Teraz na antenie:
Radio Wnet
Polska

Historyczna mowa sędziego Wiesława Kozielewicza. Radio Wnet jako jedyne medium utrwaliło wystąpienie o „procesach kiblowych”

W piątek Prokurator Generalny Waldemar Żurek zawiesił w czynnościach Zastępcę Prokuratora Generalnego do Spraw Wojskowych Tomasza Janeczka. Teraz czeka go postępowanie dyscyplinarne. A podlegli Żurkowi sędziowie dyscyplinarni - czyli prokuratorzy w sądzie korporacyjnym - stosują standardy "procesów kiblowych". Janeczek może paść ich ofiarą, jeśli nie będzie przez nich zawiadamiany o terminach posiedzeń. Dlatego przypominamy historyczne wystąpienie sędziego Sądu Najwyższego Wiesława Kozielewicza, który rozpoznając odwołanie prokuratora Jakuba Romelczyka zrównał z ziemią podobne praktyki, bezlitośnie demaskując je jako godne właśnie "procesów kiblowych" z lat stalinowskich.
Historyczna mowa sędziego Wiesława Kozielewicza. Radio Wnet jako jedyne medium utrwaliło wystąpienie o „procesach kiblowych”

Skład sądu i uczestnicy postępowania

Postanowienie zostało wydane 19 lutego 2025 r. Orzekali przewodniczący – i równocześnie Prezes Izby Odpowiedzialności Zawodowej SN – sędzia Wiesław Kozielewicz, sędzia Marek Motuk i ławnik Jarosław Gałkiewicz. Na sali obecni byli ścigany przez „bodnarowców” prokurator Jakub Romelczyk i jego obrońcy adwokat Bartosz Lewandowski, prokurator Jerzy Engelking, przedstawicielka Adama Bodnara – prokurator Agata Baryła, a także przedstawiciele organizacji społecznych: prokurator Andrzej Golec ze Stowarzyszenia Ad Vocem, sędzia Jakub Iwaniec ze Stowarzyszenia Prawnicy dla Polski i sędzia Adam Jaworski ze Stowarzyszenia Sędziowie RP.

Sąd Najwyższy postanowił uchylić postanowienie Sądu Dyscyplinarnego przy Prokuratorze Generalnym o kontynuowaniu okresu zawieszenia Jakuba Romelczyka, który według „bodnarowców” miał przeprowadzić niedopuszczalną rozmowę z ówczesnym wiceministrem sprawiedliwości Marcinem Romanowskim.

Oto treść ustnego uzasadnienia tej decyzji, wypowiedziana przez sędziego Wiesława Kozielewicza. Tekst niemal w całości jest wiernym zapisem wystąpienia. W niektórych fragmentach nagranie, na podstawie którego powstał tekst, było nieczytelne, zostały one pominięte, jako niejednoznaczne. W minimalnym stopniu poprawiono fragmenty, które w mowie pisanej brzmiałyby niezręcznie stylistycznie.

Śródtytuły pochodzą od redakcji.

Z nagraniem wystąpienia sędziego można się zapoznać na końcu tekstu.

***

Sądy korporacyjne i te prawdziwe

SSN WIESŁAW KOZIELEWICZ: Proszę Państwa, tak patrzę na czas, mamy godzinę 11.45 i znowu będę przepraszał do końca dzisiejszej sesji za opóźnienie pozostałych spraw. Taka dola sędziego, powiecie, tak? Za to się Panu płacą, tak? Że Pan przeprasza. Ale przystępuję teraz do ustnego, tak, tak, do ustnego uzasadnienia tego rozstrzygnięcia. Proszę Państwa, instytucja zawieszenia prokuratora w czynnościach jest instytucją, która bardzo głęboko ingeruje w status prokuratora. Podobnie zresztą – na sali są także i sędziowie – jak instytucja zarządzenia przerwy w czynnościach służbowych, która bardzo głęboko ingeruje w pracę sędziów, a niestety, z ubolewaniem stwierdzam po obserwacji orzecznictwa Izby Dyscyplinarnej, była nadużywana.

Sędziowie byli odsuwani od czynności orzecznicych za wydane orzeczenie. To jest w krajach cywilizowanych rzeczą nie do pomyślenia. Też tego rodzaju mechanizm – tam jest prezes, może na miesiąc, zarządzić przerwę w czynnościach służbowych sędziego. W przypadku prokuratora w pierwszym okresie on może być zawieszony w czynnościach na okres do 6 miesięcy z uwagi na charakter przemianu dyscyplinarnego.

I w sprawach sędziów, i w sprawach prokuratorów. uważamy, że tyczy to zachowań tego rodzaju sędziego czy prokuratora, iż dalsze funkcjonowanie w strukturze sądu czy prokuratury, z punktu widzenia odbioru wymiaru sprawiedliwości, odbioru prokuratury przez osoby postronne, jest nie do pomyślenia. Bo sobie trudno wyobrazić sytuację, gdy pijany prokurator urządza awanturę pod prokuraturą, wieczorem, w środę, a w czwartek, jak gdyby nigdy nic, rano zaczyna przy biurku urzędowanie i przyjmuje skargi na nieobyczajne zachowanie w tym mieście, czy doniesienia. Oczywiście taka osoba po takim ekscesie w życiu pozasłużbowym, powinna być natychmiast odsunięta od czynności i powinno być zarządzone przez właściwego przełożonego dyscyplinarnego jego zawieszenie w czynnościach na okres do 6 miesięcy. Oczywiście te decyzje prokuratora przełożonego, który ma prawo odsunąć prokuratora wykonywania obowiązków służbowych z uwagi na takie jego zachowanie, które rażąco narusza etos zawodu prokuratora, może być maksymalnie do 6 miesięcy. To podlega kontroli sądu.

Można się zastanawiać, czy rzeczywiście to rozwiązanie było fortunne, ale tak młodzi prawnicy pisali ustawę w prokuraturze, która ma masę luk, masę wadliwych rozwiązań – że tu jest kontrola sądu dyscyplinarnego. Czy to nie powinien być sąd zawodowy, który powinien kontrolować takich czynności? Bo tu sytuacja prokuratora jest gorsza niż pracownika, który przecież podlega kodeksowi pracy. Tam spory sąd powszechny rozstrzyga, a tutaj sąd korporacyjny, który nie jest sądem w rozumieniu konstytucji, tak? Konstytucja nic nie mówi o sądach dyscyplinarnych. Konstytucja mówi, że sądami są sądami powszechne, wojskowe, Sąd Najwyższy, sądy administracyjne. Koniec, kropka, tak?

Oczywiście my dopuszczamy funkcjonowanie spraw dyscyplinarnych [w sądach korporacyjnych], poza sądami, które mają oparcie w konstytucji. Dlaczego? Ano dlatego, że jest kontrola tych orzeczeń w sądach apelacyjnych, w Sądzie Najwyższym, czy w sądach administracyjnych. Tu kontrola jest zapewniona. To standard, który my spełniamy zgodnie z Europejską Konwencją Prawa Człowieka, która też przewiduje, że to musi być ten standard dyscyplinarny. Może sądzić organ dyscyplinarny, aby była kontrola sądu właściwego.

Zastępca Prokuratora Generalnego Tomasz Janeczek zawieszony przez PG Waldemara Żurka
Zastępca Prokuratora Generalnego Tomasz Janeczek zawieszony przez PG Waldemara Żurka

Prokurator Generalny Waldemar Żurek zawiesił na okres 6 miesięcy swojego zastępcę Tomasza Janeczka. Powodem tej decyzji …

Szokująco słaba pozycja procesowa prokuratora i sędziego

Tutaj jest bardzo istotna decyzja odnośnie statusu prokuratora, którą kontroluje nie sąd, tak to określę, państwowy, nie określony w konstytucji, tak jak przy innym obywatelu, tylko kontroluje sąd korporacyjny, nad którym w tym pierwszym etapie [sądy państwowe] nie mają żadnej kontroli. On rozstrzyga, czy szef prawidłowo zarządził przerwę w czynnościach, zawiesił, czy też nie, koniec, to się kończy, od tego nie ma [odwołania]. No ale tak, ci młodzi prawnicy, którzy tworzyli ustawę w 2014-16 roku, tak to zapisali. Zresztą jest tu wiele luk.

I druga jest kwestia. Obniżenie wynagrodzenia dla prokuratora. Podobnie jest, jeśli chodzi o sędziego. Jest nie do pomyślenia, żeby o tak sobie widzimisię miał szef jednostki, który obniża swoim pracownikiem wynagrodzenia, bo tak mu się podoba. A tu w istocie tak jest. Jest zawieszenie w czynnościach, w tej koncepcji, która miała Izba Dyscyplinarna [Sądu Najwyższego], jeszcze jest nieprawomocne, nie wiadomo, czy skuteczne. Izba Dyscyplinarna mówiła: tak, sądzie dyscyplinarny, możesz jeszcze wynagrodzenie obniżać. I tak było do 2022 roku. W poparciu o nieprawomocne decyzje o zawieszeniu obniżano prokuratorom wynagrodzenia.

Ludziom nie płacono przez ileś miesięcy, a później się okazało, że zawieszenie było bezzasadne. No to zwracano, tak? Z odsetkami? Nie pytałem, nie ustalałem. Izba Odpowiedzialności Zawodowej uznała, że to jest praktyka wadliwa. I inaczej, niż Izba Dyscyplinarna przyjął koncepcję, że warunkiem, który umożliwia obniżenie wynagrodzenia prokuratorowi jest prawomocne rozstrzygnięcie o zawieszeniu w czynnościach służbowych. Jeżeli jest prawomocna decyzja, to można wtedy wszcząć drugie postępowanie o obniżenie wynagrodzenia do określonych pułapów, która podlega kontroli sądu.

W tej sprawie pierwszy etap to była kontrola sądu dyscyplinarnego nad decyzją prokuratora o zawieszeniu w czynnościach służbowych prokuratora Romelczyka. Sąd dyscyplinarny przy Prokuratorze Generalnym skontrolował tę decyzję uznając, że jest poprawna. I to jest już poza kognicją Sądu Najwyższego. Sąd Najwyższy w tej sprawie zajmował się procedowaniem w przedmiocie wniosku Zastępcy Rzecznika Dyscyplinarnego Prokuratora Generalnego z dnia 7 listopada 2024 roku, który złożył teraz o przedłużenie okresu zawieszenia prokuratora w czynnościach służbowych prokuratora Romelczyka.

Wysłuchaj drugiej strony, sędzio!

Właściwy do rozpoznania tej sprawy jest znowu ten Sąd Dyscyplinarny przy Prokuratorze Generalnym, czyli sąd, w cudzysłowie tak to określę, nie lubię tej nazwy, „korporacyjny”. Natomiast już środek odwoławczy od tej decyzji służy do sądu określonego w konstytucji, bo Sąd Najwyższy jest opisany w konstytucji. To jest sąd określony w konstytucji. Sądy powszechne, sądy wojskowe, czy sądy administracyjne, czy NSA.

Sąd dokonuje kontroli z perspektywy zarzutów podniesionych w środkach odwoławczych. Mieliśmy tutaj środki odwoławcze cztery. Prokurator Romelczyk złożył i jego obrońcy. Kluczowym i zasadniczym powodem decyzji Sądu Najwyższego w przedmiocie uchylenia tego postanowienia o przedłużeniu w czynnościach służbowych zawieszenia pana prokuratora Romelczyka i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania jest to, iż to postępowanie przed sądem pierwszej instancji nie możemy określić jako postępowanie rzetelne.

Jedną z kardynalnych zasad, które muszą być przestrzegane przez wszystkie organy prowadzące postępowania, żeby to postępowanie można było uznać za postępowanie rzetelne, to jest takie ukształtowanie tego postępowania, żeby przynajmniej była spełniona ta, o której mówił dzisiaj pan prokurator Golec w swoim wystąpieniu, ta fundamentalna, znana od starożytności w prawie babilońskim, w prawie Mojżesza, w prawie rzymskim, w zwierciadle saskim i mogę dziesiątki aktów z historii prawa wymieniać, zasada audiatur et altera pars. Tak? Wysłuchaj drugiej strony, sędzio. Jak masz sprawę zgodnie z sumieniem rozstrzygnąć, zgodnie z poczuciem prawa, poczuciem prawa, a nie suchą literą prawa, bo to też jest różnica, a nie suchą literą prawa, bo to też jest różnica, to musisz wysłuchać strony, która staje przed tobą. Nie może to być sąd niemy, że się stronie knebluje usta, bo to niczym jest innym jak procesem kiblowym. Takie procesy w Polsce mieliśmy.

Prokurator człowiekowi wilkiem
Prokurator człowiekowi wilkiem

Pozornie nieistotna sprawa tzw. wytyku służbowego wobec represjonowanej przez żurkizm-bodnaryzm prokurator Iwony Tryfon-…

Proces kiblowy

Takie procesy w Polsce mieliśmy. To był proces. Tylko cóż z tego, co był za proces, skoro strony nie mogły się odezwać. Bo było to w celi i strona miała zamknięte usta. I w ciągu dwudziestu minut zapadało orzeczenie karze śmierci. Były, panie prokuratorze takie procesy znane w historii, tak? Nie tak odległej. Lata czterdzieste. Do tego młodzi prawnicy dopuścić nie mogą! Ale młodzi prawnicy tworzą takie przepisy ku mojemu zaskoczeniu… Nie pomni tej historii. Tak jak mówił dzisiaj pan sędzia, który występował w imieniu organizacji społecznej, pan sędzia Iwaniec. Możemy sobie siedzieć przy biurku i załatwiać. Do czegośmy doszli? Do takich procedur doszliśmy w XXI wieku, że strony się nie zawiadamia i decyduje o jego wolności, nie dając mu prawa wypowiedzenia się?

Czy z tego prawa strona będzie korzystała, to jest zupełnie inna kwestia. Ale ja mam obowiązek, jeżeli chcemy rozpoznać sprawę zgodnie ze standardami rzetelnego postępowania, to umożliwić, wracając do tej sprawy, zawiadomić o terminie posiedzenia. Jest oczywiste, że w tej sprawie fundamentalna zasada wysłuchania drugiej strony, nim rozstrzygnie sprawę, ta starożytna zasada w każdej cywilizacji, tam gdzie sądy istniały, ona funkcjonowała. I tu na gmachu sądu najwyższego macie wykutą paremię rzymską. A jeszcze była wcześniej w prawie Mojżesza zapisana, w prawie babilońskim była zapisana, to nie tylko Rzymianie o tym mówili. To jak gdyby wrodzona przy rozstrzyganiu o obowiązkach, o prawach ludzi, zasada „wysłuchaj strony sędzio”. Nie wyrokuj, gdy strony nie wysłuchałeś.

Mieli czas zawiadomić Romelczyka. Chcieli dowalić…

To przecież pan sędzia przewodniczący sądu dyscyplinarnego Wojciech Kapuściński wyznaczał to posiedzenie, gdzie miano rozpoznać wspomniany wniosek zastępcy rzecznika dyscyplinarnego z 7 listopada 2024 roku. Wyznaczał 13 listopada. Termin wyznaczył na dzień 21 listopada. Na miły Bóg, nie można było zawiadomić strony i jego obrońców?

Niestawiennictwo oczywiście na tym posiedzeniu stron nie tamuje biegu postępowania. Sprawa się toczy, ale umożliwia się stronie, że może przyjść i swoje racje przedstawić, a jeżeli nawet nie przyjdzie, może złożyć stosowne wyjaśnienia na piśmie. To fundamentalne prawo w tym postępowaniu zostało złamane.

Ja zdaję sobie sprawę, że bywały orzeczenia idące w tym kierunku. Mówił pan sędzia Iwaniec, że skoro przepis tak jest napisany, jak jest napisany… I o to zresztą tym młodym prawnikom chodziło, żeby było tak… Z ubolewaniem stwierdzam, niestety, że u nas upadł etos legislatora, który tworzy prawo. U nas tworzy bieżącą rozgrywkę polityczną.Trzeba komuś „dowalić”, to się określony przepis tworzy. Albo trzeba kogoś chronić, to się przepis tworzy. To jest złe dla państwa, państwa prawnego. Ale takie są realia polskiego życia przy tworzeniu przepisów. I później mamy takie efekty, że tworzy się pewne unormowania, jak na przykład było w ustawie Prawo o ustroju sądów powszechnych, że sędzia leży w szpitalu pod kroplówką i prosi, żeby odroczyć sprawę. A sąd dyscyplinarny miał przepis, który pozwalał mu sądzić przecież. Aż musiał TSUE interweniować, żeby ten przepis usunąć. Wtedy ustawodawca polski przepis usunął. To są przecież haniebne przepisy, które przecież tworzą młodzi prawnicy. To nie tworzą prawnicy wykształceni w „Duraczówce”. Tak, panie prokuratorze? Bo już oni nie żyją dawno. Tylko to młodzi prawnicy, kształceni przez wybitnych polskich profesorów. No takie prawo tworzą, które umożliwia później takiej interpretacje.

Oczywiście, najgorsze prawo przy dobrym sędzi da się zinterpretować. A najlepsze prawo, jak jest sędzia bez wyczucia etycznego, bez sumienia, no to nic nie poradzi. Tu jest inny jeszcze problem. Tak to zinterpretowano, że nie trzeba [prokuratora] zawiadamiać. I go nie zawiadomiono. Mimo, że prokuratura miała możliwość, bo jak powiedziałem, zarządzenie było wydane 13 listopada. A termin był 21 listopada. 8 dni. Mamy faksy, mamy maile, forma jest różna, nie musi być forma przez przesyłkę sądową. I te argumenty, które pan Engenkind podnosił dzisiaj, wskazujące na to, że tu zostało w sposób istotny naruszone fundamentalne prawo każdego człowieka: prawo do wysłuchania, a co na tym idzie, prawo do jego obrony, prawo do wysłuchania jest jednym z elementów prawa do obrony przecież, trzeba pozwolić mu mówić, oczywiście w ograniczonym czasie. Tak jak dzisiaj robiłem. Trzeba dyscyplinować, ale mówić możecie. Nie mieliście zakneblowanych ust, tak? Każdy mógł się wypowiadać.

„Procesy kiblowe” AD 2026. Paweł Wilkoszewski o standardach prokuratury
„Procesy kiblowe” AD 2026. Paweł Wilkoszewski o standardach prokuratury

Legalny Naczelnik Wydziału Spraw Wewnętrznych Paweł Wilkoszewski, którego Prokurator Generalny Waldemar Żurek chce wsadz…

Wątek zasadności zawieszenia

W ogóle się nie umożliwia udziału i nie umożliwia wyjaśnienia czegokolwiek. To naszym zdaniem było tak kardynalne naruszenie w tym postępowaniu, że z uwagi na konsekwencje, jakie ma dla statusu służbowego prokuratora to, że on jest odsunięty od wykonania swoich czynności służbowych, że należało to orzeczenie uchylić i sprawę przekazać do ponownego rozpoznania I instancji z takim zaleceniem, żeby sąd I instancji wnikliwie zbadał, czy w realiach sprawy (…) rzeczywiście zachodzi uzasadniony przypadek przedłużenia zawieszenia prokuratora na dalszy okres.

Mamy niekiedy sytuacje zero-jedynkowe, oczywiste, na przykład w przypadku przestępstw popełnianych przez sędziego, czy prokuratora. Jest przestępstwo i jest uchylony immunitet. Toczy się sprawa dyscyplinarna, bo jedna od drugiej [tj. dyscyplinarna od karnej] jest niezależna. Jest oczywistą rzeczą, że sędzia, który jest skazany za przestęstwo nie może w tym samym czasie sądzić. Jego się zawiesza, to jest dla każdego zrozumiałe. Podobnie będzie z prokuratorem.

Natomiast jak już czyny dyscyplinarne, jeżeli chodzi o sprawy sędziowskie, podobnie prokuratorskie, innego kalibru, nie stanowiące jednocześnie przestępstwa, to praktyka jest w zależnosci od rangi postawionego zarzutu. W zależności od tego, jaka jest ranga zarzutu postawionego sędziemu czy prokuratorowi, podejmujemy decyzję, czy go zawiesić na czas postępowania dyscyplinarnego. Czy taki sędzia lub prokurator dalej wykonuje czynności służbowe, z pożytkiem dla państwa polskiego.

Pod ten przypadek trzeba podciągnąć kaliber, rangę, stopień uprawdopodobnienia tego zarzutu, w aspekcie dalszej możliwości pełnienia czynności służbowych. Co oczywiście nie uniemożliwia, by postępowanie się toczyło. Nie w każdej sprawie dyscyplinarnej jest sędzia czy prokurator zawieszany. Chyba, że jest to czyn, który jest przestępstwem umyślnym, został za to skazany i jest sprawa dyscyplinarna, w której z automatu będzie usunięty z zawodu. To wtedy rzeczywiście zawieszamy, to jest automat. Bo jest nie do pomyślenia, by osoba skazana wymierzała sprawiedliwość. Albo stoi nawet pod zarzutem przestępstwa umyślnego, nie do pomyślenia, by wykonywała czynności orzecznicze. Podobnie w prokuraturze. To jest nieprzekraczalna bariera.

Natomiast jeżeli chodzi o inne delikty dyscyplinarne, to w zależności od wagi deliktu dyscyplinarnego i wpływu na odbiór prokuratury, obrazu prokuratury, jeżeli prokurator, który ma sprawę dyscyplinarną, dalej czynności wykonuje. Czyli: powinien wykonywać, czy powienien być odsunięty od wykonywania czynności do końca sprawy dyscyplinarnej? I wtedy, gdy jest prawomocne postanowienie o zawieszeniu w czynnościach, czy wynagrodzenie mu obniżyć, czy nie? Nie pracuje, nie wykonuje czynności, czy trzeba mu płacić 100 proc.? No chyba nie… to ile mu obniżamy? Taki jest mechanizm tego postępowania.

I to sąd dyscyplinarny I instancji, ponownie tę sprawę rozpoznając, będzie musiał się odnieść do kwestii akcentowanych tu Państwa w wystąpieniach. Czy w tych realiach, które zaistniały w tej sprawie, patrząc na tą chronologię tych dat, rzeczywiście był przypadek, który by umożliwiał sądowi przedłużenie prawa do zawieszenia. Tu sąd i tak wydłużył o trzy miesiące. Prokurator, zastępca rzecznika, żądał sześć miesięcy. Ten okres był zmiarkowany. Czy to było konieczne? Szczegółowe rozważania będą w pisemnym uzasadnieniu.

Dziękuję Państwu za uwagę. To wszystko w tej sprawie. Drodzy Państwo, to nie jest sala kinowa, kochani, żeby tu oklaski…

***

Co ciekawe, w pisemnym uzasadnieniu nie znalazły się już wywody o „procesach kiblowych”. Tym samym nagranie Radia Wnet i niniejszy tekst stanowią unikalne utrwalenie wystąpienia guru sędziowskiego rozlicznia spraw karnych i dyscyplinarnych sędziów i prokuratorów.

Sędziowie i ławnik w pisemnym uzasadnieniu wyłuszczyli za to, jak prawo do obrony wynika z wyroków Europejskiego Trybunału Praw Człowieka i „starego” Trybunału Konstytucyjnego. Z orzeczenia wybija się jednoznaczy przekaz, że prawo do obrony przysługuje obywatelom we wszelkich postępowaniach, które można ocenić jako postępowania represyjne.

Obecnie sędzia Wiesław Kozielewicz jest już w stanie spoczynku.

Z pisemnym uzasadnieniem można się zapoznać TUTAJ. A to wersja audio wystąpienia SSN Wiesława Kozielewicza:

Przeczytaj więcej

Krzysztof Bosak o KO: „Quasi-mafijna kultura”
Krzysztof Bosak o KO: „Quasi-mafijna kultura”
Na stole leży 580 miliardów dolarów. Polskie firmy zarobią na odbudowie Ukrainy?
Na stole leży 580 miliardów dolarów. Polskie firmy zarobią na odbudowie Ukrainy?
Gorąca sesja Rady Warszawy. Ostre słowa o Szpitalu Południowym
Gorąca sesja Rady Warszawy. Ostre słowa o Szpitalu Południowym