„Weszliśmy i zaczęło się karaoke”
– Kiedy podjechaliśmy pod dom, usłyszeliśmy głośne śpiewy. Okazało się, że trafiliśmy na wielką imprezę rodzinną – relacjonuje.
Na miejscu bawiło się kilkadziesiąt osób, a centralnym punktem wieczoru był oczywiście ekran z tekstami piosenek i mikrofony.
– Filipińczycy śpiewają właściwie wszędzie – mówi podróżniczka.
Jak dodaje, odmówienie wspólnego karaoke praktycznie nie wchodzi w grę.






