Teraz na antenie:
Radio Wnet
Kultura i media

Różowe kapcie i walka z nałogiem. Stanisława Celińska, jakiej nie znaliście

Wczoraj Polskę obiegła smutna wiadomość o śmierci Stanisławy Celińskiej. Wybitna aktorka, ale przede wszystkim niezwykły człowiek, zostawiła po sobie pustkę, której nie da się wypełnić. Karolina Prewęcka, współautorka książki „Stanisława Celińska. Niejedno przeszłam”, w rozmowie z Radiem Wnet wspomina artystkę, która „zeszła z pomnika”, by być blisko ludzi.
Różowe kapcie i walka z nałogiem. Stanisława Celińska, jakiej nie znaliście

Stanisława Celińska, fot. Open AI.

„Teraz dopiero zaczniemy się przyjaźnić” – te słowa Stanisława Celińska skierowała do Karoliny Prewęckiej tuż po ukończeniu pracy nad wspólną książką. Dziś, w obliczu śmierci artystki, brzmią one szczególnie poruszająco. Celińska nie była tylko ikoną kina i teatru; dla wielu Polaków stała się symbolem zwycięstwa nad własnymi słabościami i dowodem na to, że z każdego mroku można wyjść ku światłu.

Różowe kapcie i skrócony dystans

Początek znajomości Karoliny Prewęckiej z aktorką był daleki od sztywnej atmosfery wywiadów z wielkimi gwiazdami. Autorka wspomina zimowy dzień, w którym po raz pierwszy przekroczyła próg domu artystki.

– Stasia wyczuła to moje zastanowienie i momentalnie podała mi różowe, pamiętam, bamposze, chyba miały jakieś wzory, może to był wzór typu białe króliczki. Tak równie miękko wskoczyłam w jej życie – wspomina Prewęcka na antenie Radia Wnet.

Ten drobny gest stał się symbolem całej ich relacji. Celińska od pierwszego spotkania otwierała drzwi do swojej prywatności, nie stawiając barier. Dystansu w kontaktach z nią nie było żadnego, co potwierdzali wszyscy, którzy spotykali ją w bibliotekach czy domach kultury na tzw. prowincji.

Świadectwo silniejsze niż nałóg

Najważniejszym elementem wspólnej książki stało się jednak wyznanie dotyczące uzależnienia. Dla Stanisławy Celińskiej opowiedzenie o walce z chorobą alkoholową nie było formą ekshibicjonizmu, lecz misją.

– Stasia w jednym z rozdziałów powiedziała o swoim uzależnieniu, a zwłaszcza o wyjściu z niego, jak tego dokonała i jak jest wierna trzeźwości. Chciała dać tym świadectwem siłę innym, że w każdej chwili swojego życia możesz je zacząć na nowo. Możesz na nowo oddychać, swobodniej, podziwiać świat, zobaczyć jego kolory – tłumaczy Karolina Prewęcka.

Aktorka stała się „żywym świadectwem”. Po swoich koncertach, które w ostatnich latach odbywały się w setkach małych miasteczek, zawsze znajdowała czas dla słuchaczy. Ludzie przychodzili do niej ze swoimi dramatami, a ona – zamiast dawać gotowe recepty – po prostu ich słuchała i dodawała otuchy.

Dobro narodowe, które zeszło z pomnika

Mimo statusu legendy, Stanisława Celińska zachowała niezwykłą skromność i poczucie humoru na własny temat. Jak zauważa Prewęcka, artystka miała pełną świadomość swojego oddziaływania na pokolenia Polaków, ale nigdy nie wykorzystywała tego do budowania własnego kultu.

– Bardzo często mówiła: „o, jestem dobrym narodowym”, ale to jest takie dobro narodowe, które właśnie schodzi z pomnika i zbliża się do codzienności, do zwykłych ludzi. Potrafiła z tego żartować – wspomina pisarka.

W Celińskiej siła i wrażliwość współistniały w idealnej równowadze. Wrażliwość pozwalała jej tworzyć kreacje, które zostawały w widzach na lata, a siła pozwalała dźwigać ciężar cudzych problemów, którymi dzielili się z nią fani. Była swoistym „medium między strefą metafizyczną a naszą codziennością”.

Pożegnanie bez dystansu

Dla Karoliny Prewęckiej śmierć Stanisławy Celińskiej to strata nie tylko wybitnej bohaterki literackiej, ale bliskiej osoby. Wspomnienia o wizytach aktorki w małym Lubrańcu na Kujawach, o wspólnym muzykowaniu i o drobnych liścikach od „zwykłych ludzi”, które artystka kolekcjonowała, kreślą obraz postaci totalnej – w sztuce i w człowieczeństwie.

Zostawiła nam nie tylko filmy i piosenki, ale przede wszystkim lekcję pokory i nadziei. Taką, którą najlepiej podsumowują jej własne czyny: każdy był dla niej ważny, każdy zasługiwał na to, by zostać wysłuchanym.

Przeczytaj więcej

ATAVIA – album „To The Old Ones”. Podróż przez pamięć dźwięku i tego, co pierwsze…
ATAVIA – album „To The Old Ones”. Podróż przez pamięć dźwięku i tego, co pierwsze…
„Siła i wolność” – nowa książka prof. Wojciecha Roszkowskiego jako opowieść o imperium idei. Ameryka bez mitów.
„Siła i wolność” – nowa książka prof. Wojciecha Roszkowskiego jako opowieść o imperium idei. Ameryka bez mitów.
Córka Przemysława Gintrowskiego: „Jego twórczość ma ponadczasowe przesłanie”
Córka Przemysława Gintrowskiego: „Jego twórczość ma ponadczasowe przesłanie”