Brytyjska scena polityczna po raz kolejny staje się areną bezprecedensowego chaosu. Keir Starmer, lider Partii Pracy, który w 2024 roku przejmował władzę z mandatem wielkich zmian, właśnie ogłosił swoją dymisję. To już siódmy szef rządu na Downing Street od czasu historycznego referendum brexitowego z 2016 roku.
Decyzja Starmera to bezpośredni efekt katastrofalnego wyniku partii w ostatnich wyborach lokalnych oraz narastającego buntu wewnątrz własnego ugrupowania. Czara goryczy przelała się po wyborach uzupełniających w Wielkim Manchesterze, które obnażyły rekordowo niskie poparcie dla dotychczasowego premiera.
Awans ponad siły
Upadek rządu Starmera nie zaskoczył ekspertów, którzy od miesięcy obserwowali pikujące sondaże Partii Pracy. Brytyjski premier mierzył się z łatką najbardziej niepopularnego szefa rządu w historii tamtejszych badań społecznych.
– Jeśli chodzi o osobistą pozycję Starmera, to to jest przypadek osoby, która awansowała powyżej własnych możliwości – zaznaczył w rozmowie z Radiem Wnet dr Przemysław Biskup, analityk Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych (PISM).






