Teraz na antenie:
Radio Wnet
Kultura i media

Krakowska trip-hopowa miłosna mgła nad Wisłą. Trio UM: MA, czyli echo Portishead, cień Lyncha, szelesty Radiohead. Impresje red. Wybrana

W mieście Krakowie, gdzie bruk pamięta kroki poetów, a noc potrafi być jednocześnie czuła i obca, muzyka tria UM:MA nie tyle powstaje, co wyłania się jak mgła znad Wisły.
Krakowska trip-hopowa miłosna mgła nad Wisłą. Trio UM: MA, czyli echo Portishead, cień Lyncha, szelesty Radiohead. Impresje red. Wybrana

Jest w niej coś z zimnej fali, tej chłodnej, zdystansowanej tkanki dźwięku, która nie szuka łatwego ciepła. A jednocześnie pulsuje w niej trip-hopowy rytm. Bardzo powolny, hipnotyczny, jak kroki kogoś, kto wraca nad ranem przez puste ulice Kazimierza.

Tutaj do wysłuchania program o triu UM:MA:

UM:MA to pełny organizm, trzy głosy i serca, trzy wrażliwości, które splatają się w jedną narrację.

Oto Karolina Ostojska, którą nazywam Caro — śpiew i teksty. Jej głos nie prowadzi piosenkowej narracji, on wciąga zbliżając się do miejsca, gdzie kończą się słowa, a zaczyna doświadczenie. Caro pisze tak, jakby dotykała rzeczy ukrytych głęboko. To ból, czułość, pamięć odmian ciała i duszy w różnym świetle.

Szekspir pod gwiazdami

Weronika Winter — gitara, instrumenty klawiszowe i bas. To ona buduje świat. Warstwa po warstwie. Dźwięki u niej nie są tłem, bowiem to dojrzałe przestrzenie, w których wszystko się wydarza. Bas bije jak serce pod powierzchnią, gitara rozpływa się jak sen, a syntezatory niosą chłód i światło jednocześnie.

Legendarny gitarzysta Earl Slick wspomina Davida Bowie. Od Brytyjskiej Inwazji do rockowych „szczęśliwych przypadków” i czterech twarzy Davida
Legendarny gitarzysta Earl Slick wspomina Davida Bowie. Od Brytyjskiej Inwazji do rockowych „szczęśliwych przypadków” i czterech twarzy Davida

Uznany gitarzysta Earl Slick zabiera nas w podróż przez swoją niezwykłą karierę – od fascynacji The Beatles w młodości, …

I wreszcie Marco Trimboli — instrumenty perkusyjne. Rytm u niego nie jest oczywisty. Nie prowadzi wprost, raczej oddycha. Pojawia się i znika, jakby był częścią ciała, nie konstrukcji. W tej konfiguracji UM:MA tworzy coś, co nazywam poetyckim trip-hopem — muzyką, która nie tylko brzmi, ale opowiada i śni.

Kiedy Karolina śpiewa, to każde słowo jest wyciągnięte z głębi. Nie gardła czy serca, lecz doświadczenia. Jej teksty nie opowiadają historii wprost. One raczej otwierają drzwi. Za nimi jest półmrok, drżenie, czasem czyjaś obecność, która zostaje nawet wtedy, gdy wszystko inne znika. Weronika buduje dla tych słów przestrzeń miękką, pulsującą, chwilami zimną jak stal, a chwilami ciepłą jak wspomnienie. Bas prowadzi jak serce, gitara unosi się jak mgła, a syntezatory przypominają światło odbite w wodzie. Marco dopełnia to rytmem nieoczywistym, nienarzucającym się, bowiem nieśpiesznym, ale takim, który płynie pod skórą.

Ich muzyka brzmi jak film, którego nigdy nie widziałeś, ale masz wrażenie, że go pamiętasz.

Szekspir pod gwiazdami

Ich Kraków nie jest pocztówkowy. To miasto z pogranicza jawy i snu. Gdzieś w tle można by usłyszeć echo zimnej fali. Jak piszę i mawiam, tej estetyki wycofania, melancholii i surowości, która nie potrzebuje ozdobników. Ale zaraz potem pojawia się coś zupełnie innego, bo miękkie, niemal baśniowe i w dotyku aksamitne.

Można odnieść wrażenie, że przez tę noc przejeżdżała zaczarowana dorożka.

Nie wiadomo skąd. Może z innego czasu. Może z wiersza. W jej wnętrzu siedzą słowa, które jeszcze nie zostały wypowiedziane. Koń stąpa cicho, jak rytm Marco. Dorożka sunie przez miasto, które nie do końca istnieje. To trochę Kraków, trochę wspomnienie a trochę sen. I właśnie w tej przestrzeni rozgrywają się ich utwory.

„To Nic” jest jak scena widziana przez szybę tej dorożki — rozmazana, ale intensywna. Ktoś mówi „kocham cię”, choć wszystko się kończy. Bas płynie jak noc, gitara osiada jak para na szkle, a głos niesie coś, czego nie da się zatrzymać.

Szekspir pod gwiazdami

„To Nic” zaczyna się jak scena rozgrywana w ciszy. Oto koś stoi w półmroku, mówi „kocham cię”, choć wszystko wokół już się rozpada. Dźwięki są miękkie, ale ciężkie od znaczeń. Bas kołysze jak oddech, gitara rozpływa się w tle, a głos Karoliny prowadzi przez opowieść o bólu, który nie niszczy, lecz zostawia po sobie coś czystego. Co? Obecność… To nie jest dramat. To raczej ciche pogodzenie się z tym, że miłość potrafi trwać nawet w ruinie.

„Abysal” idzie głębiej. Tam nie ma już światła w klasycznym sensie. Jest ciemność, która nie przeraża, lecz przyciąga jak coś pierwotnego, niepoznanego. To podróż przez kryzys, przez rozpad, ale bez patosu. Raczej jak powolne zanurzanie się i wynurzanie. Jakby ktoś przeszedł przez noc i zostawił w niej ślad koloru.

I nagle okazuje się, że miłość nie kończy się na jednej osobie. Ona rozlewa się, obejmuje innych, rozszerza się jak kręgi na wodzie.

„Abysal” to już zejście głębiej. Teraz dorożka zjechała z głównej drogi i wjechała w ciemność, która nie jest strachem, lecz poznaniem. To podróż przez kryzys, przez rozpad, ale z cichą obietnicą światła. Nie tego oczywistego a raczej tego, które ktoś zostawia w nas mimochodem.

Szekspir pod gwiazdami

A potem przychodzi „Święta Erotyka” Nadchodzi zmierzchem nie jako prowokacja, lecz jako przypomnienie. Że istnieje siła starsza niż język. Że ciało pamięta rzeczy, których umysł jeszcze nie nazwał. Rytm krwi, impuls, napięcie i to nieuchwytne coś, co powstało z Chaosu i nadal w nim rezonuje. W tej muzyce eros nie jest dodatkiem. Jest fundamentem. Drżeniem, które przebiega przez wszystko — przez dźwięk, przez słowo, przez ciszę między nimi.

„Święta Erotyka” to moment, w którym koń przestaje być tylko koniem, a dorożka tylko środkiem transportu. Wszystko zaczyna pulsować czymś pierwotnym. Eros, nie jako gest czy słowa rzucone w uniesieniu, lecz jako siła. I przed słowem, i przed znaczeniem, bowiem w ciele – ciałach, rytmie, w drżeniach, w miłości, żądzy i… nienawiści.

UM:MA tworzą muzykę, która nie chce być tylko słuchana. Ona chce być przeżyta. UM:MA nie opowiadają o świecie takim, jaki jest. Oni pokazują świat, jaki się odczuwa. Ich utwory są jak sny, które zostają po przebudzeniu. Jak fragmenty rozmów, które brzmią jeszcze długo po tym, jak ucichną. Jak dotyk, który nie znika.

I może właśnie dlatego trudno ich zaszufladkować. To nie jest tylko trip-hop, nie tylko alternatywa, nie tylko dream pop. To raczej przestrzeń, w której można się zgubić… i coś odnaleźć. Coś bardzo własnego. Jak nocny przejazd przez miasto, którego nie da się do końca zapamiętać, ale które zostaje w tobie na zawsze.

Szekspir pod gwiazdami

Tomasz Wybranowski

UM:MA to dwie Poznanianki i Włoch, którzy spotkali się w Krakowie i tam stworzyli własny, wyraźnie rozpoznawalny muzyczny świat. Zespół tworzą: Karolina Ostojska odpowiedzialna za wokal i teksty, Weronika Winter grająca na gitarze, basie i instrumentach klawiszowych oraz Marco Trimboli, który buduje brzmienie zespołu instrumentami perkusyjnymi.

Ich twórczość wymyka się prostym gatunkowym definicjom — balansuje pomiędzy trip-hopem, art popem, rockiem alternatywnym i poezją śpiewaną. W muzyce UM:MA można usłyszeć echa Portishead, Radiohead, pierwszego składu legendarnego Made In Poland czy Maanamu. Ale to tylko echa, bowiem zespół konsekwentnie buduje własny klimat: gęsty, niepokojący i filmowy. Słuchacze często porównują atmosferę ich utworów do świata znanego z filmów Davida Lyncha, pełnych napięcia, emocjonalnych kontrastów i niedopowiedzeń oraz zaskakujących zwrotów perypetii.

W 2021 roku grupa była uczestnikiem programu „Tak Brzmi Miasto Inkubator”. Od tego czasu regularnie pojawia się na scenach festiwali i wydarzeń alternatywnych w całej Polsce. Zespół wystąpił m.in. podczas „Kalisz Alternatywny Festiwal”, „Tarnogrania”, „Underground Music Festival” w Krakowie oraz w ramach trasy „Miazga Tour 2023”. Trio UM:MA od początku istnienia pod radiową i promocyjną kuratelą Radia Wnet. Obecnie UM:MA pracuje nad nowym materiałem studyjnym, rozwijając swoje charakterystyczne brzmienie i przygotowując kolejne wydawnictwa.

Szekspir pod gwiazdami

Przeczytaj więcej

Kupowanie nie równa się posiadaniu, petycja Stop Killing Games odrzucona przez Komisję Europejską
Kupowanie nie równa się posiadaniu, petycja Stop Killing Games odrzucona przez Komisję Europejską
ZAIKS pod presją pytań. Dominika Barabas, ePUAP i postulaty zmian. Część 2
ZAIKS pod presją pytań. Dominika Barabas, ePUAP i postulaty zmian. Część 2
Zaczęło się od pomysłu sprzed lat. Dziś „Orzeł i Krzyż” przyciąga tłumy
Zaczęło się od pomysłu sprzed lat. Dziś „Orzeł i Krzyż” przyciąga tłumy