Teraz na antenie:
Radio Wnet
Polska

Sędzia przypomina, co Kwaśniewski i Zoll w 1995 r. mówili o wyborze sędziów do TK

Kamila Borszowska-Moszowska ponownie sięga do stenogramów prac komisji konstytucyjnej z 1995 roku i wydobywa, co o wyborze sędziów do Trybunału Konstytucyjnego mówili wówczas prof. Andrzej Zoll i przyszły prezydent Aleksander Kwaśniewski. Gdyby ich poglądy odnieść do działań rządu Donalda Tuska i Sejmu, należałoby je określić jako miażdżącą krytykę.
Sędzia przypomina, co Kwaśniewski i Zoll w 1995 r. mówili o wyborze sędziów do TK

Konferencja Aleksandra Kwaśniewskiego w PE w Strasburgu/ © European Union, 1998 – 2026

Sędzia Sądu Okręgowego w Świdnicy Kamila Borszowska-Moszowska jako pierwsza mediach poruszyła w kontekście sporu o polski ustrój temat treści zawartych w stenogramach prac Komisji Konstytucyjnej Zgromadzenia Narodowego, która w połowie lat 90. prowadziła prace nad nową ustawą zasadniczą. Komisji przewodniczył poseł Sojuszu Lewicy Demokratycznej Aleksander Kwaśniewski. Dotychczas sędzia wskazywała wypowiedzi uczestników prac komisji odnoszące się do ustroju Krajowej Rady Sądownictwa.

Wypowiedź prof. Zolla

Tym razem przy okazji sporu o status sędziów Trybunału Konstytucyjnego, Borszowska-Moszowska sprawdziła, co ojcowie konstytucji mówili na temat wyboru sędziów do polskiego sądu konstytucyjnego. Sędzia wskazuje, że jedną z wątpliwości uczestników prac było to, czy sędziów powinien wybierać Sejm, skoro to właśnie owoce pracy Sejmu – czyli ustawy – ma badać Trybunał Konstytucyjny.

Padł pomysł ówczesnego senatora Piotra Andrzejewskiego, który powiedział, że dobrze by było, gdyby sędziów do Trybunału Konstytucyjnego powoływały różne podmioty. Procedura miałaby być trochę podobna do tej, którą mamy w KRS, gdzie mamy przedstawicieli [wybranych przez różne organy]

– Nasi ojcowie Konstytucji zastanawiali się nad tym. I padł taki pomysł pana senatora wówczas Piotra Andrzejewskiego, który powiedział, że dobrze by było, żeby sędziów do Trybunału Konstytucyjnego jednak powoływały różne podmioty. Ta procedura mogłaby być taka trochę podobna, jak mamy w KRS-ie, że mamy przedstawicieli takich, takich, takich. I było to rozważanie w trakcie tych obrad – mówi Borszowska-Moszowska w rozmowie z Jakubem Pilarkiem.

Jak się okazuje, koncepcja senatora Andrzejewskiego została skutecznie skrytykowana przez ówczesnego prezesa Trybunału Konstytucyjnego [przypomnijmy, że organ ten istniał jeszcze przed uchwaleniem konstytucji z 1997 r.].

Prof. Andrzej Zoll powiedział, żeby zostawić wybór sędziów TK przez Sejm, bo nie ma przecież obawy o to, że sędziowie będą w jakikolwiek sposób politycznie uwiązani, że nie będą mieli cechy niezależności. A dlaczego? Profesor Zoll wyjaśnił, że po to przecież jest indywidualna kadencja 9-letnia i zasada ciągłości Trybunału Konstytucyjnego, żeby takie sytuacje nie miały miejsca. Pada tam takie stwierdzenie, gdy prof. Zoll mówi, że maksymalnie dwie osoby mogłyby być wybierane jednocześnie

– przytacza wypowiedź autora konstytucji sędzia.

Mówi Aleksander Kwaśniewski

Z kolei prowadzący audycję Jakub Pilarek posiłkując się wpisem sędzia na portalu X cytuje, co mówił wówczas ówczesny poseł SLD Aleksander Kwaśniewski.

– Pragnę zaznaczyć, że wybór sędziów Trybunału Konstytucyjnego nie będzie następował w jednym momencie. Byłby on związany z określonymi terminami wygasania kadencji. W związku z tym nie ma mowy o jakiejś zależności, że oto określony układ parlamentarny wybiera sędziów Trybunału Konstytucyjnego na 9 lat i pomimo zmiany politycznej układ ten trwa dalej. Skład Trybunału będzie przecież podlegał stałej rotacji – mówił polityk lewicy.

Te historyczne fakty z prac na ustawą zasadniczą Kamila Borszowska-Moszowska rzutuje na dzisiejszy spór o działanie prezydenta Karola Nawrockiego, który dotychczas nie przyjął ślubowania od czwórki sędziów, wybranych hurtowo przez obecną większość parlamentarną.

W świetle tych wypowiedzi prezydent ma realne prawo do tego, żeby mieć wątpliwości, czy powinien odebrać to ślubowanie

– podkreśla Borszowska-Moszowska.

Sędzia na podstawie odkopanych z archiwum stenogramów obnaża kłamstwo Iustitii o KRS
Sędzia na podstawie odkopanych z archiwum stenogramów obnaża kłamstwo Iustitii o KRS

Ojcowie konstytucji wcale nie uważali, by to sędziowie powinni wybierać sędziów do KRS – ustaliła sędzia Kamila Borszows…

Zrobili z państwa kabaret

Sędzia ocenia, że w świetle tej wiedzy działanie Krystiana Markiewicza, Macieja Taborowskiego, Marcina Dziurdy i Anny Korwin-Piotrowskiej, którzy nie czekając na decyzję prezydenta w kwestii ślubowania udali się do marszałka Sejmu na quasi-ślubowanie trzeba ocenić jako niepoważne.

– Jak dzieci. Idą sobie do marszałka i tam składają ślubowanie. Czyli, żartując, jeśli nie ma urzędnika stanu cywilnego, można iść do portiera i na tej zasadzie udzieli nam ślubu – krytykuje sędzia.

Borszowska-Moszowska ocenia, że wiedza o przebiegu prac komisji konstytucyjnej jest dzisiaj szczególnie doniosła w kontekście tego, co robi większość parlamentarna.

– Przez ostatnie dwa lata mamy do czynienia z sytuacją, w której większość parlamentarna doprowadziła do zaprzestania ciągłości pracy Trybunału Konstytucyjnego. Powstawały kolejna wakaty, które nie były uzupełniane w takim zakresie, jak powinny – diagnozuje próbę upolitycznienia TK sędzia.

Dyscyplinarka dla sędziego Mazura

Podczas rozmowy Jakub Pilarek zacytował wpisy wiceministra sprawiedliwości Dariusza Mazura, odnoszące się do orzeczeń Trybunału Konstytucyjnego zapadłych we wtorek, z których jedno odnosiło się właśnie do sporu o TK, drugie zaś do KRS.

– Trybunał Konstytucyjny, z dwoma dublerami w składzie i pod przewodnictwem osoby podszywającej się pod Prezesa, orzekł dziś wbrew Konstytucji. Zapomnieli, że mają orzekać o zgodności z ustawą zasadniczą, a nie wolą Nowogrodzkiej. Za nic mają interes Państwa i obywateli. Lech Kaczyński wiedział, do czego obliguje go Konstytucja. Następni PiSowscy Prezydenci rozumieją już tylko polecenia Prezesa – napisał Mazur, który poza tym, że jest wiceministrem, pozostaje też sędzią karnym.

W kolejnym wpisie polityk stwierdził, że w składzie rozpoznającym skargę dotyczącą KRS był „komunistyczny prokurator, p.o. prezesa TK, a zarazem były ziobrowy prokurator i niedoszły poseł z listy PiS w jednej osobie, dubler i były polityk PiS”.

To oni chcą zabronić Sejmowi RP wyboru członków KRS. Może niech Święczkowski od razu przyzna sobie prawo do wydawania dekretów z mocą ustawy na podstawie kreatywnie interpretowanej Konstytucji?

– zapytał się Dariusz Mazur.

Pytana o te wypowiedzi sędzia Kamila Borszowska-Moszowska ocenia, że taki sposób prowadzenia dyskusji świadczy, z kim mamy do czynienia.

– Człowiek, który zajmuje takie stanowisko, nie może wypowiadać się w taki sposób, jeżeli chce być traktowany jako autorytet. Przecież tam nie ma żadnego merytorycznego zarzutu dotyczącego tego postanowienia, tylko jest stek różnych pejoratywnych określeń członków składu. Najwyraźniej wiceminister nie ma merytorycznych argumentów, więc ogranicza się do tego, żeby po prostu deprecjonować określone osoby – mówi rozmówczyni Jakuba Pilarka.

Borszowska-Moszowska dodaje, że skoro Dariusz Mazur pozostaje sędzią [zawiesił działalność na sali sądowej na czas delegacji do ministerstwa sprawiedliwości], to za niegodne słowa można mu wytoczyć postępowanie dyscyplinarne.

Przeczytaj więcej

Lumina Metals i gorączka złota pod Nową Solą. Prof. Pieńkowski ostrzega przed „folderem reklamowym”
Lumina Metals i gorączka złota pod Nową Solą. Prof. Pieńkowski ostrzega przed „folderem reklamowym”
Czarnek: Afera Szpitala Południowego nie polega na wadach systemu. To złodziejstwo i oszustwo
Czarnek: Afera Szpitala Południowego nie polega na wadach systemu. To złodziejstwo i oszustwo
W Szpitalu Południowym był prywatny detoks dla polityków? „Przyjeżdżali odtruć się po alkoholu”
W Szpitalu Południowym był prywatny detoks dla polityków? „Przyjeżdżali odtruć się po alkoholu”