Teraz na antenie:
Radio Wnet
Świat

AfD idzie po władzę w Niemczech. Krzysztof Rak: „Trzęsienie ziemi jest kwestią czasu”

– To nie jest chwilowy skok, tylko trwały i bezdyskusyjny trend – mówi w rozmowie z Radiem Wnet analityk Krzysztof Rak z Instytutu Zachodniego. Prawicowa AfD zbliża się do progu 30 proc. poparcia, podczas gdy rządzący chadecy pogrążają się w chaosie komunikacyjnym i serwują obywatelom gorzką pigułkę reform.
AfD idzie po władzę w Niemczech. Krzysztof Rak: „Trzęsienie ziemi jest kwestią czasu”

Brama Brandenburska w Berlinie, fot. publicdomainpictures.net /Guy Percival

Niemiecka scena polityczna przeżywa głęboki wstrząs, jakiego za Odrą nie widziano od dziesięcioleci. Najnowsze badania opinii publicznej wskazują na drastyczny spadek poparcia dla tradycyjnych ugrupowań i bezprecedensowy wzrost siły Alternative für Deutschland (AfD).

Analityk Krzysztof Rak z Instytutu Zachodniego zwraca uwagę na dynamikę, która może doprowadzić do przewrotu na tamtejszej scenie politycznej. Trend wzrostowy populistycznej prawicy staje się powoli stałym elementem niemieckiej rzeczywistości.

Historyczny zwrot w sondażach

Jeszcze rok temu ugrupowanie AfD w opinii społecznej plasowało się na poziomie nieco ponad 20 proc. Dziś partia ta regularnie osiąga wyniki sięgające 29 proc. poparcia, a ekspert zapowiada rychłe przekroczenie symbolicznej granicy.

– Czekamy, kiedy AfD przekroczy granicę 30 procent, bo to będzie symbol – wskazuje Krzysztof Rak. – Pierwszy trend jest taki i on jest bezdyskusyjny: AfD cały czas rośnie. Drugi trend to drastyczny spadek głównej partii, czyli CDU-CSU, która z poziomu 28,5 procent zbliża się do granicy 20 procent. Tak źle nie było od dawna – dodaje analityk.

Wpływ na ten stan rzeczy ma przede wszystkim rosnące niezadowolenie społeczne. Wyborcy za Odrą wyraźnie sygnalizują zmęczenie dotychczasową polityką rządzącej koalicji.

Katastrofa PR-owa i bolesne reformy

Zdaniem ekspertów, obecne władze w Berlinie ponoszą porażkę przede wszystkim w obszarze komunikacji społecznej. Rząd chadecko-socjaldemokratyczny zmaga się z ogromnymi trudnościami przy uzgadnianiu wspólnej agendy reform.

Planowane zmiany społeczno-gospodarcze będą dla obywateli wyjątkowo dotkliwe. Mowa tu m.in. o podniesieniu wieku emerytalnego, ograniczeniu zakresu ubezpieczeń zdrowotnych czy wydłużeniu tygodniowego czasu pracy.

– To nie będzie żadna przyjemność dla niemieckiego wyborcy – podkreśla Krzysztof Rak. – Reformy społeczno-gospodarcze o tym wymiarze przynoszą skutki dopiero po kilku latach. Złą komunikacją i brakiem widocznej poprawy chadecy budują fundament pod przyszły sukces polityczny AfD.

Znikająca klasa średnia napędza skrajności

Głębsze podłoże kryzysu politycznego sięga kwestii strukturalnych. W Niemczech wyraźnie daje o sobie znać zjawisko, które od lat trawi bogate kraje Zachodu – kurczenie się klasy średniej, będącej dotąd głównym stabilizatorem ustroju demokratycznego.

Ubożenie społeczeństwa i spadający poziom życia sprawiają, że tradycyjny mit dobrobytu zaczyna wygasać. Niemcy konsumują coraz mniej i czują się w swoim kraju coraz mniej bezpiecznie.

– Znika środek, który stabilizował system – wyłuszcza Krzysztof Rak. – To jest skutek globalizacji i turbokapitalizmu. Klasa średnia się kurczy, rośnie klasa niższa żyjąca na podstawowym poziomie lub poniżej biedy, a najbogatsi są coraz bogatsi. W efekcie stabilność polityczna po prostu się rozpada.

Proste recepty i rosyjski gaz

W przeciwieństwie do podzielonego rządu, AfD prowadzi niezwykle sprawną i agresywną komunikację polityczną. Partia, jak mówi gość Radia Wnet, nie przedstawia skomplikowanych programów naprawczych, lecz proponuje proste, chwytliwe hasła odpowiadające na lęki społeczne.

Głównym orężem w walce o głosy stała się obietnica powrotu do tanich surowców energetycznych z Rosji, reaktywacja energetyki jądrowej oraz zapowiedź tzw. remigracji, czyli odsyłania nielegalnych imigrantów.

– PR polega na drastycznym uproszczeniu narracji – zauważa Krzysztof Rak. – Liderzy AfD mówią wprost do wyborców: „Wygramy wybory, zostaję kanclerzem, jadę do Moskwy negocjować kontrakty gazowe”. To są proste, chwytliwe recepty, które niezwykle skutecznie trafiają w obecne nastroje społeczne.

Czy pęknie szklany sufit?

Dotychczas establishment polityczny w Berlinie chronił się przed wpływami AfD poprzez tzw. kordon sanitarny. Prawicowa alternatywa wciąż nie posiada kluczowych zasobów władzy – nie ma wsparcia wielkiego biznesu, przychylności głównych mediów ani dostępu do aparatu biurokratycznego.

Sytuacja może się jednak diametralnie zmienić po nadchodzących wyborach regionalnych. Ewentualne przejęcie władzy przez AfD w którymś z landów, np. w Saksonii-Anhalt, gdzie ugrupowanie to osiąga w sondażach ponad 40 proc. głosów, będzie punktem zwrotnym.

– Jeśli AfD do końca roku przekroczy 30 procent i we wrześniowych wyborach zdobędzie władzę w landzie, może dojść do przełomu w społecznym postrzeganiu – podsumowuje Krzysztof Rak. – Dziś w głowach wyborców dokonuje się zmiana: to nie CDU, a AfD staje się w Niemczech wiodącą siłą na prawicy.

WSPIERAJ NAS NA PATRONITE

Przeczytaj więcej

Iran testuje Trumpa. Kożuszek: Teheran gra na wybory w USA
Iran testuje Trumpa. Kożuszek: Teheran gra na wybory w USA
Nienawidzi parasolek, a jego żona szukała miłości w telewizji. Kim jest Andy Burnham – nowy premier Wielkiej Brytanii?
Nienawidzi parasolek, a jego żona szukała miłości w telewizji. Kim jest Andy Burnham – nowy premier Wielkiej Brytanii?
Iran zmienia strategię Zachodu? Były ambasador przy NATO: Europa popełniła poważny błąd
Iran zmienia strategię Zachodu? Były ambasador przy NATO: Europa popełniła poważny błąd