplomatów i muzealników. Kijów kategorycznie odrzucił tę ofertę. Powód? W kuluarach otwarcie mówiono o głębokiej nieufności wobec intencji Warszawy.

– Ukraińcy wietrzyli w tym jakiś podstęp. Pojawiła się obawa, że jeśli przekażą nam te dzieła w depozyt, to Polska już nigdy ich nie odda – ujawnia dziennikarz śledczy Tomasz Szymborski.

Ta paranoiczna postawa zaskakuje tym bardziej, że to właśnie Polska stała się głównym hubem humanitarnym i militarnym dla walczącej Ukrainy. Nieufność ta zablokowała jednak jakąkolwiek szansę na systemowe zabezpieczenie wspólnego dziedzictwa kulturowego przed rosyjskimi bombami.

Rękopisy Mickiewicza i Słowackiego niszczeją we Lwowie. „Możecie sobie sami zeskanować”

W ukraińskich archiwach i bibliotekach – przede wszystkim we Lwowie – wciąż spoczywają bezcenne pamiątki po najwybitniejszych twórcach polskiej kultury. To tam znajdują się oryginalne autografy, listy, pierwodruki oraz rękopisy Mickiewicza i Słowackiego. Obok nich na półkach zalegają bezcenne archiwa kościelne oraz dokumentacja urzędów wojewódzkich II Rzeczypospolitej (m.in. ze Stanisławowa).

Ich stan techniczny budzi jednak coraz większe przerażenie polskich ekspertów. Wiele z tych dokumentów przechowywanych jest w fatalnych warunkach, bez odpowiedniej kontroli wilgotności i temperatury.

CAŁY TEKST GOŚCIA RADIA WNET

Jak na te alarmujące sygnały reaguje strona ukraińska? Zamiast zgody na renowację czy choćby czasowe wypożyczenie eksponatów, Kijów stawia twarde warunki. Jedyna oferta, jaka leży na stole, brzmi niemal jak kpina:

– Jedyne, co Ukraińcy proponują, to: „możecie sobie to zdigitalizować”. Czyli polscy specjaliści mogą przyjechać, na własny koszt porobić zdjęcia, zeskanować dokumenty i wrzucić je do internetu. Sami jednak fizycznych obiektów nie oddadzą – tłumaczy Szymborski.

Dla Kijowa te pamiątki stanowią kartę przetargową, mimo że – obiektywnie rzecz biorąc – Ukraina nie posiada wielu własnych, rdzennych zabytków z tamtego okresu. Większość z nich to spuścizna I i II Rzeczypospolitej, którą strona ukraińska uważa dziś za swoje „prawo terytorialne”.

Bierność Warszawy. Temat tabu w imię „wyższej konieczności”

Dlaczego temat, jakim są polskie dzieła sztuki na Ukrainie, został całkowicie zamieciony pod dywan? Oficjalna narracja polskich władz opiera się na przekonaniu, że w obliczu wojny za naszą wschodnią granicą, wysuwanie jakichkolwiek roszczeń wobec Kijowa jest „niestosowne” i może zaszkodzić strategicznemu sojuszowi.

Zdaniem wielu niezależnych obserwatorów i dziennikarzy, taka postawa to kardynalny błąd polskiej dyplomacji. Milczenie Warszawy sprawia, że szansa na odzyskanie lub chociażby uratowanie tych dóbr maleje z każdym rokiem.

– Im dłużej będziemy zwlekać, tym głębiej te wszystkie zabytki, rękopisy i książki zostaną pokryte błoną niepamięci. Tworzenie tematów tabu w imię poprawności politycznej doprowadzi do sytuacji, w której za kilkanaście lat nikt już nie będzie pamiętał, co tam właściwie zostało – ostrzega Tomasz Szymborski.

Współczesne relacje polsko-ukraińskie i historia z nimi związana pokazują, że jednostronne ustępstwa rzadko przynoszą oczekiwane rezultaty. Podczas gdy Polska unika trudnych tematów, Ukraina twardo dba o swoje interesy kulturowe i historyczne.

Dziedzictwo ZSRR i kuriozalny „dar narodu ukraińskiego”

Aby zrozumieć skalę problemu, należy cofnąć się do 1945 roku. Po konferencji w Jałcie i przesunięciu granic Polski na zachód, lwowskie zbiory Zakładu Narodowego im. Ossolińskich (Ossolineum) miały trafić do Wrocławia. Stało się jednak zupełnie inaczej.

Do nowej siedziby we Wrocławiu trafiło zaledwie 30% przedwojennych zbiorów. Pozostałe 70% bezcennych woluminów, rękopisów i obrazów zostało zatrzymane na terytorium Ukraińskiej SRR. Co najbardziej kuriozalne, ówczesne przekazanie niespełna jednej trzeciej kolekcji zostało oficjalnie nazwane… „darem narodu ukraińskiego dla narodu polskiego”.

Dziś niepodległa Ukraina uważa się za prawnego spadkobiercę tych terytoriów i wszystkiego, co na nich pozostało po pakcie Ribbentrop-Mołotow oraz działaniach wojennych. Przedstawiciele ukraińskich instytucji kultury konsekwentnie powołują się na tzw. prawo terytorialne. Twierdzą, że skoro obiekty te fizycznie znajdują się na ich ziemi, stanowią własność państwa ukraińskiego – bez względu na to, kto je stworzył i do kogo należały przez stulecia.

Czas na twardą dyplomację

Trudno nie wspierać Ukrainy w jej walce o niepodległość i integralność terytorialną. Jednak prawdziwe partnerstwo powinno opierać się na prawdzie i wzajemnym szacunku dla dziedzictwa narodowego. Restytucja dzieł sztuki z Ukrainy nie musi oznaczać natychmiastowego wywożenia wszystkiego ciężarówkami. Powinna jednak zacząć się od uczciwej inwentaryzacji, dopuszczenia polskich konserwatorów do niszczejących zbiorów oraz podpisania długoterminowych umów depozytowych.

Jeśli polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych oraz Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego nie zaczną głośno i asertywnie stawiać tego tematu na agendzie dwustronnej, rękopisy Mickiewicza we Lwowie oraz setki innych unikalnych zabytków mogą bezpowrotnie zamienić się w proch – za cichym przyzwoleniem obu stron.

WSPIERAJ NAS NA PATRONITE

Przeczytaj więcej

Silniejsi od polityki! Rafał Otoka-Frąckiewicz o nowym polskim społeczeństwie obywatelskim. Rozmowy Tomasza Wybranowskiego
Silniejsi od polityki! Rafał Otoka-Frąckiewicz o nowym polskim społeczeństwie obywatelskim. Rozmowy Tomasza Wybranowskiego
Czerwiec 1976. Jak robotnicy oszukali cenzurę PRL. Rozkręcili szyny, by świat usłyszał o buncie
Czerwiec 1976. Jak robotnicy oszukali cenzurę PRL. Rozkręcili szyny, by świat usłyszał o buncie
Jaka będzie ta Polska? Katarzyna Obłąkowska „Prawda wyzwolona”. Rozmowa o Polsce między historią, pamięcią a przyszłością
Jaka będzie ta Polska? Katarzyna Obłąkowska „Prawda wyzwolona”. Rozmowa o Polsce między historią, pamięcią a przyszłością