W niedzielę w Krakowie odbędzie się referendum, w którym mieszkańcy zdecydują, czy prezydent Aleksander Miszalski ma kontynuować swoją misję. Przeciwnicy Miszalskiego zarzucają mu przede wszystkim nadmierne zadłużanie miasta, obsadzanie stanowisk w spółkach miejskich osobami powiązanymi politycznie, niespełnianie wyborczych obietnic oraz forsowanie niepopularnych decyzji dotyczących m.in. Strefy Czystego Transportu, podwyżek cen biletów komunikacji miejskiej i rozszerzenia opłat parkingowych.
Metody jak za Stalina
W Poranku Wnet szef wPolsce24 Mariusz Pilis przybliża, jak wygląda końcówa kampanii referendalnej. Jak się okazuje, zwolennicy Miszalskiego postanowili zastosować zagrywki tak zwanego „czarnego PR-u”.
– W ciągu ostatnich dwóch dni do skrzynek mieszkańców Krakowie trafia brudna publikacja w formie gazety. Nie wiadomo kto ją wydaje, nie wiadomo za jakie pieniądze, nie wiadomo właściwie, po co ona jest kolportowana. A właściwie wiadomo po co jest kolportowana. Chodzi o zniechęcenie mieszkańców miasta do pójścia do referendum. I tam są po opisy osób i określenia jak z najczarniejszych czasów stalinowskich – mówi Pilis.

Jak wyjaśnia Pilis, w publikacji roztacza się czarne scenariusza związane z referendum i opisuje się osoby, które mają za nim stać.






