
Elektrownia atomowa w Bohunicach, Słowacja I Fot. János Korom Dr (CC BY-SA 2.0), Wikipedia

W audycji red. Konrad Mędrzecki, prof. Ludwik Pieńkowski i Zbigniew Zieliński rozmawiają o przyszłości polskiej energetyki: wiatrakach, atomie i inwestycji w...
Prowadzący:
Prof. Pieńkowski przypomina, że Polska potrzebuje znacznie większej mocy jądrowej niż ta, którą zapewni pierwszy blok. Nie kwestionuje więc samej potrzeby budowy kolejnych elektrowni. Ostrzega jednak przed zbyt szybkim wskazywaniem konkretnej technologii:
„Podejęcie dzisiaj decyzji na budowę drugiej elektrowni w jakiejkolwiek technologii zawsze będzie błędem.”
Według eksperta problem polega na tym, że Polska wybrała już technologię AP1000 dla pierwszej elektrowni jądrowej w Choczewie. Dopóki nie wiadomo, jak ta inwestycja będzie przebiegać, wybór technologii dla kolejnej siłowni może stworzyć dodatkowe napięcia.
Prof. Pieńkowski wskazuje dwa ryzyka. Jeśli druga elektrownia miałaby być budowana w tej samej technologii, pojawi się pytanie, dlaczego nie zdecydowano się od razu na większy pakiet. Jeśli zaś wybrano by inną technologię, mogłoby to osłabić zaufanie do projektu realizowanego w Choczewie.
„Podejmiemy decyzję, że to będzie też AP1000, no to znaczy się, że mamy pełne zaufanie do tej technologii. Wobec tego pada pytanie, dlaczego wcześniej tego nie zrobiliśmy.”
– ocenia ekspert i dodaje, że wybór konkurencyjnego rozwiązania byłby jeszcze bardziej ryzykowny dla pierwszej inwestycji.

Elektrownia jądrowa w Choczewie powinna być budowana po latach przygotowań i pełnej analizie bezpieczeństwa – przekonuje…
W rozmowie pojawia się też argument zdroworozsądkowy: zamiast równolegle otwierać zbyt wiele frontów, państwo powinno doprowadzić do realnego postępu przy pierwszej elektrowni. Zbigniew Zieliński zwraca uwagę, że rozmowa o kolejnych projektach nie rozwiązuje problemów z obecną inwestycją:
„Najpierw trzeba się skoncentrować, żeby wybudować pierwszą elektrownię.”
Prof. Pieńkowski zgadza się z takim podejściem. Jego zdaniem można mówić o drugiej elektrowni, można analizować technologie i przygotowywać krótką listę możliwych rozwiązań, ale nie należy teraz podejmować decyzji wiążącej.
Rozmówcy podkreślają, że polska gospodarka będzie potrzebować około 10 GW mocy jądrowych. Pierwsza elektrownia nie rozwiąże więc całego problemu stabilnych źródeł energii. Mimo to, zdaniem prof. Pieńkowskiego, kolejność działań ma kluczowe znaczenie:
„Jeden oczywiście nic nie ratuje. Wobec tego wtedy mówiono kilka lat temu o budowie dwóch elektrowni, więc dzisiaj też jest naturalne, że mówimy o budowie dwóch elektrowni.”
Najważniejsze jest jednak to, by rozmowa o drugiej siłowni nie utrudniła budowy pierwszej. Z tej perspektywy wybór technologii dla kolejnej elektrowni powinien zostać odłożony do czasu, gdy będzie jasne, jak sprawdza się projekt AP1000 w Choczewie.