Teraz na antenie:
Radio Wnet
Polska

„Ludzie zaczną się stąd wyprowadzać”. Burzliwa debata o niedźwiedziach w Bieszczadach

Samorządowcy z Bieszczad wrócili z sejmowej komisji z ogromnym rozczarowaniem. – „Zrzucono na nas odpowiedzialność za bezpieczeństwo mieszkańców, ale nie pozwolono nawet porządnie się wypowiedzieć” – mówi wójt gminy Olszanica Krzysztof Zapała. W tle są ataki niedźwiedzi, strach mieszkańców i coraz ostrzejszy konflikt z ekologami.
„Ludzie zaczną się stąd wyprowadzać”. Burzliwa debata o niedźwiedziach w Bieszczadach

Niedźwiedź brunatny/ fot. Elizabeth Meyers CC0

Emocje, oskarżenia i wzajemne pretensje – tak wyglądała sejmowa komisja dotycząca problemów z dużymi drapieżnikami w Bieszczadach. Samorządowcy mówią wprost o zagrożeniu dla mieszkańców i turystów. Przedstawiciele rządu oraz organizacji ekologicznych przekonują z kolei, że problem jest wyolbrzymiany. Po powrocie z Warszawy lokalne władze nie kryją frustracji.

Samorządowcy: „Problem jest bagatelizowany”

Wójt gminy Olszanica Krzysztof Zapała podkreśla, że mieszkańcy Bieszczad od lat alarmują o rosnącej liczbie niebezpiecznych sytuacji z udziałem niedźwiedzi i wilków.

– Mamy wrażenie, że od wielu lat ten temat nie jest zauważany – mówił podczas rozmowy po komisji.

Samorządowiec przypomniał dramatyczne wydarzenia z 2014 roku, gdy w jego gminie po ataku niedźwiedzia zginął człowiek. Jak relacjonował, później agresywne zwierzę miało również zaatakować grupę GOPR-owców poruszających się quadem.

– Musieli uciekać, quad został zniszczony przez niedźwiedzia. Za nimi jechała jednostka OSP. Strażacy używali armatki hukowej, żeby odstraszyć zwierzę – opowiada.

Wilki. Wspaniałe zwierzęta i problem, który narasta
Wilki. Wspaniałe zwierzęta i problem, który narasta

Oficjalnie dostępne dane nie potwierdzają tezy, że wilki w Polsce stanowią duże zagrożenie dla człowieka. Odciskają za t…

„Dostaliśmy po trzy minuty”

Największe emocje wywołał jednak sam przebieg komisji sejmowej. Samorządowcy czują się zlekceważeni przez stronę rządową.

– Przyjechaliśmy 500 kilometrów i dostaliśmy zaledwie po trzy minuty wypowiedzi – mówi Zapała.

Jego zdaniem problem bezpieczeństwa mieszkańców jest dziś spychany na dalszy plan.

– Rozumiemy ochronę przyrody, ale mamy wrażenie, że problem jest kompletnie bagatelizowany. Wręcz próbuje się doprowadzić do sytuacji, żeby ludzie zaczęli się stąd wyprowadzać – stwierdza.

Spór w koalicji i uderzenie w ekologów

W trakcie rozmowy padły też mocne słowa pod adresem części polityków i ekologów. Zastępca wójta Robert Petka przekonywał, że poseł PSL Adam Dziedzic, który zwracał uwagę na bezpieczeństwo mieszkańców Podkarpacia, został publicznie wyśmiany.

– Poseł Dziedzic został wyśmiany przez prowadzącą i przez ministra Dorożałę – mówi.

Dostało się również organizacjom ekologicznym.

– Niech przyjadą tutaj i spróbują przekonywać ludzi do swoich mega turbo ekologicznych mądrości – mówi Petka.

Samorządowcy zarzucają części aktywistów i polityków, że nie rozumieją codziennych realiów życia w Bieszczadach.

Ostra reakcja na słowa Klaudii Jachiry

Duże emocje wywołała także wypowiedź posłanki Klaudii Jachiry, która podczas debaty zwracała uwagę, że człowiek coraz mocniej ingeruje w naturalne siedliska dzikich zwierząt.

Słowa te spotkały się z ostrą reakcją wójta Olszanicy.

– Mam wrażenie, że pani poseł chyba nigdy nie była w Bieszczadach i bardzo niewiele o nich wie – mówi.

Zapała przekonuje, że to nie ludzie „weszli” w tereny niedźwiedzi, ale skala zalesienia regionu przez dekady mocno się zmieniła.

Chaos wokół liczby niedźwiedzi

Jednym z najmocniejszych punktów sporu okazały się dane dotyczące liczby niedźwiedzi w Bieszczadach. Według samorządowców nawet przedstawiciele rządu nie byli w stanie przedstawić spójnych informacji.

– Jedno ministerstwo mówi o 400 niedźwiedziach, drugie o 120. Nie wiemy, skąd biorą się te dane – mówi Zapała.

Jak podkreśla, bez rzetelnych danych trudno mówić o skutecznym zarządzaniu populacją drapieżników.

Odstrzał czy odłów?

Najbardziej kontrowersyjny pozostaje temat eliminacji agresywnych zwierząt. Samorządowcy podkreślają, że nie chodzi o masowy odstrzał niedźwiedzi, ale o możliwość szybkiego reagowania w skrajnych przypadkach.

– Nie mówimy o wystrzelaniu wszystkich niedźwiedzi w Bieszczadach. Chodzi o najbardziej niebezpieczne osobniki – tłumaczy wójt.

Podczas komisji przedstawiciele rządu zapewniali, że procedury pozwalające na odstrzał już istnieją. Według samorządowców rzeczywistość wygląda jednak znacznie bardziej skomplikowanie.

„Chcemy po prostu bezpiecznie żyć”

Władze lokalne podkreślają, że mieszkańcy Bieszczad nie chcą wojny z przyrodą, ale oczekują konkretnych działań.

– My też chcemy mieć możliwość korzystania z lasów i bezpiecznie tutaj żyć – mówi Krzysztof Zapała.

I dodawał:

– Nikt od 2014 roku nie podjął realnych działań rozwiązujących ten problem

Przeczytaj więcej

Prof. Krystyna Pawłowicz: Order Orła Białego nie może być dyplomatycznym „prezentem”
Prof. Krystyna Pawłowicz: Order Orła Białego nie może być dyplomatycznym „prezentem”
Kryzys wizerunkowy PO narasta. „Śmieszkowanie tylko szkodzi”
Kryzys wizerunkowy PO narasta. „Śmieszkowanie tylko szkodzi”
Krzysztof Bosak o KO: „Quasi-mafijna kultura”
Krzysztof Bosak o KO: „Quasi-mafijna kultura”