W centrum tej burzy znalazł się mer Lwowa Andrij Sadowy, polityk, który z jednej strony mówi językiem europejskiej modernizacji i odbudowy, a z drugiej funkcjonuje w przestrzeni symboli historycznych, dla Polski wciąż niezwykle drażliwych. I w świetle jego wypowiedzi i działań Polsce i naszym firmom nie jest przyjazny.
„Banderowiec oczywisty” – język politycznej konfrontacji
Do jego obecności w Gdańsku odniósł się prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński, który nie pozostawił wątpliwości co do swojej oceny:
– Na tej konferencji jest mer Lwowa, niezależnie od tego, że banderowiec oczywisty, to jeszcze do tego człowiek, który nie płaci polskiej firmie za wykonane już prace – stwierdził.
W jego wypowiedzi splatają się dwa porządki: moralno-historyczny, ale i ekonomiczno-prawny, bo tego dotyczny gdańska konferencja. Z jednej strony oskarżenie o ideową identyfikację z tradycją ukraińskiego nacjonalizmu, z drugiej – zarzut dotyczący relacji biznesowych i niewywiązania się z kontraktu przez stronę ukraińską.
![Andrij Sadowy: Głupstwo przeciwko przyszłości. Jarosław Kaczyński: [Sadowy] to oczywisty banderowiec! Spór o pamięć i polityczną moralność w świetle oszukania polskiej firmy.](/_next/image?url=https%3A%2F%2Fpanel.wnet.fm%2Fwp-content%2Fuploads%2F2025%2F10%2FG4AxSMIW8AAahb5-scaled.jpeg&w=1920&q=75)




