Bieda trudna do wyobrażenia
Swoją opowieść Jakub Kharabshah rozpoczyna od wskazania paradoksu. „Przez konflikt amerykańsko-izraelsko-irański do Jemenu nie są dostarczane produkty ropopochodne” – mówi. Tymczasem kraj ten ma bardzo bogate złoża ropy. „Ale nie jest w stanie nic eksportować i nie ma własnych rafinerii” – mówi gość „Popołudnia Wnet”.
– Ponad 19 milionów ludzi potrzebuje pilnej pomocy humanitarnej w Jemenie. To jest prawdopodobnie ponad połowa społeczeństwa jemenskiego. 17 milionów ludzi nie ma wystarczających ilości jedzenia. Cierpią od ponad 12 lat przez niedożywienie – kontynuuje Kharabshah.
Z kolei liczba osób przesiedlonych wynosi około 5 milionów. Jak tłumaczy szef misji Caritas, uciekają przed głodem i wojną, między innymi przez miast Aden, które jest przeludnione.
W Jemenie nie ma dzieci
Zawsze powtarzam to samo zdanie, że w Jemenie nie ma dzieci, bo dziecko, które ma 5 lat, czy 6 lat i wychodzi na ulicę, żeby pracować, żeby zarobić jakikolwiek grosz, żeby wspomóc własną rodzinę, to już nie jest dziecko. I niestety często widać piętnastolatki, które już noszą broń i stoją na różnych checkpointach wojskowych. Więc moim zdaniem nie ma mowy o dzieciach, nie ma mowy o dzieciństwie. Dziecko normalnie powinno chodzić do szkoły, wracać, bawić się na placu zabaw z kolegami, koleżankami. I tego niestety w Jemenie nie da się zobaczyć na co dzień






