Emocje, oskarżenia i wzajemne pretensje – tak wyglądała sejmowa komisja dotycząca problemów z dużymi drapieżnikami w Bieszczadach. Samorządowcy mówią wprost o zagrożeniu dla mieszkańców i turystów. Przedstawiciele rządu oraz organizacji ekologicznych przekonują z kolei, że problem jest wyolbrzymiany. Po powrocie z Warszawy lokalne władze nie kryją frustracji.
Samorządowcy: „Problem jest bagatelizowany”
Wójt gminy Olszanica Krzysztof Zapała podkreśla, że mieszkańcy Bieszczad od lat alarmują o rosnącej liczbie niebezpiecznych sytuacji z udziałem niedźwiedzi i wilków.
– Mamy wrażenie, że od wielu lat ten temat nie jest zauważany – mówił podczas rozmowy po komisji.
Samorządowiec przypomniał dramatyczne wydarzenia z 2014 roku, gdy w jego gminie po ataku niedźwiedzia zginął człowiek. Jak relacjonował, później agresywne zwierzę miało również zaatakować grupę GOPR-owców poruszających się quadem.







