Teraz na antenie:
Radio Wnet
Świat

Po finale Ligi Mistrzów Francja znów w ogniu

Po zwycięstwie Paris Saint-Germain w finale Ligi Mistrzów francuskie ulice znów zamieniły się w scenę zamieszek. Nathaniel Garstecka mówi wprost, że to nie były sceny związane z piłką nożną, ale kolejny wybuch przemocy, do którego Francja zaczyna się przyzwyczajać.
Po finale Ligi Mistrzów Francja znów w ogniu

fot. BeOstbelgien/X

Szekspir pod gwiazdami

Francja po finale PSG. „To nie ma nic wspólnego z piłką nożną”

Zwycięstwo Paris Saint-Germain w finale Ligi Mistrzów miało być dla francuskich kibiców momentem święta. Zamiast tego Francja znów oglądała sceny przemocy, chaosu i starć na ulicach. W rozmowie z Radiem Wnet Nathaniel Garstecka z „Wszystko co Najważniejsze” mówi wprost, że to, co wydarzyło się po meczu, nie było już zwykłą, nawet przesadną, kibicowską euforią. „To są sceny, które nie mają nic wspólnego z piłką nożną” — ocenia.

Skala zniszczeń i liczba ofiar robią ogromne wrażenie. Jak relacjonuje rozmówca, policja zatrzymała ponad 700 osób, około 200 zostało rannych, jedna osoba zginęła w wypadku skutera, a kilka innych zostało dźgniętych nożem i trafiło do szpitali w stanie krytycznym. Do tego doszły zniszczone witryny sklepowe, grabieże, spalone samochody i zdewastowane rowery. W samym Paryżu oraz innych częściach kraju na ulice skierowano 22 tysiące funkcjonariuszy policji i żandarmerii.

Francja po finale PSG. Paryż znów płonie
01.06.2026
15 min
Francja po finale PSG. Paryż znów płonie

Prowadzący:

Zamieszki po PSG. Co naprawdę wydarzyło się we Francji

Według Nathaniela Garstecki problem nie dotyczył wcale samego sportu. Jego zdaniem finał PSG stał się tylko pretekstem do wyjścia na ulice dla grup, które od dawna wykorzystują takie momenty do rozrób i demonstracji siły. „To są czynem młodzieży niezintegrowanej, niezasymilowanej z przedmieść, które po prostu korzystają z takiej okazji, żeby przyjść do dużych miast i dokonać rozruby” — mówi.

To ważne rozróżnienie, bo we francuskiej debacie publicznej wydarzenia po meczu szybko stały się nie tyle tematem sportowym, ile społecznym i politycznym. Garstecka podkreśla, że podobne sceny pojawiały się już wcześniej przy okazji meczów PSG na wysokim szczeblu rozgrywek europejskich, a z roku na rok ich skala rośnie. W jego ocenie to zjawisko nie jest już epizodem, ale częścią szerszego kryzysu, z którym Francja od dawna nie potrafi sobie poradzić.

Szekspir pod gwiazdami

Francuskie media ostrożnie dotykają problemu

Rozmówca zwraca uwagę, że media we Francji bardzo ostrożnie podchodzą do opisywania przyczyn tych wydarzeń. Jego zdaniem dzieje się tak dlatego, że głębsza analiza szybko prowadzi do niewygodnych wniosków dotyczących integracji, migracji i struktury społecznej współczesnej Francji. „Media bardzo próbują ostrożnie podchodzić do tego tematu, bo oczywiście jak się zagłębią, to dojdą do wniosku, że te czyny są dokonywane przez niezasymilowaną młodzież pochodzenia imigranckiego” — mówi.

Jednocześnie zaznacza, że nie chodzi już o pierwsze pokolenie przybyszów. Mówi o ludziach urodzonych we Francji, posiadających francuskie obywatelstwo, ale zachowujących się — jak to ujmuje — „jak osoby nienależące do naszej tej samej cywilizacji”. To właśnie ten element czyni debatę tak trudną: formalnie są to obywatele Francji, ale w opinii części komentatorów nie doszło do pełnej integracji kulturowej i społecznej.

Prawica i lewica widzą to inaczej

W rozmowie wyraźnie wybrzmiewa też spór o interpretację tych wydarzeń. Garstecka tłumaczy, że media i politycy prawicowi będą widzieć w nich konsekwencję nieudanej polityki migracyjnej i integracyjnej prowadzonej przez dekady. Z kolei środowiska bardziej centrowe i lewicowe mają przedstawiać te zajścia jako bunt społeczny, wynik biedy, frustracji i wykluczenia młodzieży z przedmieść. „Media bardziej centrowe i lewicowe będą mówić, że to są rozróby na tle socjalnym, że to jest biedna młodzież z przedmieść, że to nie jest ich wina, że to wina systemu” — relacjonuje.

Ten podział nie jest nowy, ale w sytuacji kolejnych zamieszek robi się coraz bardziej widoczny. Ostatecznie bowiem każda ze stron wskazuje inne źródło kryzysu i inne rozwiązania, a państwo pozostaje w zawieszeniu między tymi diagnozami.

Szekspir pod gwiazdami
Paris Saint-Germain wygrywa piłkarską Ligę Mistrzów po raz drugi z rzędu! Zdecydowały rzuty karne
Paris Saint-Germain wygrywa piłkarską Ligę Mistrzów po raz drugi z rzędu! Zdecydowały rzuty karne

Paryżanie pokonali po serii jedenastek Arsenal Londyn 4:3. Zdecydowało "pudło" obrońcy "Kanonierów" Gabriela Magalhaesa.

Paryż i Francja przyzwyczajone do przemocy

Jednym z najmocniejszych wątków rozmowy jest stwierdzenie, że we Francji podobne sceny coraz mniej szokują. Garstecka mówi wprost, że dla wielu Francuzów, a zwłaszcza Paryżan, takie obrazy zaczynają być elementem codzienności. „To już jest element krajobrazu społecznego, to że przedmieścia płoną i że te fale przemocy się rozlewają także do dużych miast jak Paryż” — ocenia.

W jego opinii właśnie to zobojętnienie jest jednym z najbardziej niepokojących objawów sytuacji. Społeczeństwo przyjmuje kolejne akty przemocy jako coś wpisanego w rytm życia publicznego — czy to przy okazji meczów, świąt narodowych, Sylwestra, czy policyjnych interwencji. Francuska opinia publiczna nie tyle już pyta, czy dojdzie do rozruchów, ale raczej przy jakiej okazji wybuchną następne.

Nie tylko futbol. 14 lipca i Sylwester też kończą się ogniem

Rozmówca bardzo wyraźnie zaznacza, że finał PSG był tylko jedną z wielu okazji do podobnych wybuchów agresji. Jako przykłady podaje francuskie święto narodowe 14 lipca oraz noc sylwestrową. Jego zdaniem są to regularnie momenty, w których dochodzi do podpaleń samochodów i zamieszek na szeroką skalę. „Na Sylwestra normalnie to jest czas radości, świętowania, celebrowania. Nie, we Francji też to są zamieszki, to są spalone samochody w całej Francji” — mówi.

Przypomina także zamieszki z 2023 roku, które wybuchły po zastrzeleniu młodego przestępcy przez policję i trwały przez kilka tygodni, generując straty liczone w miliardach euro. To pokazuje, że dla wielu francuskich miast każdy silniejszy impuls — sportowy, polityczny czy policyjny — może uruchomić podobną dynamikę przemocy.

Szekspir pod gwiazdami

Państwo bezradne wobec przedmieść

W opinii Garstecki jednym z kluczowych problemów jest bezradność francuskiego państwa. Mimo ogromnych sił policyjnych, mimo obecności tysięcy funkcjonariuszy, nie udaje się skutecznie opanować sytuacji ani przywrócić trwałego porządku. „Państwo jest całkowicie bezbronne” — mówi. Dodaje, że niektóre dzielnice funkcjonują już właściwie według innych reguł niż republikański porządek francuski.

Szczególnie mocny jest fragment dotyczący Marsylii. Według rozmówcy w części dzielnic tego miasta realną kontrolę przejmują lokalne gangi, a policja i służby państwowe mają tam w praktyce ograniczone możliwości działania. To obraz państwa, które zachowuje formalną suwerenność, ale w części terytorium traci realną kontrolę nad codziennym życiem społecznym.

Czy Francja ma jeszcze wybór

Na pytanie o możliwe antidotum Garstecka odpowiada, że dla samej Francji przestrzeń działania jest już bardzo ograniczona. Jego zdaniem błędy popełniono dekady temu, gdy rozpoczęto szerokie otwieranie kraju na migrację zarobkową i nadawanie obywatelstwa osobom urodzonym na miejscu. „Jesteśmy w błędnym kole, który rozpoczął się 60 lat temu przy pierwszych wizach roboczych rozdanych” — mówi.

Szekspir pod gwiazdami

Rozmówca ocenia, że jednym z podstawowych błędów było automatyczne przyznawanie obywatelstwa osobom urodzonym we Francji, co sprawia, że państwo nie ma już narzędzia wydalenia nawet tych, którzy dopuszczają się przestępstw. Drugim problemem ma być zbyt pobłażliwe podejście państwa do sprawców przemocy i ich rodzin. W jego ocenie Francja boi się ostrzejszej reakcji, ponieważ każda próba zaostrzenia kursu może wywołać jeszcze większe fale przemocy.

Polska jako kraj, który może jeszcze wyciągnąć wnioski

Jednym z najmocniejszych politycznie fragmentów rozmowy jest ten, w którym Garstecka przenosi debatę z Francji do Polski. Jego zdaniem Warszawa wciąż ma możliwość wyboru własnej ścieżki i może uniknąć błędów, które popełnił Zachód. „Polska ma taki luksus, że może czerpać z błędów Zachodu i dostosować swoją politykę migracyjną, żeby nie popełnić tych samych błędów” — mówi.

W jego opinii Polska stoi dziś przed wyborem między dalszym otwieraniem się na migrację — uzasadnianym potrzebami gospodarki — a ochroną bezpieczeństwa społecznego, nawet kosztem części wzrostu gospodarczego. To wyraźnie pokazuje, że rozmowa o zamieszkach po finale PSG szybko zamienia się tu w szerszą diagnozę polityczną i cywilizacyjną.

Osobiste doświadczenie z Paryża

Pod koniec rozmowy Nathaniel Garstecka dodaje także bardzo osobisty wątek, który wzmacnia jego diagnozę. Opowiada o własnym doświadczeniu z dzieciństwa w Paryżu, gdy jako młody Polak grający w klubach piłkarskich miał stykać się z agresją i wykluczeniem. Twierdzi, że dochodziło do sytuacji, w których był ofiarą dyskryminacji i przemocy, a kierownictwo klubu miało zasugerować mu odejście, bo jako przedstawiciel mniejszości „to on musi opuścić klub”.

Szekspir pod gwiazdami

Ten wątek ma w jego narracji szczególne znaczenie, bo pokazuje, że dla niego nie jest to tylko abstrakcyjny problem analizowany z dystansu, ale także doświadczenie osobiste. Dzięki temu jego ocena sytuacji jest jeszcze mocniej osadzona w życiowym doświadczeniu.

Francja oswojona z kryzysem

Cała rozmowa prowadzi do jednego, dość ponurego wniosku: Francja nie traktuje już podobnych scen jako wyjątkowego załamania porządku, ale raczej jako powracający element życia publicznego. Właśnie to najbardziej niepokoi rozmówcę. Zamieszki po zwycięstwie PSG nie są bowiem dla niego odosobnionym incydentem ani tylko symptomem problemów stadionowych. Są oznaką państwa, które przez lata nie poradziło sobie z integracją, bezpieczeństwem i reakcją na przemoc.

Z tej perspektywy noc po finale Ligi Mistrzów staje się czymś więcej niż relacją z ulicznych rozruchów. Staje się kolejnym rozdziałem opowieści o społeczeństwie, które nauczyło się żyć z kryzysem — i być może przestało już wierzyć, że da się go odwrócić.

Szekspir pod gwiazdami

Autorzy:

Przeczytaj więcej

Wielkie trzęsienie ziemi w Londynie. Rząd Keira Starmera runął, krajem wstrząsnęły dymisje
Wielkie trzęsienie ziemi w Londynie. Rząd Keira Starmera runął, krajem wstrząsnęły dymisje
Koziński o błędzie Kijowa: „Za powrót do Polski Ukraińcy zapłacą wysoką cenę”
Koziński o błędzie Kijowa: „Za powrót do Polski Ukraińcy zapłacą wysoką cenę”
Andy Burnham nowym premierem UK? „Odziedziczy kryzys i nie będzie miał łatwo”
Andy Burnham nowym premierem UK? „Odziedziczy kryzys i nie będzie miał łatwo”