Teraz na antenie:
Radio Wnet
Polska

[WYWIAD] „Żurek w końcu odejdzie. A ja byłem, jestem i będę prokuratorem”. ZPG Tomasz Janeczek o swoich bojach z „uśmiechniętą” prokuraturą

W rozmowie z Jakubem Pilarkiem Zastępca Prokuratora Generalnego do Spraw Wojskowych Tomasz Janeczek komentuje powołanie zespołu śledczego do sprawy dziennikarzy Republiki pod kierownictwem prokurator Ewy Wrzosek i swoje postępowanie dyscyplinarne. Używa mocnych słów. Oskarża swojego przełożonego Waldemara Żurka o zmanipulowanie jego wypowiedzią dla mediów i wskazuje, że działanie to może stanowić przestępstwo preparowania fałszywych dowodów.
[WYWIAD] „Żurek w końcu odejdzie. A ja byłem, jestem i będę prokuratorem”. ZPG Tomasz Janeczek o swoich bojach z „uśmiechniętą” prokuraturą

Prokurator Tomasz Janeczek/ fot. Jakub Pilarek

Media obiegła informacja o powołaniu zespołu śledczego w Prokuraturze Krajowej, który ma zająć się tą sprawą rzekomego wtargnięcia dziennikarzy i posłów do siedziby tej instytucji. Ta sprawa zapewne żywotnie Pana interesuje, bo przecież jest związana z Pańskim zawieszeniem przez Prokuratora Generalnego Waldemara Żurka, który uważa, że to Pan wpuścił te osoby do prokuratury. Jak Pan przyjął informację o powołaniu zespołu, a także o postawieniu na jej czele prokurator Ewy Wrzosek?

Czekałem 32 lata – bo tyle mam stażu służby w prokuraturze – żeby na własne oczy i uszy przekonać się, że w sprawie, w której zagrożenie karą wynosi do jednego roku pozbawienia wolności [zakłócenie miru domowego – art. 193 kk], można powołać zespół śledczy. Jak wiemy, na jego czele stanęła najbardziej apolityczna z apolitycznych. Najbardziej prawa z prawych. Najbardziej sprawiedliwa ze sprawiedliwych. Pani prokurator Ewa Wrzosek. Przypomina mi się scena z filmu Vabank. W pewnym momencie pada tam pytanie „a kto będzie prowadził śledztwo?”. Pada odpowiedź: „komisarz Przygoda”. „Bardzo dobrze. Pedant. Szczególarz”. Podświadomie przyszła mi ta scena na myśl. W mojej ocenie to postępowanie nie na zespół, ale dla jednego prokuratora. Są tam zabezpieczone nagrania, można dokonać analizy w przeciągu tygodnia, w ciągu następnego przesłuchać wszystkich świadków i wyciągnąć wnioski. Tyle i aż tyle. Ja znalazłem się przypadkowo w centrum tych wszystkich wydarzeń.

Pan po prostu przyszedł do pracy i spotkał posłów i dziennikarzy?

Przyszedłem do budynku już po tym, gdy posłowie i dziennikarze znaleźli się za bramkami. Zastałem sytuację, w której znajdowali się w holu budynku „A”, po którym swobodnie się przemieszczali. Towarzyszyli im funkcjonariusze Służby Więziennej. W ten sposób znalazłem się w „oku cyklonu”.

Szekspir pod gwiazdami

Czy nie dostrzega Pan pewnego napięcia między sprawą Pańskiego zawieszenia, a powołaniem zespołu śledczego? Przecież jeśli to Pan wpuścił osoby wbrew przepisom, to trudno mówić, by to one naruszyły mir domowy Prokuratury Krajowej. A jeżeli posłowie i dziennikarze sami weszli za bramki, a Pan już je zastał w tej sytuacji, to po co Pana „dyscyplinarka”? Te oba postępowania niejako trochę się wykluczają.

Zgadzam się z tą konkluzją. Przypomina to Monty Pythona. Jeszcze raz podkreślam, że gdy przybyłem do siedziby Prokuratury Krajowej, osoby te znajdowały się już w holu za bramkami. Nie widziałem momentu, w którym przekraczały bramki. Jest przecież monitoring – można to ustalić w sposób nie budzący wątpliwości. W pewnym momencie zobaczyłem znane mi twarze dziennikarzy Michała Rachonia i Miłosza Kłeszka. Warunkowo zakładając, że ktoś z tej grupy może nie mieć przepustek, poprosiłem Panią z recepcji, by wystawiła im przepustki do mojego gabinetu. Jestem osobą znaną w Prokuraturze Krajowej i pracownica z pewnością wiedziała, jaką pełnię funkcję. Następnie kilka, może kilkanaście minut rozmawiałem z dziennikarzami i uznałem, że to jest czas na tyle długi, że już na pewno wszyscy przepustki mają. Zaczęliśmy się przemieszczać, a za nami podążył funkcjonariusz Służby Więziennej. Wszyscy weszli do mojego gabinetu, gdzie poinformowałem moich gości, by poruszali się tylko w jego obrębie. Na zewnątrz swój – mogę tak powiedzieć – dyżur rozpoczęli funkcjonariusze SW. Oto cała ta sytuacja, za którą chcą mnie ścigać dyscyplinarnie.

Niesłychany bałagan po Adamie Bodnarze w pionie wojskowym Prokuratury Krajowej
Niesłychany bałagan po Adamie Bodnarze w pionie wojskowym Prokuratury Krajowej

Radio Wnet dotarło do kolejnych informacji wskazujących na brak możliwości realnego pełnienia służby przez Zastępcę Prok…

Można zatem założyć, że będzie Pan przesłuchiwany przez prokurator Ewę Wrzosek w toku śledztwa w sprawie działania dziennikarzy i posłów?

Tak zakładam. Być może prokurator Wrzosek przyjmie również kwalifikację zorganizowanej grupy przestępczej, która wdarła się do prokuratury. Składała się z posłów i dziennikarzy, została zawiązana w celu popełniania przestępstw przeciwko wymiarowi sprawiedliwości. Uczestniczył w niej również prokurator pełniący funkcję Zastępcy Prokuratora Generalnego do Spraw Wojskowych. Nie wykluczam przyjęcia takiej kwalifikacji!

Szekspir pod gwiazdami

Papier wszystko przyjmie.

Tak jest…

Teoretycznie wraz z delegacją do Prokuratury Krajowej Ewy Wrzosek mógłby przyjść awans – na przykład tytuł prokuratora Prokuratury Krajowej. Jednak jeden z prokuratorów na portal X zwrócił uwagę, że jest ona prawomocnie ukarana dyscyplinarnie, co wyklucza awans.

To jest dosyć zabawna historia, bo z tego co wiem, Ewa Wrzosek jest prokuratorem Prokuratury Rejonowej Warszawa Mokotów, delegowaną do Ministerstwa Sprawiedliwości. A teraz będzie delegowana do Prokuratury Krajowej. Przedziwna konstrukcja. Nie mam wiedzy o jej karze dyscyplinarnej, ale jeśli to prawda, to wyklucza to otrzymanie wyższego tytułu.

Szekspir pod gwiazdami

Nie ma możliwości obejścia tego?

W obecnych czasach jednocześnie wiele rzeczy mnie dziwi i wiele nie dziwi. Jeżeli stosujemy prawo „takie, jak my je rozumiemy”, to być może prokurator Wrzosek może dostać awans. Natomiast przy ścisłej wykładni prawa, o ile jest prawomocnie ukarana dyscyplinarnie w ostatnim czasie, to taki awans nie jest możliwy.

Wróćmy do Pana „dyscyplinarki”. Rozumiem, że planuje Pan odwołanie?

Już zostało złożone. Tu chciałbym przypomnieć, że poza wątkiem umożliwienia wejścia dziennikarzom i posłom do budynku, usłyszałem też zarzut dotyczący mojej wypowiedzi dla Republiki. Została ona całowicie zmanipulowana przez Waldemara Żurka.

Szekspir pod gwiazdami

Na czym ta manipulacja miała polegać?

Podczas rozmowy z redaktorem Miłoszem Kłeczkiem nawiązałem do wpisu jednego z internatów, który opisywał pewne spotkanie na szczeblu rządowym, w trakcie którego miało paść sformułowanie, że skoro nie udało im się dopaść Zbigniewa Ziobro, to muszą się wziąć za jego żonę i telewizję Republika. Odniosłem się do tej wypowiedzi wyraźnie zaznaczając, że nie mam wiedzy, czy jest prawdziwa, ale gdyby była, oznaczałoby to, że żyjemy już nie w „kryptodyktaturze”, tylko po prostu w dyktaturze. Tymczasem przypisano mi pogląd wyrażony przez internautę. To totalna manipulacja. Z jakiś powodów ktoś zdecydował się na coś takiego. W mojej ocenie to jest występek z art. 235 kodeksu karnego. To tworzenie fałszywych dowodów w celu umożliwienia ścigania dyscyplinarnego.

Jak broni się Pan w kontekście tego pierwszego zarzutu? Opisał Pan okoliczności tych wydarzeń. Ale jak to wygląda na poziomie prawnym?

Konstrukcja tego zarzutu sprowadza się do tego, że naruszyłem zarządzenie Dariusza Korneluka, który jest moim przełożonym. To absurd, bo nawet jeżeli trzymalibyśmy się tego, że on jest Prokuratorem Krajowym, to nie ma przepisu, z którego wynikałoby, że on jest moim przełożonym. Moim przełożonym jest Prokurator Generalny Waldemar Żurek.

Szekspir pod gwiazdami

Ale Korneluk skądinąd nie jest Prokuratorem Krajowym?

Nie jestem tu oryginalny. To Sąd Najwyższy powiedział, że to jest uzurpator. I Trybunał Konstytucyjny, który orzekł, że Dariusz Korneluk nie jest legalnym Prokuratorem Krajowym. Podobny pogląd wyraził też Trybunał Stanu, a także prezydenci Andrzej Duda i Karol Nawrocki. Więc nie jestem oryginalny.

Czy nie obawia się Pan, że w postępowaniu dyscyplinarnym padnie Pan ofiarą standardów „procesów kiblowych”? Poruszałem ten temat w rozmowach z prokuratorami, którym Sąd Dyscyplinarny przy Prokuratorze Generalnym ogranicza prawo do obrony, nie zawiadamiając ich o terminach posiedzeń.

Oczywiście, że się spodziewam, iż postępowanie będzie toczyć się z naruszeniem podstawowych standardów. Obym się mylił. Ale jeżeli manipuluje się moją wypowiedzią, zmienia jej sens i znaczenie, żeby skierować na mnie ściganie, jeśli manipuluje się przepisami, twierdząc, że Korneluk jest moim przełożonym, to czego mam się spodziewać? Ja spodziewam się wszystkiego najgorszego.

Szekspir pod gwiazdami
Historyczna mowa sędziego Wiesława Kozielewicza. Radio Wnet jako jedyne medium utrwaliło wystąpienie o „procesach kiblowych”
Historyczna mowa sędziego Wiesława Kozielewicza. Radio Wnet jako jedyne medium utrwaliło wystąpienie o „procesach kiblowych”

W piątek Prokurator Generalny Waldemar Żurek zawiesił w czynnościach Zastępcę Prokuratora Generalnego do Spraw Wojskowyc…

Weźmy na chwilę na bok zasadność tych zarzutów. Pan w Prokuraturze Krajowej od wielu miesięcy w praktyce nie wykonywał żadnych obowiązków jako nadzorca pionu wojskowego, bo został Pan od wszystkiego odcięty przez Bodnara i Żurka. Może więc to zawieszenie jako rodzaj „urlopu” nie jest jednak Panu na rękę?

Zapewniam, że zawieszenie jest dla mnie bardzo niekomfortową sytuacją. Mam za sobią 32 lata służby bez postępowań dyscyplinarnych. I nagle sytuacja się zmienia, bo przychodzi minister z Koalicji Obywatelskiej. I zaczynają się kłopoty. By zrozumieć, dlaczego są te kłopoty, odsyłam Pana do wywiadu Adama Bodnara dla Gazety Wyborczej z sierpnia 2025 roku. Szczycił się wręcz w nim, że uczynił funkcjonowanie zastępców prokuratora generalnego nieistotnym..! To wbrew ustawie. Jako wojskowy Zastępca Prokuratora Generalnego mam dwie kompetencje: wnioskowanie o powołanie osób do pełnienia poszczególnych funkcji w pionie wojskowym oraz osobiste powoływanie prokuratorów do pełnienia tam określonych funkcji i sprawowanie nadzoru nad sprawami podlegającymi orzecznictwu sądów wojskowych. Proszę sobie wyobrazić, że moje kompetencje wnioskowania i powoływania prokuratorów były przez Dariusza Korneluka, Adama Bodnara i Waldemara Żurka wielokrotnie łamane. Żurek zresztą też przejął do osobistego nadzoru jakąś sprawę wojskową. A ustawa zastrzega nadzór do wyłącznych kompetencji Zastępcy Prokuratora Generalnego do Spraw Wojskowych. Adam Bodnar wprost napisał, że nie nadzoruję Departamentu do Spraw Wojskowych. A ten departament to instrumentarium nadzoru nad wszystkimi sprawami wojskowymi. Uczynił więc fikcję ze sprawowania przeze mnie nadzoru nad „wojskiem”. O co tu chodzi?

Może o wypychanie Pana, zniechęcanie, czy właśnie zachęcanie do dymisji?

Ja jestem twardym zawodnikiem. Gdy pozbawiono mnie pieniędzy na mieszkanie, postanowiłem codziennie dojeżdżać [prokurator ma dom rodzinny na Śląsku]. I byłem uparty w realizacji tego celu. Ciężko mnie zniechęcić do wykonywania obowiązków i ustawowych zadań.

Szekspir pod gwiazdami

Przeczytaj więcej

Gorąca sesja Rady Warszawy. Ostre słowa o Szpitalu Południowym
Gorąca sesja Rady Warszawy. Ostre słowa o Szpitalu Południowym
Piotr Gliński: W Warszawie funkcjonuje „brudna wspólnota”
Piotr Gliński: W Warszawie funkcjonuje „brudna wspólnota”
Andrij Sadowy: Głupstwo przeciwko przyszłości. Jarosław Kaczyński: [Sadowy] to oczywisty banderowiec! Spór o pamięć i polityczną moralność w świetle oszukania polskiej firmy.
Andrij Sadowy: Głupstwo przeciwko przyszłości. Jarosław Kaczyński: [Sadowy] to oczywisty banderowiec! Spór o pamięć i polityczną moralność w świetle oszukania polskiej firmy.