Teraz na antenie:
Radio Wnet
Świat

Wojna zmieniła wszystko. Armenia coraz bliżej Europy

Aleksandr Iskandarian z Instytutu Kaukazu w Erywaniu, ocenił, że Armenia znajduje się dziś w trakcie głębokiego geopolitycznego zwrotu po wojnie o Górski Karabach. W rozmowie z Mikołajem Murkocińskim mówił o kryzysie relacji z Rosją, rosnącym znaczeniu Europy oraz trudnym procesie pokojowym z Azerbejdżanem.
Wojna zmieniła wszystko. Armenia coraz bliżej Europy

Armenia szuka nowej drogi po wojnie o Górski Karabach, fot. wikipedia

Wojna o Karabach zmieniła sytuację Armenii

Aleksandr Iskandarian już na początku rozmowy podkreślał, że obecne wybory w Armenii odbywają się w zupełnie innej rzeczywistości politycznej niż jeszcze kilka lat temu. Jak przypominał, po rewolucji z 2018 roku kraj przeszedł głęboką zmianę polityczną, ale kluczowym momentem okazała się wojna o Górski Karabach w 2020 roku.

Politolog zwracał uwagę, że skutki wojny całkowicie zmieniły sytuację Armenii w regionie. Republika Górskiego Karabachu przestała istnieć, a zamieszkujący ją Ormianie zostali zmuszeni do opuszczenia swoich domów.

– Sytuacja zmieniła się diametralnie. Republika Górskiego Karabachu już nie istnieje i nie ma tam również ludzi, którzy ją zamieszkiwali. Są dziś uchodźcami – mówił Iskandarian.

Armenia wybiera Zachód. Kreml reaguje nerwowo
Armenia wybiera Zachód. Kreml reaguje nerwowo

Armenia coraz wyraźniej dystansuje się od Rosji i szuka oparcia w Unii Europejskiej. Po historycznym szczycie Armenia–UE…

Rozmówca podkreślał jednocześnie, że Armenia znajduje się dziś pod ogromną presją geopolityczną wynikającą z położenia pomiędzy Rosją, Turcją i Iranem.

– Wojna na Ukrainie, agresja Rosji i polityka Rosji wobec przestrzeni postsowieckiej mają dla nas ogromne znaczenie – oceniał.

Armenia coraz bardziej dystansuje się od Rosji

Iskandarian dużo miejsca poświęcił zmianom w polityce zagranicznej Armenii po wojnie z Azerbejdżanem. Jak zaznaczał, przez lata w Armenii dominowało przekonanie, że Rosja będzie gwarantem bezpieczeństwa kraju wobec zagrożenia ze strony Azerbejdżanu.

W jego ocenie wojna o Górski Karabach całkowicie podważyła ten model myślenia. Rosja, mimo formalnych zobowiązań sojuszniczych, nie udzieliła Armenii realnego wsparcia militarnego.

– W 2020 roku Rosjanie nam nie pomogli. Tłumaczyli, że ich zobowiązania dotyczą Republiki Armenii, a nie Górskiego Karabachu – mówił.

Politolog zwracał uwagę, że po rozpoczęciu wojny na Ukrainie Rosja jeszcze bardziej ograniczyła swoje zaangażowanie na Kaukazie Południowym.

– Oni są zajęci Ukrainą. Nie myślą teraz o Kaukazie Południowym. Cała ich uwaga jest skupiona na tej wojnie – oceniał.

Jak podkreślał, właśnie dlatego Armenia zaczęła szukać nowych partnerów wojskowych i politycznych.

– Dziś kupujemy broń we Francji i Indiach. Państwo potrzebuje armii i musi z kimś współpracować – mówił Iskandarian.

Erywań stawia na dywersyfikację

Rozmówca wielokrotnie używał pojęcia „dywersyfikacji”, opisując nową strategię Armenii wobec bezpieczeństwa i polityki zagranicznej. Jak tłumaczył, nie chodzi o całkowite zerwanie relacji z Rosją, ale o budowanie alternatywnych kierunków współpracy.

W jego ocenie Armenia próbuje dziś równocześnie utrzymywać relacje gospodarcze z Moskwą oraz rozwijać kontakty z Unią Europejską i Stanami Zjednoczonymi.

– Rosja pozostaje krajem nam bliskim i bardzo obecnym w Armenii, ale jednocześnie trzeba rozwijać relacje z Europejczykami – mówił.

Iskandarian zwracał uwagę, że współpraca z Zachodem obejmuje dziś nie tylko politykę, ale także kwestie reform, demokracji czy infrastruktury.

– W Armenii działa misja monitorująca Unii Europejskiej. Są też projekty realizowane wspólnie z Amerykanami i Europejczykami – podkreślał.

Politolog zaznaczał jednocześnie, że Zachód postrzega Armenię przede wszystkim przez pryzmat relacji z Rosją.

– Dla Europejczyków państwa postsowieckie są przede wszystkim krajami wokół Rosji – oceniał.

Pokój z Azerbejdżanem będzie bardzo trudny

Politolog szeroko komentował relacje Armenii z Azerbejdżanem i próby budowania procesu pokojowego po wojnie o Karabach. Iskandarian podkreślał, że konflikt trwa już od około 40 lat i pozostawił po sobie ogromne emocje oraz tysiące uchodźców.

Jak zaznaczał, nie należy oczekiwać szybkiego przełomu ani trwałego porozumienia w najbliższych miesiącach.

– To proces. Mieliśmy konflikt przez około 40 lat i nie było to łatwe – mówił.

Politolog zwracał również uwagę na ogromne różnice polityczne pomiędzy Armenią a Azerbejdżanem. W jego ocenie oba państwa funkcjonują dziś w zupełnie innych modelach politycznych.

Armenia po Karabachu. „Przegrali wojnę, ale mogą wygrać pokój”
Armenia po Karabachu. „Przegrali wojnę, ale mogą wygrać pokój”

Utrata Górskiego Karabachu była dla Ormian szokiem i narodową traumą. Jednocześnie — paradoksalnie — może otworzyć Armen…

– Armenia nie jest idealną demokracją, ale istnieje tam rotacja władzy, wolność słowa i pluralizm mediów – podkreślał.

W przypadku Azerbejdżanu sytuacja wygląda jego zdaniem zupełnie inaczej.

– Azerbejdżan jest rządzony przez jedną rodzinę od 1969 roku. Istnieją tam problemy z prawami człowieka i wolnością mediów – oceniał Iskandarian.

Społeczeństwo Armenii jest mocno spolaryzowane

Pod koniec rozmowy Iskandarian komentował atmosferę kampanii wyborczej w Armenii. Jak zaznaczał, społeczeństwo pozostaje dziś bardzo mocno podzielone, a polityczna retoryka obu stron jest coraz bardziej radykalna.

W jego ocenie podziały przebiegają nie tylko pomiędzy zwolennikami różnych partii, ale również pomiędzy pokoleniami, mieszkańcami prowincji i uchodźcami z Górskiego Karabachu.

– Społeczeństwo jest spolaryzowane, a życie polityczne odzwierciedla tę polaryzację – mówił.

Politolog odniósł się także do oskarżeń o możliwe rosyjskie wpływy na wybory. Jak podkreślał, temat ten jest często wykorzystywany jako element politycznej retoryki.

– Jeśli chcesz powiedzieć, że twój przeciwnik jest zły, mówisz, że jest prorosyjski – oceniał.

Iskandarian zaznaczał jednak, że jego zdaniem polityka Armenii nie sprowadza się wyłącznie do rywalizacji Rosji z Zachodem.

– Bardzo często ludzie z Zachodu postrzegają politykę Armenii jako walkę między Rosjanami a Europejczykami. Tymczasem to przede wszystkim walka między samymi Ormianami – podsumował.

Przeczytaj więcej

Witt: Co ukrywa telefon sekretarki? Kulisy monakijskiego raju
Witt: Co ukrywa telefon sekretarki? Kulisy monakijskiego raju
Koniec mitu bezpiecznego Monako? Zamach na ukraińskiego oligarchę rodzi kolejne pytania
Koniec mitu bezpiecznego Monako? Zamach na ukraińskiego oligarchę rodzi kolejne pytania
Kto naprawdę rządzi w Mińsku? Poczobut ujawnia nieznaną grę Łukaszenki
Kto naprawdę rządzi w Mińsku? Poczobut ujawnia nieznaną grę Łukaszenki