Teraz na antenie:
Radio Wnet
Społeczeństwo

Miody z Ukrainy i Mercosur zagrożeniem dla polskich pasiek

– Gdyby te przepisy weszły w życie, musielibyśmy wycofać się z Roztoczańskiego Parku Narodowego i terenów Puszczy Solskiej – mówił pszczelarz Tadeusz Kozak. W branży rośnie niepokój wokół planowanych zmian dotyczących ochrony środowiska i przyszłości pszczelarstwa.
Miody z Ukrainy i Mercosur zagrożeniem dla polskich pasiek

Tadeusz Kozak, fot. Magdalena Uchaniuk/Radio Wnet

Rodzina Tadeusza Kozaka zajmuje się pszczelarstwem od pokoleń. Jak podkreślał w rozmowie z Radiem Wnet, tradycja prowadzenia pasiek w jego rodzinie sięga co najmniej początku XX wieku, choć – jak sam przyznał – trudno dziś dokładnie ustalić moment, w którym wszystko się zaczęło.

– Mama ma dziś 102 lata i już wtedy to było tradycją. Pszczoły były od pokoleń, jeszcze w ulach wydrążonych w pniach – opowiadał.

Pasieki rodziny Kozaków znajdują się m.in. na terenach Puszczy Solskiej oraz w obrębie Roztoczańskiego Parku Narodowego. Jak tłumaczył pszczelarz, rozproszenie uli w kilku lokalizacjach jest konieczne ze względu na dostępność pożytków dla pszczół.

Niepokój wokół planowanych zmian

Duże emocje w środowisku pszczelarzy wywołały informacje dotyczące planowanych zmian związanych z ochroną środowiska. Według Tadeusza Kozaka w branży pojawiają się obawy, że nowe regulacje mogą ograniczyć możliwość prowadzenia pasiek na terenach cennych przyrodniczo.

Pszczelarz przyznał, że szczególne poruszenie wywołały doniesienia o traktowaniu pszczoły miodnej jako potencjalnego zagrożenia dla środowiska naturalnego.

– Dochodzą do nas takie głosy, że planowane są zmiany, według których pszczoła miodna miałaby być traktowana jako szkodnik w środowisku. Dla nas to jest bardzo bulwersujące – mówił.

Jak podkreślał, przez lata pszczoły były symbolem ochrony środowiska i naturalnej równowagi.

– Pszczoła zawsze była chroniona i hołubiona. Nie może być traktowana jako zagrożenie – zaznaczył.

Zagrożenie dla pasiek na Roztoczu

Zdaniem Kozaka ewentualne wejście w życie nowych przepisów mogłoby mieć bardzo poważne konsekwencje dla wielu rodzinnych gospodarstw pszczelarskich.

Pszczelarz wskazywał, że najbardziej ucierpiałyby właśnie pasieki działające na terenach o najwyższych walorach przyrodniczych.

– Musielibyśmy wycofać się z najbardziej miododajnych terenów, z Roztoczańskiego Parku Narodowego i okolic Puszczy Solskiej – mówił.

Jak podkreślił, dla jego rodziny oznaczałoby to dramatyczny cios po ponad stu latach prowadzenia działalności.

– Ta tradycja zostałaby bardzo mocno naruszona. Nie wyobrażam sobie tego – przyznał.

Mercosur i napływ taniego miodu

W rozmowie pojawił się również temat umowy Mercosur oraz rosnącego importu miodu spoza Unii Europejskiej. Kozak ostrzegał, że polscy pszczelarze coraz trudniej konkurują z tańszą produkcją z Ameryki Południowej czy Ukrainy.

Jak tłumaczył, problemem są nie tylko niższe koszty produkcji w tamtych krajach, ale również znacznie łagodniejsze normy i kontrole.

– W krajach Mercosur sezon trwa praktycznie cały rok, a wymagania są dużo niższe niż u nas – wskazywał.

Pszczelarz obawia się, że zalew taniego miodu może doprowadzić do upadku wielu polskich gospodarstw.

– Polskie pszczelarstwo po prostu się wyłoży. Nie wytrzymamy konkurencji z bezcłowym importem taniego miodu – ocenił.

Kontrole i różnice jakościowe

Kozak zwracał uwagę, że polscy producenci muszą spełniać bardzo rygorystyczne normy jakościowe. Jak mówił, pasieki regularnie przechodzą kontrole i audyty, również dotyczące produkcji ekologicznej.

– Dziś mieliśmy kontrolę miodów bio. Tych wymagań w Polsce i Unii Europejskiej jest bardzo dużo – podkreślał.

Zdaniem pszczelarza sytuacja wygląda zupełnie inaczej w przypadku miodów sprowadzanych spoza UE, szczególnie z Chin.

– Miód chiński ma zupełnie inne parametry i smak. Klienci widzą różnicę między miodami polskimi a tymi z innych stref klimatycznych – mówił.

Choroby pszczół i skutki pożaru

W rozmowie pojawił się także temat warrozy – jednej z najgroźniejszych chorób dotykających współczesne pasieki. Kozak przyznał, że dziś prowadzenie profesjonalnej pasieki wymaga znacznie większej kontroli niż kilkadziesiąt lat temu.

– Kiedyś warrozy praktycznie nie było. Dziś trzeba cały czas pilnować i leczyć pasieki – tłumaczył.

Pszczelarz odniósł się również do niedawnego pożaru w okolicy pasiek. Jak mówił, dzięki pracy strażaków i pilotów ogień udało się zatrzymać około 300 metrów od uli.

Mimo to obawia się skutków długotrwałego zadymienia.

– Pszczoły przez wiele dni nie latały po pożytki i nie rozwijały się normalnie. To może osłabić rodziny pszczele – ocenił.

Przeczytaj więcej

Polska kultura i społeczność w Anglii tętni życiem! Mirosław Kraszewski o wielkiej wartości pasji w życiu człowieka
Polska kultura i społeczność w Anglii tętni życiem! Mirosław Kraszewski o wielkiej wartości pasji w życiu człowieka
Polska – Ukraina: solidarność, która musi mieć oczy odważnie otwarte. O fali przestępstw ze wschodu…
Polska – Ukraina: solidarność, która musi mieć oczy odważnie otwarte. O fali przestępstw ze wschodu…
Kto próbuje zrobić z Polaków naród ksenofobów? 1200 przypadków kontra 38 milionów Polaków.
Kto próbuje zrobić z Polaków naród ksenofobów? 1200 przypadków kontra 38 milionów Polaków.