Teraz na antenie:
Radio Wnet
Świat

Andrzej Poczobut po pięciu latach więzienia: nie mogłem zostawić swoich ludzi

– Jak mogłem wyjechać, kiedy przesłuchiwano nasze dzieci? – mówił Andrzej Poczobut. W rozmowie na antenie Radia Wnet pojawiły się kulisy śledztwa prowadzonego przez białoruskie służby, wspomnienia z więzienia oraz dramatyczna sytuacja polskiej mniejszości na Białorusi.
Andrzej Poczobut po pięciu latach więzienia: nie mogłem zostawić swoich ludzi

Andrzej Poczobut, fot. X/@poczobut

Szekspir pod gwiazdami

„Wiedziałem, że szybko nie wyjdę”

Andrzej Poczobut wrócił do publicznych rozmów po pięciu latach spędzonych w białoruskim więzieniu. Już na początku wywiadu z Krzysztofem Skowrońskim opowiadał o pierwszych tygodniach po odzyskaniu wolności i o tym, jak wygląda powrót do zwykłego życia po tak długiej izolacji.

– Ludzie mówią, że lepiej wyglądam. Dobre jedzenie, świeże powietrze, możliwość bycia z rodziną – to wszystko działa na korzyść – mówił Poczobut.

Dużo miejsca poświęcił relacji z żoną, z którą przez lata praktycznie nie miał kontaktu. Jak wspominał, przez pierwsze dwa lata nie pozwalano na żadne widzenia, później przez krótki czas udało się zobaczyć kilka razy, a następnie znowu przez trzy lata pozostawały wyłącznie listy.

Andrzej Poczobut wyszedł na wolność. Tak wyglądała wymiana 5 za 5 z Białorusią
Andrzej Poczobut wyszedł na wolność. Tak wyglądała wymiana 5 za 5 z Białorusią

Andrzej Poczobut został uwolniony w ramach wymiany więźniów między Polską a Białorusią w formule 5 za 5. To jedno z najw…

– Żona cały czas była przy mnie, choć oczywiście tylko na odległość. Dziś praktycznie wszędzie jeździmy razem, bo bardzo się za sobą stęskniliśmy – mówił.

Szekspir pod gwiazdami

Poczobut podkreślał, że od początku nie miał złudzeń, iż jego sprawa zakończy się szybko. Jak tłumaczył, sytuacja polityczna na Białorusi po protestach z 2020 roku była dla niego jasnym sygnałem, że represje wobec polskiej mniejszości będą narastały.

– Moralnie byłem przygotowany na to, że to się szybko nie skończy. Kiedy Łukaszenka zaczął mówić, że Polska chce oderwać część Białorusi, było dla mnie oczywiste, że Związek Polaków stanie się kozłem ofiarnym – mówił.

Aresztowanie o świcie

Poczobut szczegółowo opisywał moment zatrzymania przez białoruskie służby. Jak relacjonował, wszystko wydarzyło się wczesnym rankiem, niedługo po tym, jak jego syn wyszedł do szkoły.

– Otwierają się drzwi i na progu mojego mieszkania stoi grupa ludzi w kominiarkach. Zaczęła się rewizja i wtedy już wiedziałem, że to jest początek całej historii – wspominał.

Szekspir pod gwiazdami

Jak zaznaczał, dwa dni wcześniej zatrzymano Angelikę Borys, dlatego spodziewał się, że służby przyjdą również po niego.

– Oni bardziej się denerwowali niż ja. Nie wiedzieli, czy będę stawiał opór, a ja byłem spokojny i przygotowany na to, co się dzieje – mówił.

Białoruskie władze oskarżyły go o „rozpalanie nienawiści narodowościowej” oraz rehabilitację nazizmu. Jak podkreślał Poczobut, od początku chodziło przede wszystkim o uderzenie w pamięć o Armii Krajowej.

– Oni próbowali zrobić z żołnierzy AK nazistowskich kolaborantów. Chcieli wrócić do propagandy rodem z procesu szesnastu w Moskwie i rozciągnąć ją na całą Armię Krajową – mówił.

Szekspir pod gwiazdami

Został mimo groźby więzienia

Jednym z najmocniejszych fragmentów rozmowy był wątek propozycji opuszczenia Białorusi. Poczobut przyznał, że śledczy wielokrotnie dawali mu do zrozumienia, iż wyjazd za granicę byłby dla władz najwygodniejszym rozwiązaniem.

Jak podkreślał, nie oczekiwano od niego formalnego przyznania się do winy czy publicznych deklaracji politycznych. Presja miała bardziej subtelny charakter.

– Śledczy dawali do zrozumienia, że mogę wyjechać i że to właściwie jedyne rozwiązanie tej sytuacji. Były próby nagrywania mnie, jakieś pytania zadawane przy włączonej kamerze, ale bardzo uważałem na każde słowo – mówił.

Decydujące znaczenie miały jednak wydarzenia związane z młodzieżą polskich szkół prowadzonych przez Związek Polaków.

Szekspir pod gwiazdami

– Komitet Śledczy przesłuchiwał dzieci, uczniów polskich szkół, które odwiedzały miejsca pamięci żołnierzy Armii Krajowej. Każde z tych dzieci mogło zostać oskarżone o „rozpalanie nienawiści narodowościowej”. Jak ja mogłem wtedy wyjechać? – pytał Poczobut.

Działacz podkreślał, że czuł odpowiedzialność zarówno wobec młodzieży, jak i ich rodziców.

– Gdybym wtedy wyjechał i zostawił to wszystko, nie wiem, jak miałbym później z tym żyć. Moralnie łatwiej było mi zostać w więzieniu niż po prostu się schować – mówił.

„Najgorsza była pustka”

Poczobut szeroko opowiadał także o warunkach panujących w białoruskich więzieniach. Jak podkreślał, sytuacja potrafiła się diametralnie zmieniać – od względnie przyzwoitych cel po skrajnie przepełnione pomieszczenia.

Szekspir pod gwiazdami

– Była cela na 24 osoby, gdzie na człowieka przypadał mniej więcej metr kwadratowy miejsca. Kiedy był apel, wszyscy staliśmy ściśnięci tak, że każdy dotykał każdego – wspominał.

Najtrudniejsze okazały się jednak nie warunki bytowe, lecz całkowita izolacja.

– W Nowopołocku przez ponad pół roku siedziałem sam w celi. Nawet kiedy wyprowadzano mnie na spacer, pilnowano, żeby nikogo nie było obok. Człowiek miał wrażenie, że czas się zatrzymał – mówił.

Poczobut opisywał, że po pewnym czasie zacierało się nawet poczucie kolejnych dni.

Szekspir pod gwiazdami

– Zamykasz oczy, otwierasz i nie wiesz, czy to nowy dzień, czy dalej trwa ten sam. To było najtrudniejsze uczucie – podkreślał.

Jak zaznaczał, obecność innych ludzi była dla niego ważniejsza niż sam komfort fizyczny.

– Nawet kontakt z ludźmi, z którymi normalnie nie miałbym nic wspólnego, pomagał przetrwać. Najgorsza była pustka i całkowite odcięcie od świata – mówił.

Dramat więźniów politycznych

W rozmowie pojawiły się także historie innych więźniów politycznych przetrzymywanych przez reżim Aleksandra Łukaszenki. Poczobut wspominał m.in. działacza niezależnych związków zawodowych Wacława Areszkę.

Szekspir pod gwiazdami

– On już wtedy tracił przytomność w celi z powodu upału i braku powietrza. Dziś słyszę, że praktycznie traci wzrok, a nadal siedzi w więzieniu. To straszna sytuacja – mówił.

Dużo miejsca poświęcono również sytuacji Kościoła katolickiego na Białorusi. Poczobut mówił zarówno o presji wywieranej na duchownych, jak i o księżach zmuszanych do opuszczania kraju.

– Słyszałem już, że kolejni polscy księża będą musieli wyjechać z Białorusi. Niektórzy z nich oddali temu krajowi 30 albo 40 lat życia – podkreślał.

Grodno nadal jest jego domem

Pod koniec rozmowy Andrzej Poczobut mówił o planowanym powrocie na Białoruś. Jak zaznaczał, mimo pięciu lat więzienia i braku jakichkolwiek gwarancji bezpieczeństwa zamierza wrócić do Grodna.

Szekspir pod gwiazdami

– Gdyby nie zapewnienie, że będę mógł wrócić, to w ogóle bym nie wyjechał z Białorusi – mówił.

Poczobut podkreślał, że najważniejsze pozostaje dziś utrzymanie polskiej tożsamości i nauczania języka polskiego.

– Ponad trzy tysiące dzieci nadal uczy się języka polskiego w ośrodkach prowadzonych przez Związek Polaków. To jest dziś kwestia być albo nie być polskiej mniejszości na Białorusi – zaznaczał.

Na pytanie o strach przed powrotem odpowiadał spokojnie.

Szekspir pod gwiazdami

– Nikt nie może dać gwarancji, co stanie się po przekroczeniu granicy. Ale ludzie tam na mnie czekają. Ja też chcę ich zobaczyć i wrócić do swojej pracy. Reszta jest w rękach Boga – podsumował.

Przeczytaj więcej

Wielkie trzęsienie ziemi w Londynie. Rząd Keira Starmera runął, krajem wstrząsnęły dymisje
Wielkie trzęsienie ziemi w Londynie. Rząd Keira Starmera runął, krajem wstrząsnęły dymisje
Koziński o błędzie Kijowa: „Za powrót do Polski Ukraińcy zapłacą wysoką cenę”
Koziński o błędzie Kijowa: „Za powrót do Polski Ukraińcy zapłacą wysoką cenę”
Andy Burnham nowym premierem UK? „Odziedziczy kryzys i nie będzie miał łatwo”
Andy Burnham nowym premierem UK? „Odziedziczy kryzys i nie będzie miał łatwo”