
Leszek Kraskowski, fot. youtube.com/Reporterzy Online

„Sprawa aresztowania Leszka Kraskowskiego nie daje mi spokoju” – napisał na platformie X Wojciech Czuchnowski z „Gazety Wyborczej”, oferując osobiste poręcze...
Prowadzący:
Sąd Rejonowy w Piasecznie zdecydował o trzymiesięcznym areszcie dla znanego dziennikarza śledczego Leszka Kraskowskiego. Ta niezwykle drastyczna decyzja wywołała natychmiastowe oburzenie w środowisku medialnym oraz doprowadziła do ostrego starcia na najwyższych szczeblach władzy.
Sprawa wywołuje ogromne emocje, ponieważ Kraskowski to autor głośnych tekstów uderzających m.in. w Romana Giertycha oraz badających kulisy afery Polnordu i nieprawidłowości w NIK. Komentatorzy wprost pytają, czy prokuratura nie stała się narzędziem politycznej zemsty.
Oficjalnym powodem zatrzymania dziennikarza miało być posiadanie broni gazowej kalibru 9 mm bez wymaganego zezwolenia oraz kierowanie gróźb karalnych wobec komendanta policji w Piasecznie. Sprawę na antenie Radia Wnet szczegółowo opisał dziennikarz Jakub Pilarek, który dotarł do kulis tej bulwersującej sprawy.

Rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Warszawie Piotr Antoni Skiba przekazał Radiu Wnet, że Leszek Kraskowski został …
– Posiadanie broni gazowej o małym kalibrze to sprawa, która w większości przypadków kończy się warunkowym umorzeniem. Nikt z tego powodu nie trafia za kraty – podkreślił Jakub Pilarek.
Drugim filarem oskarżenia jest mail z groźbami, który miał trafić do komendanta policji. Zirytowany bezczynnością mundurowych Kraskowski miał rzekomo zapytać w wiadomości, co by się stało, gdyby użył wobec komendanta przemocy. Prokuratura do dziś nie zweryfikowała, czy maila rzeczywiście wysłał dziennikarz, czy też była to hakerska prowokacja.
– Gdyby się okazało, że są tam jakieś wątpliwości, czy to w ogóle Leszek Kraskowski tego maila wysłał, to byłaby to straszliwa wpadka organów ścigania – dodał Pilarek.
Największy niepokój budzi jednak to, co stało się podczas przeszukania domu dziennikarza. Służby zabezpieczyły jego nośniki elektroniczne, komputery i telefony. Urządzenia te zawierają dane informatorów i materiały ze śledztw, które chroni tajemnica dziennikarska.
Istnieje uzasadnione podejrzenie, że cała akcja mogła być pretekstem do przejęcia wrażliwych materiałów śledczych Kraskowskiego. Dodatkowo proces zatrzymania obnażył poważne błędy proceduralne. Wyznaczony z urzędu adwokat otrzymał powiadomienie tuż przed samym posiedzeniem i fizycznie nie zdołał wziąć udziału w rozprawie aresztowej.
– Państwo używa siły przeciwko dziennikarzowi śledczemu, który prowadził tak poważne sprawy, jak afera Polnord czy afera w NIK-u – alarmuje Krzysztof Skowroński, szef Radia Wnet i były prezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich (SDP).
Skowroński zwraca uwagę, że Kraskowski to w polskim środowisku medialnym postać wyjątkowa.
– To jest samotny wilk. Za nim nie stoi żadna wielka redakcja czy potężna siła korporacyjna. On te wszystkie śledztwa prowadził z wewnętrznej potrzeby opisywania zła – wyjaśnił Krzysztof Skowroński.
Aresztowanie Kraskowskiego wywołało jednak efekt, którego autorzy nagonki prawdopodobnie się nie spodziewali. W obronie dziennikarza, kojarzonego z prawą stroną sceny politycznej, stanął m.in. Wojciech Czuchnowski z „Gazety Wyborczej”. Publicysta wystosował list otwarty do Ministra Sprawiedliwości i zaoferował osobiste poręczenie za Kraskowskiego.
– To jest bardzo dobre świadectwo, bo być może uda się wybudować solidarność ponad podziałami. Być może sprawdzimy, czy rzeczywiście mamy do czynienia z opresyjnym państwem, które w sposób mafijny wykorzystuje swoje struktury do straszenia dziennikarzy – skomentował ten krok Krzysztof Skowroński.
Szef Radia Wnet zapowiedział już, że SDP poinformuje o sprawie Światową Federację Dziennikarzy, a samo radio rozpocznie własne, niezależne śledztwo dziennikarskie w tej sprawie.
Sprawa błyskawicznie urosła do rangi kryzysu politycznego. Głos zabrał prezes PiS Jarosław Kaczyński, który w mediach społecznościowych bezpardonowo uderzył w obecną władzę. Szef opozycji stwierdził, że zamykanie niezależnych dziennikarzy w więzieniach to dowód słabości, a Polska „weszła na drogę Łukaszenki i Putina”.
Zupełnie inaczej sprawę widzi koalicja rządząca. Nad ranem do zarzutów odniósł się Roman Giertych, który ostro skrytykował solidarność środowiska dziennikarskiego. Poseł Koalicji Obywatelskiej stwierdził, że dziennikarze przedkładają lojalność zawodową nad prawo, a gdyby podobne groźby pod adresem policji kierował ksiądz, polityk czy magazynier, reakcja mediów byłaby zupełnie inna.
Sprawa aresztowania Leszka Kraskowskiego dopiero się rozpoczyna. Dziennikarze zapowiadają walkę o jego uwolnienie i domagają się od prokuratury pełnej transparentności, w tym natychmiastowego ujawnienia nagrań z zatrzymania oraz treści rzekomego maila z groźbami.