W „Rzeczypospolitej” ukazał się wywiad z Dariuszem Kornelukiem, tytułującym się „Prokuratorem Krajowym”. Jeden z wątków rozmowy dotyczył sprawy prokuratora Jana Drelewskiego, wobec którego wszczęto postępowanie wyjaśniające (w trybie dyscyplinarnym) za skierowano aktu oskarżenia przeciwko Sławomirowi Nowakowi. Za to samo Waldemar Żurek cofnął mu delegację do Wydziału Zamiejscowego Prokuratury Krajowej (skądinąd łamiąc procedurę ustawową).
Z Janem Drelewskim przeprowadziłem wywiad na antenie Radia Wnet i znam meandry tej sprawy. To, co wygaduje o niej Dariusz Korneluk to wierutne bzdury. I w zasadzie kłamstwa – zakładając, że Prokurator Krajowy, choćby i farbowany, wie, co dzieje się w kierowanej przez niego instytucji.
– To śledztwo było prowadzone przez Prokuraturę Okręgową w Warszawie, a nie przez pana Drelewskiego. Prokurator Drelewski sporządził akt oskarżenia, ale nie oskarżał w tej sprawie, bo awansował do Mazowieckiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do spraw Przestępczości Zorganizowanej i Kopupcji Prokuratury Krajowej w Warszawie. Pan Drelewski to postępowanie zostawił i PO w Warszawie występowała w sądzie w tej sprawie” – mówi w wywiadzie Korneluk, odnosząc się do pytania dziennikarza.

W programie TVP Info "Pytanie dnia" były minister transportu Sławomir Nowak przedstawił się jako ofiara bezdusznych i be…
Pierwsza ściema Korneluka
Z konstrukcji pytania „Rzeczypospolitej” wynika, że Korneluk odnosi się do tzw. wątku polskiego sprawy. Czyli wątku korupcyjnego w polskich urzędach. Ta sprawa została wyłączona przez sąd z aktu oskarżenia, który kierował Drelewski. I faktycznie, kiedy postępowanie w „wątku polskim” ruszyło, to Drelewski już nie występował jako oskarżyciel.




